_

_
Musiałem skorzystać z WC
więc wszedłem do środka
a potem
podszedłem coś zamówić
i chwilę tam stałem
i faktycznie
tak jak mówią
imigranci przejęli
MD’s w Staffanstorp
po tamtej stronie lady
nie widzę żadnego
białego człowieka
dziewczę w czarnym hidżabie
uwija się w okienku
a kilku śniadych Chamitów
zmaga się w ukropie
i w oparach oleju
z fastfoodową materią
której żąda klient
samochód za samochodem
grubas za grubasem
kurierzy w firmowych kurtkach
głośne nastolatki
marudne dzieci
i ja
jeszcze ja
kolejny męczący frajer
co nie może jak człowiek
zamówić na ekranie
i zapłacić kartą
tylko sterczy przy kasie
z wymiętym banknotem w dłoni
i wygląda
jak znak zapytania
jak wykrzyknik
jakby miał zawołać
“co jest do cholery ?”
“niech mnie ktoś obsłuży !”
wreszcie jeden mnie widzi
czarny
ledwie żywy
bliski płaczu
uśmiechnięty
co podać? – pyta
dwa cheeseburgery – mówię
coś do picia ?
mała cola
light ?
normalna
na miejscu ?
na wynos
coś jeszcze?
mała kawa
z mlekiem ?
czarna…
a przecież
mogłem powiedzieć od razu
dwa cheeseburgery
mała kola z cukrem
czarna kawa
na wynos
i nie musiałby wtedy
tysięczny raz
zadawać tych samych pytań
oszczędziłby w ten sposób
kilka dżuli energii
której tak bardzo mu brak…
nabija to na kasę
nadal bliski płaczu
bo krzyczą
że ktoś nie dostał szejka
że skończyły się frytki
że mikrofon w nie działa
trzy minuty na klienta
zadzierają głowy
patrzą w te ekrany
wielkimi oczyma
jakby czytali tam wieści
o końcu świata
lub coś jeszcze gorszego
a jednak jakoś wszyscy
dają radę
on też
wydaje mi resztę
i znika
składa kilka zestawów
parzy kawę
po czym znowu się zjawia
z moim zamówieniem
twoje cheesburgery
sir
i wszystko się zgadza
cholera
człowieku – powiadam
wy tu naprawdę ciężko
pracujecie
RESPECT
nie dosłyszał
ściąga słuchawki
nadal się uśmiecha
słucham?
człowieku – powtarzam
wy tu naprawdę ciężko
pracujecie
RESPECT
zaniemówił
(tak jak inni klienci
co stoją przy ladzie
i teraz patrzą na mnie
podejrzliwie)
dziękuję – mówi w końcu
przybijamy żółwika
i wychodzę
i być może
obaj
będziemy dziś mieli
nieco lepszy
dzień
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Photo: Emilie Wamsteker