_

_
Wszyscy mi odmówili – powiedziała
wszyscy zawiedli
boją się
nie potrafią
ale ty
ty dałbyś radę
tylko ty
możesz po nich
pojechać
przywieź mi ich
błagam
a ja
zajmę się resztą…
nie ruszyłem się z miejsca
nawet nie drgnąłem
nie spojrzałem na nią
zajęty czyszczeniem
zegara
-matka Oxany
jest na wózku – mówiła
a jej chłopak
Dima
nie ma samochodu
i nie ma nawet …
-chłopak? – spytałem
chłopak powinien chyba
tam zostać
on jest coś winien
ojczyźnie…
-ty byś został? – spytała
-ja?
wrzuciłem wacik do kosza
zatrzasnąłem szybkę zegara
-może jestem za stary
żeby walczyć – odrzekłem
ale ja bym tam został
chociażby po to
by spod gruzów wyciągać
rannych
ja bym tam stanął
z kilofem w dłoni
i spojrzałbym w ślepia
zagładzie
po to bym potem
o ile bym przeżył
mógł patrzeć w oczy
ludziom…
-i tego samego
będziesz wymagał
od swego
syna? – spytała cicho
przez chwilę
staliśmy w milczeniu
słyszałem
jak sekundnik tyka
a każde tyknięcie było
jak ukłucie
prosto w serce…
-dawaj ten adres
powiedziałem…
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
mal: “The 2000 Yard Stare” Thomas Lea