SZACH

_

_

Wyszedłem spod prysznica

wytarłem się dokładnie    

i tym samym ręcznikiem

przetarłem lustro

ustawiłem maszynkę

na trójkę

i równiutko przyciąłem 

siwiejącą brodę

i wąsy   

na włosy pomada

“Schmiere Hart”

a na policzki

i czoło      

odrobina   

tyci tyci

“ACO For Men Face Cream”

wciągnąłem powietrze

wciągnąłem brzuch

lecz to wszystko …

na nic

efekt jest raczej 

marny

jesli nie

żałosny 

mam w polu wszystkie

najmocniejsze figury 

wykonuję najlepsze 

możliwe  

ruchy

lecz po drugiej stronie 

stolika

niewzruszony siedzi

Czas

jeszcze tego nie mówi

ale wiem 

że wkrótce usłyszę 

szach !

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Geoffrey Laurence

KŁADKA NAD TORAMI  

_

default

_

Natrafiłem w sieci

na zdjęcie 

dworca w moim mieście …

pewnego wieczoru

36 lat temu 

stałaś na tej kładce     

patrzyłaś na pociągi

a ja podszedłem od tyłu

i dotknalem Twoich

pięknych 

czarnych

włosów   

nie ruszyłaś się  

nie drgnęłaś  

i wiedzialem

że od tej pory

zawsze już będzie

dobrze

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Piotr Szczepański

SEBA I INNI

_

_

 

Będziecie turlali swoją

rzeczywistość

po błotnistych ścieżkach

bagiennego losu

od urodzenia skazani

na przemiał

w kopalni

na froncie

w więzieniu

na budowie

zwierzęco silni

i zwierzęco głupi

bracia w beznadziei

kawalerowie nigdy

nietrzeźwiejących dam

pierwsi w kolejce

do raka przełyku …

Boże

ile lat minęło

nim zrozumiałem

że takim jak wy

nie można pomóc

bo poza tym

co powyżej

nie trzeba wam nic

no …  może jeszcze

wspólny browar

i flaszka na dwóch

i to jest ok

lecz nie nazywaj mnie

przyjacielem

bo ja                                        

już od lat

jeśli piję 

to tylko wtedy

kiedy jestem

sam.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Dmitry Markov

ŁUCZNIK 1303  

_

_      

W owych czasach

autobus 

z Łodzi do Poznania  

jechał jakieś 

5 godzin

ale warto było

wracałem z nowiuteńką                              

maszyną do pisania

“Łucznik 1303”

tak trudna do zdobycia

leżała teraz 

w skóropodobnej walizce

na półce     

nad moją głową

moje marzenie

mój wreszcie wyśniony

sen

moja nadzieja

moje wszystko …

(przede mną siedziała

jakaś młoda kobieta

z dwójką małych

dzieci

gdyby ten autobus 

płonął    

ratowałbym najpierw 

maszynę)

czułem 

że wreszcie zyskałem

potężną broń 

magiczny karabin 

maszynowy

którym wyterkoczę

nabrzmiałe magazynki

myśli    

wrażeń         

słów     

będę pisał prawdę

i tylko prawdę

z pełną świadomością          

że wszystko co napiszę 

może zostać wykorzystane

albo i nie 

a nawet jeśli nie

to i tak napiszę 

bo inaczej się nie da

bo muszę 

nerwowym bębnieniem

rozgrzewałem niecierpliwe 

palce

jak pianista

przed koncertem

pozostawało mi tylko

wrócić do domu

zaparzyć herbatę 

usiąść przy stole      

wkręcić papier

zebrać myśli …

i właśnie to ostatnie

zajęło mi kolejne 

40 lat

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: internet

CHWILE WZGLĘDNEGO SPOKOJU

_

_

Pokazała mi swoje 

zdjęcie

sprzed 55 lat

“nie wiem czy kiedykolwiek

byłam tak naprawdę

w pełni i świadomie

szczęśliwa” – powiedziała

“zapewne czasem 

byłam o krok

lecz ciągle to odkładałam  

na później

zawsze miałam coś jeszcze

do załatwienia

wydrapania

dopięcia

jeszcze tylko to

albo tamto

i dopiero wtedy …

no dobra

ale kiedy ?

a może trzeba mi było 

właśnie w owym czasie

czy też w każdej innej 

chwili względnego spokoju

usiąść na dupie

wziąć głęboki oddech

i przywołać myśl

dopuścić do siebie 

tę myśl

że być może szczęście 

dzieje się właśnie 

teraz … ? ” 

zostawiłem ją samą 

nad tym albumem

pełnym pożółkłych chwil 

które jej bezpowrotnie

umknęły 

wróciłem do domu

usiadłem na dupie

wziąłem głęboki oddech

i zacząłem pisać

wiersz

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ilustr: internet, zdjęcie sprzed 55 lat, Woodstock 1969, autor nieustalony.

KONIEC SEZONU

_

_

Kiedyś lato 

to była epoka

latem

można było przeżyć 

całe życie

z wszelkimi jego wzlotami

i upadkami

lecz teraz

kolejne sezony 

migają mi przed oczami

jak opalone

smukłe dziewczęta

na łańcuchowej karuzeli

mijają mnie tak szybko

że ani dotknąć 

ani poczuć

ani się przyjrzeć nawet

pojawiają się

i zaraz znikają

w swych zwiewnych sukienkach

w kwiatki

z rozwianymi włosami

roześmiane …

a karuzela wciąż

przyspiesza

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.