.

_
Dwadzieścia lat temu
w moim domu zamieszkał
skrzat
mały skrzat
pluskał się w niebieskiej wanience
“jak się nazywasz?” – spytałem
“A Guu” – odrzekł
został moim kumplem
najlepszym
mój mały A Guu
Boże
cośmy mebli natłukli
grając w kuchni w hokeja
kijami od szczotek
a za krążek mieliśmy
nakrętkę od słoika…
przeżyliśmy razem
niemało
ja i A Guu
długo by mówić
lecz dzisiaj
się wyprowadził
mój najlepszy kumpel
A Guu
pakował swoje rzeczy
nie było tego wiele
stałem na podjeździe
ze stalową obręczą
zapiętą na gardło
i na przeponę
a każde jego słowo
dokręcało śrubę
“no to cześć tato” – powiedział
“wrócę jeszcze po rower…”
stałem tam z taką miną
jakbym nic z tego wszystkiego
nie rozumiał…
bo też
nie rozumiem…
“cóż
mogło być gorzej” – myślałem
“na przykład
mógł padać
deszcz”
.
.
.
.
.
.
.
.
.