_

_
Inni byli przeważnie
bardziej śmiali niż ja
pili wódkę szklankami
do rana
czarowali miejscowe
panienki
na śniadanie jadali
nic
popijając to piwem
i tylko ja pytałem
ile czystej bielizny
brać na takie wyjazdy
i co będzie jeżeli
spadnie deszcz
odpowiadali pieśnią
toastem
i rubasznym śmiechem
nasze imiona
wykrzykiwane w tłumie
huczały jak gromy
jak zalążki legendy
mającej się przetoczyć
burzą
nad tym smutnym krajem
udało się jednemu
może dwóm
zasłynęła jedna
potrafiła coś tam
coś tam
reszta to staruszkowie
w śmiesznych kapeluszach
ze swymi gitarami
w bibliotekach
muzeach
na balkonach
nasze imiona
wykrzykiwane już tylko
między nami
brzmią jak kiepskie nagrania
z kaseciaka
relikty zamierzchłej epoki
a gdy któryś umiera
ze smutkiem kiwamy
głowami
czekamy na swoją kolej
wciąż nucąc te stare
nikomu już
nieznane
studenckie
ballady
.
.
.
.
.
.
.
.
.
mal: Ballad of love by Zsolt Malasits