_

_
Pojawiasz się nagle
jakiś taki
inny
jakby prosto
z nieba
i jak nigdy wcześniej
strojny
w tę kolorową
ciasną marynarkę
apaszkę z jedwabiu
zamszowe mokasyny
z Santoni …
mówisz głośno
masz imadło w łapie
a gdy wybuchasz śmiechem
płoszysz ptaki
i tylko ja widziałem
twoje oczy
gdy na chwilę zdjąłeś
ciemne okulary
co tchnęło we mnie dziwny
niepojęty smutek …
jesteś jak ta gałązka
znaleziona wczoraj
w ogrodzie za domem
co ścięta dawno temu
przeleżała zimę
w śniegu
a teraz próbuje
rozwinąć nowe pąki
desperacko głosząc
że wciąż jeszcze
żyje
i jest
drzewem
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
fot: wł