
.
Zaryglowałem drzwi
nareszcie w domu
sam
teraz tylko dotrzeć
do łazienki
obmyć ręce i twarz
w zimnej wodzie
idąc przez długi
ciemny korytarz
kolejno zdejmuję
maski
dziś już nie będą potrzebne
maska czułego brutala
i bezwzględnego elfa
woalka tajemniczości
przyłbica pewności siebie
spadają na podłogę
jedna za drugą
byle dotrzeć
do tej łazienki
odetchnąć
nareszcie umyć ręce
i twarz
w lodowatej wodzie
powleczone lukrem szczerości
oblicze gorliwego sługi
wieszam na gwoździu
obok krzyża
cynicznego wesołka
zdzieram niczym tapetę
i ciskam w kąt
wierny kochanek
to tylko silikon
ląduje w koszu
na brudną bieliznę
zrzucam je wszystkie
te maski
wchodzę do łazienki
i staję przed lustrem
by w lodowatej wodzie umyć
ręce
bo do umycia
mam już tylko
ręce
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
fot: Brandon Stanton “marooned on the subway” z albumu “Humans of New York”