_

_
Jak zwykle
kiedy mnie przycisnęło
kibel był zajęty
długo
długo to trwało
nim wyszedł
skacowany
zarośnięty
z ogryzkiem cygara
w zębach
rzecz jasna nie spuścił wody
tego rodzaju
typ
wiecie
i wtedy
zdałem sobie sprawę
że przecież to mój dom
mój kibel
że byłem w domu sam
i że nie znam faceta
i w ogóle
o co chodzi… ?
halo … ?
polazł do kuchni
wyjął piwo z lodówki
otworzył o kant stołu
“masz jakieś chipsy?” – zapytał
nie czekał na odpowiedź
otworzył tę szafkę co trzeba
wyjął chipsy
i rozerwał paczkę
rozsypując połowę
po podłodze
“dobra” – powiadam
“coś ty za jeden ?”
pociągnął z butelki
“znasz mnie” – mówi po chwili
“przecież jestem przy tobie
od twoich narodzin
i będę
aż do śmierci
taka sytuacja”
“ok
niech zgadnę
Anioł Stróż ?” – pytam
“twój Anioł Stróż
kolego
a mój partner
właśnie przysnął bidula
smutny oferma
starzeje się
jak my wszyscy
buchnąłem mu klucze od portalu
i wpadłem tu na chwilę
skorzystać z kibelka
i skubnąć ci piwo
taka sytuacja…”
“Anioł … partner … przysnął …?”
“No
bo wiesz
my zawsze chodzimy
parami
Anioł Stróż
i ja
Diabeł Dręczyciel
tyle że o mnie
nigdy się nie mówi
nie wspomina
co mnie zresztą strasznie
boli …”
pomyślałem
że też napiję się piwa
chciałem je otworzyć
otwieraczem
tak jak trzeba
ale kapsel nie puścił
znaczy puścił
tylko do połowy
i piwo jak z gaśnicy
rzygnęło na tapety
wykładzinę
firanki
spodnie
okulary…
“to będzie śmierdziało
pół roku” – powiedział
wstawiłem syczącą butelkę
do zlewu
“dręczyciel ?” – pytam
“no wiesz
na przykład…
trafiasz na przeceny
lecz zapomniałeś portfela
albo się spieszysz jak cholera
ale akurat wtedy
wszyscy w tym mieście
stają przed tobą w kolejce
do bankomatu
albo po benzynę
choć normalnie to
pustki
taka sytuacja
albo
powiedzmy …
czekasz w gabinecie
u lekarza
czekasz
czekasz
czekasz
i czekasz
a kiedy wejdzie pielęgniarka ?
wejdzie akurat wtedy
gdy ze stetoskopem
przy rozporku
próbujesz posłuchać swoich …”
“dobra !” – przerwałem – “wiem kim jesteś”
“tak
to ja
twój osobisty
Diabeł Dręczyciel
taka sytuacja” – westchnął
wyglądał na zmęczonego
nie dziwota
mało kto zapieprza
tak jak on
i nawet było mi go trochę
jakby żal
lecz nie zdążyłem już nic
powiedzieć
dopił piwo
spojrzał w sufit
potem na mnie
puścił oko
zasalutował
i zniknął
i zaraz przypomniałem sobie
jak bardzo mnie ciśnie
potrzeba
poszedłem do kibla
i przez jakiś kwadrans
myślałem o sprawie
a kiedy chciałem już wstać
to się okazało
że z rolki papieru
została jedynie
tekturowa tutka
nie zostawił mi skurnol
ani kawałeczka
a jak już wspomniałem
byłem w domu
całkiem sam…
taka sytuacja
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
“Jack Nicholson” collage z banderolek od cygar, autor: Alexander Gashunin