ANTEK KOT

_

_

Antek nie zawsze był w porządku

wobec mnie

i kilku innych

lecz jemu jakoś dziwnie

łatwo się wybaczało 

tak jak się wybacza 

dziecku

lub nie przymierzając

kotu

co chadza własnymi drogami

ha ha ha…

mamy do pogadania – powiedziałem

zdjął łańcuch i uchylił drzwi

włosy opadły mu na oczy

zwalczył atak astmy

zapalił papierosa

i zniknął w głębi mieszkania  

chodź do kawiarenki – zawołał 

w rogu ciemnej

ciasnej kuchni

pod oknem z widokiem na bloki

i zardzewiałe huśtawki

miał dwie tandetne ławeczki 

z “Cepelii”

stolik przykryty ceratą

małą lampkę

i popielniczkę z napisem 

“Kołobrzeg ‘94”

tu żem se taką kawiarenkę 

uszykował – powiedział

zalał wrzątkiem z czajnika

rozpuszczalną Nescafe 

Strowberry Kiss

o smaku truskawkowym

po 0,39 saszetka

(hit osiedlowego bazaru)

po czym w długiej

niespiesznej rozmowie

wymieniliśmy myśl

roztrząsneliśmy problemy wszechświata

omówiliśmy istotę wszechrzeczy

i jeszcze

jakże by inaczej

obrobiliśmy dupy znajomym

chciałbym kiedyś usiąść 

z Antkiem Kotem

w  tej jego kawiarence

lecz teraz ów przywilej

mają już tylko anioły

a może i 

kto wie

sam diabeł

kawiarnie Krakowa

Paryża

Amsterdamu

które potem poznałem

oddam 

za ten stolik

ceratą kryty…

tak cholernie trudno 

wyjaśnić dlaczego

może po prostu 

zdarzają się ludzie

zwykli  ludzie 

z którymi chwila 

krzepiącej rozmowy o niczym

przy rozpuszczalnej 

Nescafe Strowberry Kiss

o smaku truskawkowym

wydaje się cenniejsza

niż rok na uniwersytecie…

tyle wam chciałem 

powiedzieć

o Antku 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ilustr: “DETROIT” Paul Cadden, rysunek ołówkiem na papierze.

Dodaj komentarz