Kategoria: Wszystko
ZAGADKA
Kiedy normalny
dojrzały mężczyzna
czerpie autentyczną
satysfakcję z porażki ?
.
.
.
Wtedy
gdy po zaciekłej
półtoragodzinnej partii
przegra w szachy
ze swoim
synem.
.
1.XI
To takie dziwne
oni wszyscy byli kiedyś
bardziej żywi niż ja
zapaliłem świeczkę
lecz jakież to ma znaczenie ?
komu to potrzebne ?
na pewno nie Im
nie sądzę
by ją stamtąd dojrzeli
te świeczki palimy
sami sobie
tylko i wyłącznie
sobie
by ogrzać serca
i by przepędzić strach
jak mnie już nie będzie
zapalcie świeczkę
ogrzejcie serca
i przepędźcie strach
.
„ALE OBIECAJ, ŻE SIĘ ZGODZISZ, TO CI POWIEM O CO CHODZI…”
Patrzę na Ciebie śliczna dziewczynko
zaczarowany
urzeczony
jakaś Ty głupiutka
nie zrozum mnie źle
to nie jest Twoja wada
to cecha właściwa wszystkim
dwunastolatkom
patrzę na Ciebie śliczna dziewczynko
rozczulony
poruszony
jak Ty mało wiesz
i jak Ty dużo czujesz
to takie piękne
i takie urocze
ja wiem już zdaje się wszystko
i nie czuję prawie
nic
poza momentami
takimi jak
ten
patrzę na Ciebie śliczna dziewczynko
mów
Ty wiesz
że na wszystko się
zgodzę
.
ME TOO
TESTOSTERON II
Nawet Jemu puszczały nerwy
zniszczył drzewo
bo nie miało owoców
a On akurat był głodny
i choć nie była to pora na owoce
zniszczył drzewo
a ja wyrzucam sobie
że kopię w drzwi
i przez chwilę chcę spalić pizzerię
którą moim zdaniem
zbyt wcześnie zamknęli
Nawet On się wściekał
i pewnego razu
w świątyni
wściekł się i wszczął rozróbę
lecz tym razem
trzymało Go dłużej
bo najpierw był zmuszony
ukręcić batoga
więc był czas by ochłonąć
a ja sobie wyrzucam
że kiedy nad jeziorem
czyli w mojej świątyni
ci ludzie myją
samochody
przewracam im wiadra
i szarpię ich za fraki …
nie żebym się porównywał
daleko mi do tego
chcę Ci jedynie wyjaśnić
że On także był tylko
zwyczajnym facetem
co Go uwiarygadnia
i co dowodzi
że było Mu jeszcze trudniej
niż sądzimy
.
EPITAFIUM DLA ANNE – MARIE
”Facet taki jak ty
nie powinien pracować na budowie” – powiedziałaś
„To marnotrawstwo i grzech…”
nie znalazłem żadnego argumentu
przeciwko tej tezie
Ty miałaś swoją flaszkę whisky
ja swoją
patrzyliśmy sobie w oczy
było Boże Narodzenie
Twoje zwierzęta
i moi ludzie
Twoje miliony
i moje długi
Twoja zapobiegliwość
i moje lenistwo
poszły chwilowo
w odstawkę
„Kobieta taka jak Ty
nie powinna być sama” – powiedziałem
„To niesprawiedliwe i złe…”
nie znalazłaś żadnego powodu
by chcieć temu przeczyć
Ty miałaś swoją flaszkę whisky
ja swoją
patrzyliśmy sobie w oczy
były święta
Twój pusty zamek
i moja pełna chata
Twoi grubi bankierzy
mój chudy komornik
Twoje fakultety
i moje wiersze
nie miały chwilowo znaczenia…
minęliśmy się o jakieś
ćwierć wieku
i tysiące kilometrów
nie łączyło nas absolutnie nic
dzieliło nas kompletnie wszystko
poza tym że oboje
spędzaliśmy długie
samotne wieczory
na złocistych
aromatycznych plażach
bezkresnego oceanu
whisky
Ty wiedziałaś doskonale
że w sytuacji jaką zastałaś na Ziemi
inaczej się nie da
ja
uboższy o jakieś
50 punktów IQ
i tyleż walizek
przeczytanych książek
jedynie to
przeczuwałem
w każdym razie
chcę Ci powiedzieć
że wciąż wychodzi na nasze
poczekaj na mnie
jeśli na mnie poczekasz
to z rękoma w kieszeniach
w milczeniu
boso
pójdziemy sobie jeszcze na spacer
wzdłuż plaży…
.
