_

_
Zostawiłem ją
opuściłem
chciałem zapomnieć
zaniedbana
przeważnie nietrzeźwa
a w święta
tandetnie strojna
rozmodlona
i też nietrzeźwa
wciąż skora do bełkotu
o swojej urodzie
i rzekomej sławie
niby harda
a przychodzili różni
i zazwyczaj
brał ją kto chciał
i w ogóle
co to za słowo
“ojczyzna”
(coś jak lewizna …
golizna …
dziczyzna…)
gdy je słyszę
to widzę sklepową gablotę
pełną podrobów z ojców
i w sensie mentalnym
tym właśnie jest
nawieźli tu
tych serc …
coż
nasi ojcowie
to okutani w szmaty
powstańcy
umierający na styczniowym
mrozie …
ćwierć wieku temu
zostawiłem ją
opuściłem
miałem zapomnieć
a jednak
nie potrafię
i wciąż
tak bardzo bym chciał
pogodzić się z nią
na stare lata
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
mal: Jacek Malczewski “Ojczyzna” (tryptyk “ Prawo – Ojczyzna – Sztuka” 1903)