ŁUCZNIK 1303  

_

_      

W owych czasach

autobus 

z Łodzi do Poznania  

jechał jakieś 

5 godzin

ale warto było

wracałem z nowiuteńką                              

maszyną do pisania

“Łucznik 1303”

tak trudna do zdobycia

leżała teraz 

w skóropodobnej walizce

na półce     

nad moją głową

moje marzenie

mój wreszcie wyśniony

sen

moja nadzieja

moje wszystko …

(przede mną siedziała

jakaś młoda kobieta

z dwójką małych

dzieci

gdyby ten autobus 

płonął    

ratowałbym najpierw 

maszynę)

czułem 

że wreszcie zyskałem

potężną broń 

magiczny karabin 

maszynowy

którym wyterkoczę

nabrzmiałe magazynki

myśli    

wrażeń         

słów     

będę pisał prawdę

i tylko prawdę

z pełną świadomością          

że wszystko co napiszę 

może zostać wykorzystane

albo i nie 

a nawet jeśli nie

to i tak napiszę 

bo inaczej się nie da

bo muszę 

nerwowym bębnieniem

rozgrzewałem niecierpliwe 

palce

jak pianista

przed koncertem

pozostawało mi tylko

wrócić do domu

zaparzyć herbatę 

usiąść przy stole      

wkręcić papier

zebrać myśli …

i właśnie to ostatnie

zajęło mi kolejne 

40 lat

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: internet

Dodaj komentarz