DOCZEKANIE TWOJE
Na parkingu cisza
cisza
mężczyzna oparty o drzewo
z wolna wypuszcza dym
mruży oczy
obserwuje ptaka
krążącego po niebie
to ptaszysko z daleka
wygląda złowieszczo
jak sęp
pusta reklamówka żegluje po asfalcie
aż trafia na samotny
zardzewiały słupek
otula go foliowym szalem
i tak zostaje
kobieta w samochodzie obok
tępo gapi się w telefon
jej partner obgryza paznokcie
splunął przez otwarte okno
ściszył radio
nasłuchują
cisza
bębnię palcami po kierownicy
spoglądam na zegarek
tysięczny raz
i tysięczny raz
pstrykam w szkiełko cyferblatu
jakby to mogło przyspieszyć
upływ czasu
powietrze jest gęste od czekania
nasiąkłe zapachem bolesnej rozterki
i niepewności
nawet te psy na trawniku
zamarły w bezruchu
z postawionymi uszami
i dyszą czekaniem
ich właścicielki jeszcze przed chwilą
paplały nerwowo
o niczym
teraz milczą
cisza
absolutna
grobowa
cisza jak makiem zasiał
(cokolwiek to ostatnie znaczy)
takie czekanie to jest
gehenna…
dla tych ludzi tutaj
i dla zwierząt
i dla mnie
lecz nagle…
JEST !
u wjazdu na parking majaczy
biała maska autokaru
w dieslowskim klekocie halsuje
między złotymi klombami
zmierza w nasza stronę
JEST !
trzaskają drzwi samochodów
nerwowo deptane pety
zostawiają na asfalcie czarne smugi
psy zaczynają szczekać
przewracają się jakieś
rowery
z piersi tłumu
nieomal ze szlochem
wyrywa się potężne westchnienie
ulgi
JEST !
pół godziny po czasie
JEST AUTOKAR !
zachłyśnięci szczęściem
podnieceni
wylegamy z cienia
będziemy się nurzać
w kaskadach powitań …
a z kim ?
kto siedzi w tym autokarze ?
Papież ?
nie
Rolling Stonesi ?
drużyna narodowa ?
nie
to nasze ziaby
śkraby
tuptusie kochane
wracają ze swej pierwszej
szkolnej wycieczki !
.
JESZCZE JEDEN WIERSZ O PTAKACH
Oj…
kichnąłem i wtedy
gromada małych, szarych wróbelków
czmychnęła mi spod pióra
trudno
dziś o wróblach nie będzie
będzie o innym ptaku
o pawiu
ten jest zawsze we mnie
dumny
wyniosły
i strojny jak jaki margrabia
mam go w klatce
to on mi ciągle każe
zadzierać łeb wysoko
wynosić wzrok nad poziomy
i ja tak czynię
ale jest problem
bo chodząc z głową w koronach
drzew
tratuję przecież stokrotki
poziomki
i grzyby
a i nieraz wdepnąłem w
kałużę
i nie dwa
to straszne
po co mi ten paw
właściwie
poszukam kluczyka od klatki
męczy mnie ten paw
cholera
chyba go puszczę
ja jednak wolę wróbelki
sio pawiu
no dobra…
zacznijmy od nowa
„gromada małych, szarych wróbelków
sfrunęła na alejkę
i grzebie w listowiu ……”
.
DYSKRETNY UKŁON ATEISTY
Co by nie mówić
i jak by nie zaprzeczać
każdy
ma swojego Boga
pisanego i myślanego
dużą literą
cyniczny
tłusty milioner
ma swojego Boga
i pijany pucybut
u wejścia do metra
też
ma Go Arab w sandałach
i komandos w butach z kewlaru
psia dusza ma swojego Boga
i koń w transporcie do rzeźni także
a jakże
bo jak mawiają Francuzi
nawet trójkąty mają swego Boga
który ma trzy boki
I co by nie mówić
i jak by nie zaprzeczać
każdy się modli
do swojego Boga
po swojemu
głośno
lub cicho
programista się modli
cyframi
gołębiarz rzuca okruszki
mała dziewczynka wystawia lalkę
ku niebu
by w jej imieniu mówiła
gdy ona sama się wstydzi
a jej brat
po nocach pisze wiersze
i chowa je przed matką
w tapczanie
każdemu bowiem trzeba
chwili wytchnienia
każdy szuka nadziei
i zmiłowania prosi
lecz zazwyczaj się tym nie chwali
i nie mówi o tym
nikomu
od tego jest Bóg
intymny
osobisty
dla każdego inny
choć dla wszystkich jednaki
i ja też Go mam
mojego własnego Boga
który tak bardzo
nie istnieje
i który tak bardzo
pomaga mi
żyć
.