
_
A kiedyś
pamiętam
była tu magiczna bańka
słodkiego
kwiatowego zapachu
w tym bezwonnym
szarym blokowisku
trzy goździki poproszę
dla mamy
my wszyscy w kolejce
mali chłopcy
nieśmiali księgowi
marudni
starzy tetrycy
nieudacznicy
bibliotekarze
pijacy i brutale
my wszyscy
kupując tu kwiaty
byliśmy przez chwilę
gentlemanami
przez chwilę
czuliśmy się szczodrzy
troskliwi
hardzi
i czuli
jak prawdziwi mężczyźni…
oddajcie nam nasze
święto
.
.
.
.
.
.