_

_
Tego ranka akurat
siliłem się na jakiś
wiersz
byłem mocno skupiony
strasznie zajęty
gdy na moje biurko
wskoczył Sfinks
“co robisz ?”
mruknął
“takie tam … nic ważnego”
odrzekłem
“a co z tego masz ?”
zapytał
“właściwie to … nic”
“to po co to robisz ?”
nie bardzo wiedziałem
co powiedzieć
“może … by zostawić po sobie
jakiś ślad ?”
“ale po co ?”
“no … żeby dowieść
że coś tam
przemyślałem
zrozumiałem
i żeby się refleksją
podzielić …?”
“a potrzebne to komu?”
znów nie wiedziałem
co powiedzieć
“on tak na poważnie?”
zapytał po chwili
nie patrząc na mnie
zwracał się do okna
biurka
ścian
sufitu
i w ogóle
do reszty świata
“jeżeli to jest wszystko
do czego doszedłeś
w twoim wieku – powiedział
to proponuję już teraz
zacząć wpadać w panikę”
sięgnąłem po kubek
wypiłem łyk kawy
była zimna
niedobra
bez cukru
bo ostatnio
odstawiłem cukier
choć nie wiem jaki
to ma sens …
“trawę byś lepiej skosił”
dodał jeszcze
polizał łapę
machnął ogonem
i zniknął
i zostałem
sam
wybity z rytmu
z wierszem urwanym
w połowie
z myślą poszarpaną
wątkiem poprutym
i zerwaną
nicią …
przez chwilę
bawiłem się ołówkiem
a potem
próbowałem sobie
przypomnieć
z której strony domu
zostawiłem ostatnio
kosiarkę
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
na fot: Melvin – Sfinx