_

_
Ta sosna za moim domem
rosła tam odkąd pamiętam
jednak ostatni sztorm
zmienił wszystko…
stałem oniemiały
patrząc
na skierowaną ku niebu
rozpaczliwą drzazgę
w jaką nagle się zmienił
jej ukręcony pień
na tę zielona koronę
u moich stóp
wciąż próbującą żyć
i oddychać
i wszystko
co mogłem zrobić
to zerwać z niej kilka szyszek
i rozrzucić po lesie …
przyłapany
milczałbym głupio
bo cóż mógłbym powiedzieć ?
że wiem
co czuje drzewo
powalone przez wiatr ?
że mi go żal
bo umiera… ?
przecież to
niedorzeczne
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
fot: wł.