BRAT

_

_

Mówisz “brat”

zazwyczaj w sensie

pokrewieństwa

stanu prawnego

zwyczajowego statusu

właściwego naszej

kulturze

“brat” – powiadasz

czytankowo

lekko

zwyczajnie

bez dęcia w trąby

bez bicia w bębny

po prostu

“brat”

rzeczownik

męskoosobowy

liczba pojedyncza …

aż któregoś wieczoru

przeglądając stare

fotografie

uświadamiasz sobie

że gdzieś na drugim końcu

świata

jest pewien gość

wykarmiony tą samą

piersią

i wysmagany

przez troskliwego ojca

tym samym

skórzanym pasem

facet co nosił

te same buty …

i że jak by nie było

bez względu na wszystko

jest tylko jeden

jeden jedyny

taki ktoś

na świecie

“brat” – myślisz …

jest powód

by mimo późnej pory

zadzwonić

+48 505 152 …

halo … ?

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: arch. wł.

ZAWSZE

_

_

No dobra …

lata lecą 

ten świat jest teraz bardziej 

Wasz 

niż mój                                                                                                         

lecz trzeba Wam wiedzieć 

że dla mnie

nie zmieniło się nic                                  

nadal nie pozwolę

żeby któreś z Was                                

skaleczyło stopę                                        

na ostrym kamieniu

lub połknęło meduzę                                                                                          

a po kąpieli w zimnym 

słonozielonym morzu

zawsze przybiegnę z grubym 

bawełnianym ręcznikiem

i powycieram Wam nosy

zawsze

choć mi to przychodzi

z coraz większym

trudem

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot 1 i 2 : Olga Dyżakowska

ADJÖ

_

_

Oboje dobrze wiemy

że teraz  już musisz sama 

przepłynąć ten ocean

ja tylko Twą łódeczkę

lekko pchnąłem od brzegu

nic więcej zrobić

nie mogę

jedyne co teraz 

mogę

to pośród zielonych 

nadmorskich skał

rzucać mewom okruchy 

chleba powszedniego 

słuchać wiatru

cierpliwie czekać 

wieści

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

SZLABAN

_

_

Nie wiem co mnie czeka

na końcu tej drogi

być może nic dobrego

nie zdążyłem się nad tym

zastanowić

zawsze gaz do dechy

dłoń na klaksonie

obroty …

obroty …

obroty …

i tak niewiele okazji

by się zatrzymać

odetchnąć

żeby porozmawiać

z Tobą …

błagam

niech ten pociąg

będzie długi

niech ma milion ciężkich

leniwych wagonów

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

OFERMA

_

_

Tak naprawdę

to nigdy nie byłem pewien

słuszności moich tez

choćby i stała za mną

cała literatura

filozofia

i wszystkie religie

świata

zawsze miałem dziwne 

wrażenie

że głupcy

są bardziej uprawnieni

w swych osądach 

niż ja 

tylko dlatego

że oni są pewni siebie

a ja

nie umiem głośno mówić

i jak bym nie otwierał   

torebki z cukrem

to zawsze

narozsypuję

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

ŚLIMAKI

_

_

Na tyłach mojego domu

wśród głazów żwirowej alejki

kotłują się dwa

ślimaki

toczą się wzajemnie

wiją

przepychają …

nie sposób zrozumieć

o co tutaj chodzi

czy to jest bójka

próba ratowania życia

czy może miłosny akt …

zupełnie jak z niektórymi

ludźmi

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

NIE DZIEJE SIĘ NIC 

_

_

“Poradziła mi żona 

idź do Uczonych w Piśmie

no to jestem …

ja bym ci Rabbi

głowy nie zawracał                                                          

gdyby nie to

że bez reszty grzęznę 

w okrutnej rozpaczy

i tak strasznie się boję …”

“mów” – powiedział Rabbi

“otóż chodzi o to

że ja kompletnie

tego nowego świata

nie rozumiem 

nie rozumiem tej AI

tych czatów giete .. pete … coś tam …

fentanylu

facetów malujących paznokcie

kobiet w ringu

bijących się jak chłopy

patchworkowych rodzin

patchworkowych ojczyzn

mebli z IKEI

samochodów na baterie

suplementów diety  

suplementów miłości

tysięcy przyjaciół 

na fejsbuku

gdy tak naprawdę   

nie ma z kim pogadać

pustych oczu 

celebrytów

z pierwszych stron gazet

gdy tymczasem

gdzieś na wschodzie

dzieci płaczą z głodu

kompletnie nie rozumiem

i strasznie się boję

tych milionów dziwnych

skamieniałych twarzy

niebieskich od poświaty 

wyświetlaczy …

co się dzieje

i dokąd to wszystko

zmierza  … ?!”

Rabbi spojrzał na mnie

jakby znużony                                                  

albo i zły

przeczesał brodę palcami

“a jaki był ten stary 

świat ?  – zapytał 

wiesz

ten stary

dobry świat

w którym się wychowałeś

znaczy Auschwitz

stalinowskie gułagi

wietnamskie piekło

bałkańska zawierucha

czy rozumiałeś te wszystkie

pogromy

eksperymenty

getta 

bicie ludzi

za przynależność

lub brak przynależności …

czy wiesz 

o co chodziło hipisom

i po co zbudowano

12 000 bomb

atomowych ?

czyś wtedy cokolwiek                                       

rozumiał ? 

po chwili namysłu

musiałem przyznać

że owego starego 

świata

właściwie też 

nigdy nie szło 

zrozumieć …

“a zatem – powiedział Rabbi

ludzkość trwa

trzyma formę  

nie zmieniło się 

nic

nie dzieje się

nic

szczególnego

to tylko ty

jak byłeś głupi

tak jesteś 

i tyle !”

czyli … ulga

niewielce 

lecz jednak

podniesiony na duchu

na pewno dużo 

spokojniejszy

powróciłem do codziennych

zajęć.

.

.

.    

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ilustr: Evgeny Zubkov

AMERYKA DWA RAZY

_

_

Policzyłem                                     

że przez te wszystkie lata

podczas naszych spacerów

przeszliśmy razem jakieś

9000 kilometrów                      

to jak z Nowego Jorku               

do Los Angeles

i z powrotem

Ameryka w poprzek

dwa razy

gdy się z kimś odbyło                       

taką podróż                                        

to nie dziwne

że potem                                        

w pojedynkę 

wszystkie te drogi

mosty

lasy

i wąwozy

wydają się dziwnie 

puste

nieciekawe

niegodne uwagi

kawał świata mi z tobą 

ubyło

straciły swój zwykły sens 

widoki

zapachy 

i dźwięki …

nie cieszy mnie nic

dalej pójdę   

sam

i wiem 

że nigdy nie pojmę 

fenomenu życia

i smierci

i nie dowiem się czemu

kiedy kopie się  grób 

dla przyjaciela

to zawsze pada 

deszcz

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.