CZERWONE PORZECZKI OD SUSANNE

 

 

 

 

Brałem moją małą córeczkę

i jeździliśmy

do tego zapuszczonego

walącego się domu

by na jego tyłach

wśród pokrzyw

much i komarów

w palącym słońcu

zbierać porzeczki

nie było łatwo

porzeczki były kwaśne

i niewiele warte

lecz mała się cieszyła

że poświęcam jej czas

a co najważniejsze

właścicielka domu 

nieszczęsna Susanne

kuśtykała do okna

i zza brudnej szyby

robiła nam zdjęcia

staromodnym aparatem

„bierzcie

bierzcie ile chcecie !” – wołała

jej dzieci

i jej wnuki

nie były tu od lat

choć mieszkały za rogiem

dziś mi powiedziano

że ten dom

jest na sprzedaż

ta ruina

porzeczki pójdą pod nóż

i wcale mi ich nie żal

wśród pokrzyw

much i komarów

w palącym słońcu

zbieraliśmy je tylko dlatego

córeczko

że była to wtedy

jedyna rzecz

jaką ta staruszka

mogła ofiarować

bliźniemu

jedyna

więc należało je brać

i proszę

pamiętaj o tym

cokolwiek mówią ludzie

to właściwa droga

moja mała

bądź taka jak

Twój tata

niekoniecznie mądra

lecz koniecznie

wrażliwa

.

SŁOWNIK SYNONIMÓW PO 40

 

„Do końca życia nie zapomnę …”

„do końca życia będę musiał …”

jeszcze do niedawna

„do końca życia”

oznaczało po prostu

„wieki”

lecz teraz

bywa że nad ranem

zabraknie mi tchu

gdy dociera do mnie

że

w moim przypadku

to

„do końca życia”

może raczej znaczyć

„już niedługo”

.

W INNYM WYMIARZE

 

 

A gdybym wtedy nie wrócił

by Cię przeprosić

lub gdybyś Ty

nie otworzyła tych drzwi

to dokąd by nas zawiodła

suma kolejnych wyborów ?

być może w innym wymiarze

nie wróciłem ?

być może w innym wymiarze

jestem pijakiem

zęby mam zepsute

mieszkam z matką staruszką

czasem

podbieram jej fajki

staram się o posadę

w Domu Kultury

już od kilku lat

i wszyscy na osiedlu wiedzą

że mój koniec jest bliski

wiem to i ja

słucham nagrań Maanamu

i płaczę … ? 

.

STARE, DOBRE MAŁŻEŃSTWO, W LUSTERKU TAKSÓWKI Z LOTNISKA

 

 

„Co w domu ?” – spytała

”Jak w zegarku” – odrzekł

„Miałem trochę wolnego

ogarnąłem chałupę

co mogłem poprałem …”

„Boże !” – pomyślała

„Mój Boże

tylko nie moje

garsonki

żeby garsonki nie …

proszę …”

przez resztę drogi milczeli

trzymając się za ręce

patrzyli na uśpione

miasto

on

taki dumny z siebie

ona

taka bliska płaczu

.

.

.

KUMPEL

 

 

_

 

 

 

Nigdy nie pamięta

o moich urodzinach

co dobre

zjada sam

nigdy się nie dzieli

nigdy mi nie postawi

piwa

choćbym usychał z pragnienia

a moje najskrytsze zwierzenia

ma gdzieś 

co najwyżej

pokiwa głową

i tyle

najlepszy przyjaciel

dla kogoś

kto lubi być sam

jak ja

a zarazem

tak bardzo się boi

być sam

.

.

 

KORA

_

Rzecz w tym
że byliśmy tak młodzi
wierzyliśmy w każde 
pojedyncze słowo
a trzeba nam było tych słów 
jak tlenu
tak siermiężne były
nasze pierwsze wzloty
a tak niebosiężne
tak uboga była
nasza pierwsza miłość 
i była tak szczodra
zarazem
i niezapomniana 
także dzięki Tobie
Kora
dzięki
Tobie
.

