_

_
Jakimś cudem
w tym lesie
w tym listopadowym chłodzie
uchowała się
malinka
nie całkiem dojrzała
zmarznięta
z czerwonymi od mrozu
licami
zdjąłem rękawiczkę
by ją zerwać
i już prawie czułem
ten cudny
lodowaty
kwaskowato cierpki
smak
na języku
już ją prawie…
– zostaw !
powiedziałaś
– ptakom zostaw
to wszystko co teraz mają !
no to…
zostawiłem
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.