MUZA MOJA W TE DŁUGIE JESIENNE WIECZORY


_

Odsuwam klawiaturę 

zostawiam rozgrzebaną 

robotę

te litery w nieładzie

te nieposkładane myśli

mylne wnioski

zapomniane znaczenia

zostawiam to na pulpicie

i schodzę do salonu

nie widziałem Jej przecież 

od godziny

więc idę do salonu

idę jak do apteki

albo jak do kościoła 

po wsparcie idę 

po garść otuchy

zakręcę się

coś tam powiem

pogrzeję się chwilę w poświacie

która od Niej bije

i będzie mi lepiej

Ona tam jest

ogląda telewizję

obiera mandarynkę 

patrzy na mnie

 – no co ? – pyta

 – a nic, ogrzać się chciałem

– weź sobie koc do pokoju 

– ok

– zrobić ci herbatę ?

– nie

– to spadaj, oglądam ważny odcinek 

– ok – powiadam 

i spadam

i już mi lepiej

wracam do siebie

popiszę trochę 

i pewnie pójdę tam znów   

za godzinę

.

Jedna myśl na temat “MUZA MOJA W TE DŁUGIE JESIENNE WIECZORY

Dodaj komentarz