CZY TY MNIE KOCHASZ, CZY TY MNIE NIE KOCHASZ ?

monikass7_001__Kopia

CZY TY MNIE KOCHASZ, CZY TY MNIE NIE KOCHASZ ?

 

.

 

Proszę

nie patrz tak na mnie

ja się zawsze lękałem

takich rozmów   

i wstydziłem

podobne deklaracje

są równie wyświechtane

jak te hymny ryczane

na stadionach przez kiboli

i często warte tyle

co przysięgi drobnego

pijaczka

Tobie jednej

nie potrafię

nigdy nie potrafiłem

szczerze powiedzieć

„kocham”

bo czuję się tak

zawsze się tak czułem

jakbym Ci ofiarował

sztuczne kwiaty

lub perły z „Jablonexu”

albo jakbym próbował

rajski ogród ozdobić

girlandami z plastiku…

w odniesieniu do Ciebie

pospolite  „kocham”

nigdy nie bedzie miało

wystarczającej mocy

więc zazwyczaj milczę

od tylu już lat

milczę

speszony

zawstydzony

milczę tylko dlatego

że wciąż uparcie szukam

odpowiedniego słowa

kiedyś je wymyślę

i Ci je przyniosę  

poznasz je od razu i będziesz wiedziała

o co chodzi

tymczasem…

dzieci już chyba śpią  

chodź

powiem Ci coś jeszcze

na ucho

.

.

.

.

.

/foto:Olga Dyżakowska/ 

NOCNY AUTOBUS

nocny_autobus

NOCNY AUTOBUS

.

Niewiele jest rzeczy

na które się czeka tak

jak się czeka na nocny autobus

w obcym mieście…

kiedy byłem młodszy

nie miałem problemu

z patrzeniem prosto w oczy

tych podświetlonych zimnym

jarzeniowym światłem

wyblakłych zjaw

co to reklamują

lepsze i ciekawsze życie

za 9,99

głoszą ekologiczne kazania

oraz zadają pokutę

w ziejących samotnością

konfesjonałach przystanków

niewiele jest rzeczy

których się boję tak

jak pustki i martwoty

tych pikselowych oczu

a co najgorsze

dręczy mnie myśl

że równie dobrze

mogłyby tu wisieć

lustra

.

.

.

.

/fot. własna/

MŁODE DRZEWO

dzew

 

MŁODE DRZEWO

 

W głębokiej

ciemnej studni

kamienicznego podwórka

rośnie młode drzewo…

a wczoraj był tu ptak

przysiadł na gałęzi

gniazda nie założył

ale posiedział chwilę

zawsze to miło

gościć ptaka…

mury kamienic i stary dozorca

ochronią drzewo

pod naporem śniegu nie trzaśnie

nie sięgną go pioruny

ani korniki drukarze

jest bezpieczne

nawet nie wie

że gdzieś jest

las

.

DZIEWCZYNA Z FAST FOODU I CHŁOPAK Z DHL-u

 

Przemarzły mi dłonie

kurtkę mam mokrą od śniegu

i zaparowane okulary

lecz wysupłam wszystkie drobniaki

byś nie musiała się trudzić

odliczaniem reszty

a Ty

dasz mi trochę więcej musu

i dużą kawę zamiast małej

oto cała serdeczność

na jaką zazwyczaj

obcy

przypadkowi ludzie

sobie pozwalają

a szkoda

bo ja wiem jak by to mogło być

piękna

niepiękna dziewczyno

aniele bez piersi i bez bioder

ja wiem jak by mogło być

gotowała byś mi codziennie

te wasze bałkańskie potrawy

i zapalała świeczki do obiadu

chcąc dla mnie jak najlepiej

a ja

nie śmiałbym Ci powiedzieć

że nie cierpię świeczek na stole

nie kiedy jem obiad

w każdym razie

i właśnie tak byśmy dożyli

późnej starości

tak właśnie mogłoby być

piękna

niepiękna dziewczyno

czarna sylfido

o spojrzeniu rannej łani

gdyby tylko ten świat

nas obojga

tak strasznie nie ponaglał

i nie peszył

.

 

„WORLD PRESS PHOTO”

 

Mały

chudy Wietnamczyk

w brudnej

podartej koszuli

modli się do swego Boga

i płacze

po co się modlisz

mój mały

Twój Bóg już zdaje się

umarł

to nie ma sensu

mój mały

zostały Ci tylko

łzy

Mały

chudy Wietnamczyk

w mokrej

czerwonej koszuli

leży w przydrożnym rowie

ja płaczę

jak to możliwe

mój mały

mój Bóg już także

umarł

to nie ma sensu

mój mały

zostały mi tylko

łzy

.

