CHWILA SZCZEROŚCI

_

_

Zadzwonił do mnie

w sobotnie popołudnie

(u niego była wtedy

9 rano )

i włączył kamerkę

ujrzałem

lazur oceanu

soczystą zieleń palm

błękit nieba

stolik na tarasie

nadmorskiej restauracji

jajka na bekonie

jogurt

pomarańczę

pustą szklankę

i wreszcie

jego pijaną

zarośniętą twarz

“człowieku – wybełkotał

śniadanko z browarem

za 5 dolców

zostaję tu do końca

świata

mam robotę

ściągam Martę

i dzieciaka

znalazłem miejsce

do życia

raj

co ty na to ?!”

“fajnie by było – odrzekłem

ale myślę

że ty to jak zwykle

przepijesz”

“znaczy … że co ?” – zapytał

“przechlasz to – powiedziałem

zamienisz na wódę

jak te wszystkie szanse

które dotąd miałeś

jak twe sny

i myślę

że znów wszystkich

zawiedziesz

mięczaku”

zamilkł

zaciął się

jakby otrzeźwiał

i jak się zdaje

miał w oczach łzy

“nie chce mi się z tobą

gadać

łajzo – dodałem

i się rozłączylem

i w ogóle

wyłączyłem telefon

bo się bałem

że znów zadzwoni …

ileż cholernej odwagi

trzeba

by powiedzieć bliźniemu

swemu

to co dla niego

akurat w danej chwili

najlepsze

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Dmitrij Markov.

Dodaj komentarz