_

_
Zaproszono nas na fest
do znanej
libańskiej restauracji
w centrum miasta
z wielkim
zielonym talerzem w dłoni
wędrowałem wzdłuż
bufetów
pilnie śledząc poczynania
stałych bywalców
spróbowałem
tabbouleh
labneh z zatarem
mhamara
sambosek
shanklish
muhalebbi
kefta halabiya
warak enab
a na deser
esh el saraya
i osmalieh …
byli tam wyłącznie
strasznie mili ludzie
przyjaźni
i życzliwi
ale nic co jadłem
mi nie smakowało
ornamentowy wystrój
przyprawiał o zawrót
głowy
a muzyka była
okropna
męcząca …
tylko kawa
była dobra
(kawa była szwedzka)
i teraz
będę rzecz jasna
każdemu polecał
libańskie restauracje
bo jak wyznam prawdę
stracę markę światowca
zrobię z siebie
prostaka
a gdybym
nie daj Boże
powiedział
że nie lubię jak kelner
klepie mnie po plecach
to wyjdę na rasistę
i wtedy już w ogóle
nikt
nigdy
nigdzie
mnie nie zaprosi
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
rys: Arab Men Eating At Home w. VIII albo IX / Mary Evans Picture Library/