_

_
Staliśmy w korku
wszyscy
bez wyjątku
jak leci
gospodynie domowe
lekarze
księgowi
robotnicy
studenci
i ja
wartkie dotąd strumienie
zwykłych
powszednich zdarzeń
każdego z nas
zastygły nagle w jedno
martwe
nieruchome
bagnisko beznadziei
mogliśmy w nim jedynie
tkwić
i czekać
minęło sporo czasu
aż wreszcie
ktoś z przodu zatrąbił
kilka razy
przeciągle
ze smutkiem
jak gdyby chciał wytrąbić
wykrzyczeć
jakąś skargę
“dooość ! – dooość ! do – dooość !
usłyszałem
ktoś inny
gdzieś z tyłu
odpowiedział mu donośnym
“ ur – wa – maaaać !
a spod potężnej maski
białej ciężarówki
tuż obok
znienacka dobiegło
rozpaczliwe wołanie
“ma – mooo !” “maaaa – mooooo !”
tak to w każdym razie
zabrzmiało
tak to
usłyszałem
nie inaczej
a potem
nagle
i zewsząd
z każdej z tych stalowych
błyszczących lakierami piersi
poczęły się wyrywać
skargi
groźby
żale
jak gdyby
zapuszkowana w autach ludzkość
w klaustrofobicznym odruchu
zapragnęła nagle
wytrąbić
wykrzyczeć
wszystko to co zaległo
lękiem i rozpaczą
wściekłością i strachem
w jej udręczonej duszy
“niech – ktoś – co – fnie – czaaaas !”
trąbiono
“sam ! sam ! cią – gle – saaam !”
słyszałem
“ma – mooo ! ma – mooooo !”
“strach ! straaach!
“nie ! – nie ! – nieeeeeeeeeeee!”
“drań ! dra – niu ! wróóóóć !”
“da – ruj !” “daaaaa – ruj !”
“straaaaaaaaach !”
.“mo – ja – wi – naaa! !”
“why- me ?!”
„why- why – meeeeee ?!”
pytał ktoś
gdzieś z boku
a kto inny oświadczał
“Bo – ga – nie – maaaaaa !”
“Nie – ma – Booooooo – gaaaa !”
i tak dalej
trąbiono
wciskano klaksony
gwałtownie
głośno
coraz głośniej
aż wreszcie
to wszystko się zlało
w jeden
pulsujący
budzący grozę skowyt
podobny do tego
co zburzył mury Jerycha
i byłby ów skowyt zapewne
rozdarł niebo
rozłupał ziemię na pół
gdyby nie to
że ten korek
wreszcie drgnął
i ruszył
i z wolna popłynął
tu i ówdzie
dały się jeszcze słyszeć
pojedyncze okrzyki
westchnienia
chlipnięcia
lecz w końcu to wszystko
ucichło
ustało
wszyscy się
rozjechali
każdy
w swoją stronę
teraz już jakby
cichsi
spokojniejsi
choć ten i ów
dyszał jeszcze
i ocierał
łzę
niektórym
naprawdę
ulżyło
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
mal: William Siegel (1905–1990; born Wilhelm Tsiegelnitsky, later William Sanderson)