SAMOTNOŚĆ W HOTELU GRAND KEMPINSKI W SZANGHAJU

.

.

_

Stąpając po stopniach z grubego

hartowanego szkła

zszedł do pustego

o tej porze holu

a tam

za lustrzaną kolumną

przy heksagonalnym stoliku

siedziała siwowłosa kobieta

i bawiła się

szachami

z kwasoodpornej stali

mogłaby być moją matką – pomyślał

kiedyś musiała być ładna

nadal jest ładna…

mógłby być moim synem – pomyślała

kiedyś będzie przystojny

już jest przystojny …

chłopak stał tak przez chwilę

i się przyglądał

aż ona się uśmiechnęła

i wyciągnęła ku niemu

zaciśnięte dłonie

dotknął jednej z nich

rozwarła palce

a więc gram czarnymi – powiedział

a ona była rada

że jako gospodyni

wykona pierwszy ruch

zainicjuje starcie

zaczęła nietypowo

pionkiem na h4

jak gdyby dawała mu fory

a potem uprzejmie

rzucała uwagi

– trzeba ci wiedzieć

że teraz wezmę ci gońca

– widzę

że zacząłeś myśleć

– to było odważne

ale czy jesteś pewien … ?”

i tak dalej

lecz po kilku minutach

nagle

niespodziewanie

jej król poległ

w morderczym uścisku

jego stalowych wież

i było po wszystkim

było po wszystkim

po wszystkim

oboje milczeli dłuższą chwilę

a potem

chłopak wstał

i odszedł

trochę skrępowany

swą młodzieńczą brawurą

tym że skończył zbyt wcześnie

zaś ona

była zła na siebie

za protekcjonalne tony

za brak luzu

za to co zawsze sprawiało

ze mężczyźni znikali…

wszystko poszło nie tak

a przecież

któreś z nich powinno

zaproponować rewanż

tak rozpaczliwie im tego

zabrakło

Boże

dobry Boże

daj im obojgu mądrość

i daj im odwagę

jakiej nam wszystkim

potrzeba

niechże się które odwróci

i zawoła…

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

na fot: executive floor 1 / Grand Kempinski Hotel Shanghai

Dodaj komentarz