_

_
W otwartych drzwiach łazienki
leżał znudzony pies
stałem przy lustrze
a Ona
stała obok
oparta biodrem o kant
umywalki
robiła sobie oko
podczas gdy ja
próbowałem zaczesać
niesforny kosmyk włosów
na siwiejącej skroni
i wreszcie wziąłem maszynkę
i ciach
i po sprawie
a Ona się
śmiała
więc udawałem
że teraz się biorę
za Jej loki
a Ona wołała: tato ! sio ! tata !
i znów się śmiała…
Jej śmiech
to taka piękna muzyka
najpiękniejsza
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
mal: “Father and Daughter” Judith Brisson