 

NOWY PROFIL

 

 

.
Ach

gdyby tak wykreować sobie

nowe życie ?!

tak jak się kreuje

profil na fejsbuku ?

gdyby tak Bóg dał mi dostęp

do swojej

niebieskiej klawiatury

na godzinkę ?

i gdyby powiedział :

„NO DOBRA

ZMIENIAJ

ULEPSZAJ

RÓB CO CHCESZ

JA SIĘ ZDRZEMNĘ …

A GDYBYŚ CHCIAŁ DOBREJ

KAWY

TO WCIŚNIJ SE 

F9” ?

rozprostowałbym palce

strzelając kostkami

wbił wzrok w monitor

trzy głębokie oddechy

spojrzenie na zegar

zaczynamy !

zakładka : „osobowość”

album : „nowe domy”

do ściągnięcia : „rodzina

przyjaciele

partnerzy

wybierz kolor

dostępne rozmiary

ustal ostrość

zrób kopie zapasowe”

następnie : „zdolności”

„klimat”

„powodzenie”

ok

i „podgląd”…

nie

to nie to

cholera

„wróć do poprzednich ustawień”

i od nowa

„osobowość”

„wygląd”

więcej włosów na klacie

„taniec” – poziom expert

„poglądy” – centrum

„języki” – wszystkie

pierdyliard na koncie

płuca jak miechy

serce jak dzwon

subtelne poczucie humoru…

„podgląd”

i popatrz coś narobił …

szczerze ?

„wróć do poprzednich ostawień”

i tak w koło

bez końca

i coś mi się zdaje

że wreszcie

Pan zakończywszy drzemkę

zajrzałby mi przez ramię

i spytał

„NO CO JEST” ?

„Właściwie …” – wyjąkałbym cicho

„ … to nie chcę nic zmieniać

raczej …

no nie wiem …

lepiej się nie da …

nie trzeba …

jedyny klawisz

do wciśnięcia z sensem

to chyba ten …

F9 ”

Pan by się tylko

uśmiechnął

wziąłby dwie małe latte

i byśmy ją pili

w milczeniu

ON z miną : „WIEDZIAŁEM”

ja wdzięczny

i zawstydzony

.

35°

 

_

 

35°

.

Powietrze wokół

faluje

jak grząskie bagnisko

gęste

cuchnące rozkładem

krzewy zginęły

drzewa omdlały

ptaków nie ma

cisza

wzdłuż plaży zalega

gruby

brunatny dywan

bulgoczącego zielska

a na nim

roje much

pod nim

martwe meduzy

piasek pociemniał i parzy

jakby ktoś przed chwilą

zasypał palenisko

35°

w cieniu

wpadam w panikę

szarpię koszulę na piersi

i zrywam zegarek z ręki

nic to nie daje

powietrze wokół

jak ciężka

oleista breja…

zaraz się to wszystko

zapali

buchnie niezdrowym

piekielnym płomieniem

o smaku siarki

w kolorze krwi …

nie może być inaczej … 

to jakieś szaleństwo 

żegnajcie

Przyjaciele

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: „Płonąca żyrafa” (1937) SALVADOR DALI

CATHERINE DENEUVE BYŁA U MNIE

_

CATHERINE DENEUVE BYŁA U MNIE

‚ 

 

Dobra

powiem Ci prawdę 

Catherine Deneuve

w latach swej świetności

była ideałem

najpiękniejszą kobietą

świata

zapierała dech w piersi

jeden Jej włos

w książce z autografem

wart był dla mnie tyle

co galaktyka

słońce blakło

a najpiękniejsza muzyka

wzburzony ocean

i dzikie roje szerszeni

milkły

gdy unosiła dłoń

bo chciała coś powiedzieć

dla Niej

zostałbym rybakiem

Żydem

tancerzem

kimkolwiek by chciała

dla Niej

zostałbym zombie

i byłbym szczęśliwszy

niż najszczęśliwsze Anioły

i teraz Ci powiem…

prawdę 

bo dzisiejszej nocy…

Catherine Deneuve…

ta z lat swojej świetności

ta sama

zapukała do mnie

rozpuściła włosy

i wsparta o futrynę

powiada :

„Jedź ze mną do Paryża

Haraldzie

mam barkę na Sekwanie

a na niej

bujany fotel po dziadku

chcę żebyś w nim siedział

i wydawał rozkazy

dla ciebie

zostanę kucharką

Kreolką

matką

kimkolwiek zapragniesz

dla ciebie

zostanę zombie

i będę szczęśliwsza

niż najszczęśliwsze Anioły

Jedź ze mną do Paryża

Haraldzie

limuzyna czeka …”

a ja cóż…

podniosłem z podłogi

Twój szal co tam leżał

odkąd wyjechałaś

przytknąłem go do twarzy

wciągnąłem powietrze w płuca

poczułem Twój zapach

Twój zapach …

powoli zamknąłem drzwi

więcej nie pukała

zrozumiała

nie może

nawet Ona nie może

tak po prostu

przyjść tutaj i powiedzieć :

„Przestań oddychać

i chodź ze mną…”

taka prawda

niestety

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Catherine Deneuve

źródło : http://www.drakenfilm.se