_

_
Zadzwonił do mnie
w sobotnie popołudnie
(u niego była wtedy
i włączył kamerkę
ujrzałem
lazur oceanu
soczystą zieleń palm
błękit nieba
stolik na tarasie
nadmorskiej restauracji
jajka na bekonie
jogurt
pomarańczę
pustą szklankę
i wreszcie
jego pijaną
zarośniętą twarz
“człowieku – wybełkotał
śniadanko z browarem
za 5 dolców
zostaję tu do końca
świata
mam robotę
ściągam Martę
i dzieciaka
znalazłem miejsce
do życia
raj
co ty na to ?!”
“fajnie by było – odrzekłem
ale myślę
że ty to jak zwykle
przepijesz”
“znaczy … że co ?” – zapytał
“przechlasz to – powiedziałem
zamienisz na wódę
jak te wszystkie szanse
które dotąd miałeś
jak twe sny
i myślę
że znów wszystkich
zawiedziesz
mięczaku”
zamilkł
zaciął się
jakby otrzeźwiał
i jak się zdaje
miał w oczach łzy
“nie chce mi się z tobą
gadać
łajzo – dodałem
i się rozłączylem
i w ogóle
wyłączyłem telefon
bo się bałem
że znów zadzwoni …
ileż cholernej odwagi
trzeba
by powiedzieć bliźniemu
swemu
to co dla niego
akurat w danej chwili
najlepsze
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
fot: Dmitrij Markov.