EKOLOGICZNY DYLEMAT 

_

_

W południe wyszliśmy przed warsztat

żeby zapalić

i wtedy się pojawił

ten latający talerz

czy raczej talerzyk

taki był mały

srebrny

pękaty

mrugał zielonym oczkiem

osiadł na murku śmietnika

wypuścił maleńki głośniczek 

i zaczął do nas gadać

głosem nadzwyczaj czystym

i donośnym

nie byle jaka to była

technika

“Witajcie – powiada

ja jestem Kreator

niechaj was wielkość moja                                       

nie zwiedzie

moc jaką posiadam

nie z rozmiaru  się bierze

ja nie mam początku w czasie

ani granic w przestrzeni

ja jestem 

Wszechistota”

“No i … ? “ – zapytał któryś z chłopaków

“Trzeba wam wiedzieć 

że wymyśliłem czas

i materię

wykreowałem  przestrzeń

a potem

w to trójwymiarowe

kontinuum

wprogramowałem was

życie

i trzeba wam wiedzieć

żem tak samo uczynił

w wielu jeszcze innych

zakamarkach wszechświata

zasiałem życie 

na licznych

kosmicznych poletkach

a teraz

udałem się w podróż

teraz  

nawiedzam te światy

i oceniam plon”

“Aha

 i jak wypadamy?” – spytałem

“Do was przybywam

w wielkim smutku” – powiedział

“albowiem

nie jesteście sami

we wszechświecie

lecz wszechświat

oddzielił się od was

czasoprzestrzennym ekranem

który sprawia

że nawet o tym nie wiedząc

jesteście zamknięci

w kosmicznym rezerwacie

jak dzikie bestie w zoo

jak jadowite węże

czy tarantule w szklanym 

akwarium

bo wszechświat się was 

boi

jest wami

przerażony

wasza planeta to

samo zło

czyste zło 

w porównaniu z innymi

jesteście kłębowiskiem 

wściekłych 

jadowitych żmij 

tylko wy

obdzieracie piękno ze skóry

wszystko co było dobre

zmieniliście w truciznę i jad

tylko wy

palicie swoje gniazda

maltretujecie dzieci

chłepczecie krew wrogów

i pożeracie serca

zdradzonych przyjaciół

popijając własnymi łzami

bo jesteście samotni

bezlitośni

pazerni

okrutni i źli

lecz przede wszystkim

samotni

kosmos się was 

lęka 

jak zarazy

bo zachodzi obawa

że wkrótce się 

rozpełzniecie 

i będzie to jego

koniec …”

któryś z chłopaków pstryknął

żarzącego się peta

pet odbił się od puszki

latającego talerzyka

z cichym “pyk”

i pociągnął za sobą 

snop iskier

jak jakaś miniaturowa 

kometa

“Musicie się opamiętać ! ” – huknęło z głośniczka

“Ja  przybywam tutaj  

żeby wam powiedzieć …”

Seba był najszybszy

chwycił szpadel

i BANG !

rozpłaszczył talerzyk

na murku śmietnika

dla pewności poprawił

trzy razy

robiąc z niego blaszkę

zielone oczko

mrugało jakąś chwilę

coraz słabiej

i słabiej 

aż zgasło

dymiące jeszcze resztki

pofrunęły w kontener

oznaczony tabliczką  

“odpadki – metal” 

choć przez chwilę 

braliśmy pod uwagę 

ten z napisem

“odpadki  – plastik i elektronika”

i taki to właśnie mieliśmy

ekologiczny 

dylemat

.

.

.

.       

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Mal: Fresk “Ukrzyżowanie Chrystusa” Monaster Visoki Dečani (Kosowo) prawdopodobnie XIV w.

Dodaj komentarz