KRÓLOWA ŚNIEGU

IMG_0280

 

Była żoną pułkownika

takiego z najwyższej półki

połowa armii tego kraju

stała przed nią na baczność

gotowa wymiatać kamyki

spod jej stóp

oficerów wożących ją na zakupy

dobierała

według koloru oczu

w zależności od tego jaką

miała tego dnia

sukienkę

jeden z nich palnął sobie w łeb

dla niej

lecz najpierw 

zapytał o pozwolenie

miała nad nim litość

pozwoliła

to były piękne czasy

jasne zasady

proste marzenia

żyła jak w amerykańskim

filmie

a rozpuszczanie dzieciaków

młodszej

ubogiej siostry

(na własne nie miała czasu)

szło jej wręcz oskarowo

siedząc na jej kolanach

czułem jej piękny zapach

i czułem ten dziwny chłód

którego źródła wtedy

nie znałem

gdy umierała

nikogo przy niej

nie było

lecz najsmutniejsze jest to

że teraz

mogę wam pokazać jej zdjęcie

i wszystkie inne zdjęcia

mogę pisać o niej

dobrze

lub źle

jak chcę

i nie ma na tym świecie

nikogo

kto w razie czego

zechciał by mnie

upomnieć

.

 

CISZA PO ŻYCIU

 

 

 

Ci co odchodzą

trzaskają drzwiami

lub zamykają je cicho za sobą

w każdym razie

nie słyszymy już potem

nic

żadnych kroków

nic

z tamtej strony cisza

ci co odchodzą

nie odwracają się nawet na chwilę

by nam pomachać

choćby nas nie wiem jak

kochali

nie mówią już nic

i nie dają znaku

cisza…

tam musi być Coś

co wprawia w osłupienie

Coś co odbiera mowę

i dech w piersi

zapiera

.

 

MÓJ PRZYJACIELU

 

Ja wiem

że w imię Ojca

i Syna

i Ducha

ludzie robili złe rzeczy

i nadal je robią

z imieniem Ojca

i Syna

i z imieniem Matki

na ustach

ludzie robili też rzeczy dobre

najlepsze

lecz mniejsza o to

to tylko ludzie

zapomnijmy o tym

nie musisz ze mnie szydzić

mój przyjacielu

nie trzeba żebyś krzyczał

po prostu

udowodnij

że Boga nie ma

a przyjmę Twój punkt

widzenia

teraz

i zawsze

i na wieki

.

WARSZTAT

W Amsterdamie widziałem pracownię

szlifierza diamentów

tarcze szlifierskie z żeliwa

lupy

i flaszki z kwasem siarkowym

magiczne

magiczne miejsce

gdzie samotny człowiek w jarmułce

z pomocą swych narzędzi

heroicznie zmagał się

z materią

zazdrościłem mu

zazdrościłem

i widziałem kuźnię na Syberii

chałupinę z bali

młotki

kleszcze

skórzane fartuchy

„Żelazo jest metalem kapryśnym

tak samo jak ludzie” – mówiła kobieta

która z pomocą ognia i młota  

heroicznie kuła

bukiety żelaznych róż

zazdrościłem jej

zazdrościłem

i jeszcze widziałem

warsztat szkutniczy

na Nowej Fundlandii

gdzie w lichym świetle zakurzonych świetlików

ojciec z synem

tygodniami

w skupieniu

polerowali pękate brzuchy

łodzi z birmańskiego teku

zazdrościłem im wszystkim

zazdrościłem

podobni byli do Stwórcy

nie inaczej

bo przecież stworzeni na Jego

obraz i podobieństwo Jego

sami kreowali

swoje małe światy

i w każdym wypadku widzieli 

że jest to zaprawdę

godne i sprawiedliwe

a gdy dnia siódmego

odpoczywali                                                           

robili to pewnie w aurze

błogiej niecierpliwości

nie mogąc się doczekać

poniedziałku

zazdrościłem im wszystkim

zazdrościłem

dziś jednak

obszedłem dom dookoła

wstąpiłem na drabinę

aby umyć okno

od zewnętrznej strony

i spojrzałem na mój pokój

jak nigdy

z zewnętrznej perspektywy

na to biurko

komputer

na te półki z książkami

kubek z ołówkami  

na lampkę przy stoliku

i nagle zrozumiałem  

że przecież

ja też mam swój warsztat  

swoje własne narzędzia

to magiczne miejsce na Ziemi

gdzie tak heroicznie

zmagam się z materią

ojczystego języka

gdzie w błogiej samotności

wykuwam i szlifuję

te wszystkie

poematy

i czuję

że jest to zaprawdę godne

i jak najbardziej

sprawiedliwe

.