4:00 AM

_

_

I znów się darzyło

że w nocy nie mógł spać

i jak zwykle

całkowicie bezbronny

z otwartymi oczyma

sam na sam z sufitem

doznał nagłego ataku

samotności

samotność

nie uszlachetnia

choć prawie wszyscy święci

byli samotni

samotność

niczego nie tłumaczy

choć najwięksi szaleńcy

zazwyczaj byli

samotni

samotność

to taka dziwna

wstydliwa choroba

na którą nie dają

L4

rano

trzeba będzie

wstać

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Jack Vettriano / The Weight/

IDOL

_

_

Byłem ich idolem

ufali mi

wierzyli we wszystkie

moje historie

z tarasu naszego domu

do końca tego pomostu

jest dokładnie

3000 metrów

kiedyś to sprawdziłem

gdy chłopcy byli mali

potrafiliśmy biec

całą tę drogę

po asfalcie

trawie

i piasku

a potem

ów drewniany pomost

dudnił pod naszymi

bosymi stopami

i bach

bach

bach

lot w zimną toń

parskanie i krzyki

ufali mi

wierzyli

byłem ich

idolem …

i wyławiałem

najpiękniejsze muszelki …

teraz przychodzę tu sam

chłopcy dorośli

i heroicznie próbują

dojść do ładu

z posępnym

nieprzyjaznym duchem

tych dziwacznych czasów

w jakich przyszło im żyć

a których ja

kompletnie nie rozumiem

i których tak bardzo się

boję …

prawda jest taka

że teraz to wy

jesteście moimi

idolami

chłopcy

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

PRIORYTETY

_

_

Fachowiec

obejrzał klepkę pod światło

zmrużył oczy

zmarszczył brwi

wyglądał

jakby miał powiedzieć :

“to dąb

czerwony dąb

amerykański sort

wschodnie wybrzeże

wilgotny las

dobrze nasłoneczniony

południowy stok …

na oko jakieś

100 – 150 lat …”

ale powiedział tylko :

“coś się dobierze

szefie

ale tej podłogi

w salonie

to bym nie zmieniał

dopóki masz pan w domu

takie dwa wielkie

psy …”

wyjąłem mu klepkę

z rąk

“to zapomnijmy – odrzekłem

nie zmienię tej podłogi

nigdy”

i przeszliśmy do kwestii

okna na poddaszu

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

WIRAŻKA

_

_

Ludzie robią sobie

po pijaku

różne dziwne

rzeczy

blizny

tatuaże

nieplanowane dzieci

trudne związki

złamane kariery …

a ja

jak byłem sam w domu

to się upiłem

coś mnie naszło

i pomalowałem na żółto

ścianę w kuchni

tak żółto

że żółciej się nie da

jajeczko

cholera

i teraz się muszę

tłumaczyć …

mniejsza o to

w każdym razie

ja jednak znam

granice

własnego szaleństwa

trzeba Ci bowiem

wiedzieć

że o ile pamiętam

to przez chwilę

miałem też w ręku puszkę

czarnej

farby …

taaa

taki to już ze mnie

niebezpieczny

wirażka

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

JEJ PIERWSZY BAL

_

_

Nosiłem Ją na rękach

gdy zrywaliśmy porzeczki

a wieczorami

czytałem Jej bajki

i bywało

że to ja usypiałem

pierwszy

“oj tata

tata

nie chlap” – mówiła

a dziś

proszszsz

Jej pierwszy bal

i wiem co będzie potem …

najlepsze co stary ogrodnik

może zrobić

dla cudnego

rajskiego ptaka

to otworzyć szeroko

wrota oranżerii

i niech leci

niech leci

choć pewnie

zabierze ze sobą

wszystkie kolory

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

GRY MAŁŻEŃSKIE

_

Trochęśmy się z rana

posprzeczali

a w południe

gdy wściekły kosiłem 

trawniki

przypomniałem sobie

jak bardzo lubisz 

stokrotki 

więc Ci zostawiłem 

pięknie okrojony 

półkolisty 

łan stokrotek

biały łan

tak byś go widziała

z okien

i rzecz jasna

by nie wyjść 

na sentymentalnego 

głupka

jeśli spytasz

to powiem

że to dla 

owadów

te kwiatki …

bo owady

też muszą jeść

żeby żyć …

i będę plótł      

te ekologiczne bzdury …

a Ty i tak 

nie będziesz mi

wierzyła                  

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

CHWILA SZCZEROŚCI

_

_

Zadzwonił do mnie

w sobotnie popołudnie

(u niego była wtedy

9 rano )

i włączył kamerkę

ujrzałem

lazur oceanu

soczystą zieleń palm

błękit nieba

stolik na tarasie

nadmorskiej restauracji

jajka na bekonie

jogurt

pomarańczę

pustą szklankę

i wreszcie

jego pijaną

zarośniętą twarz

“człowieku – wybełkotał

śniadanko z browarem

za 5 dolców

zostaję tu do końca

świata

mam robotę

ściągam Martę

i dzieciaka

znalazłem miejsce

do życia

raj

co ty na to ?!”

“fajnie by było – odrzekłem

ale myślę

że ty to jak zwykle

przepijesz”

“znaczy … że co ?” – zapytał

“przechlasz to – powiedziałem

zamienisz na wódę

jak te wszystkie szanse

które dotąd miałeś

jak twe sny

i myślę

że znów wszystkich

zawiedziesz

mięczaku”

zamilkł

zaciął się

jakby otrzeźwiał

i jak się zdaje

miał w oczach łzy

“nie chce mi się z tobą

gadać

łajzo – dodałem

i się rozłączylem

i w ogóle

wyłączyłem telefon

bo się bałem

że znów zadzwoni …

ileż cholernej odwagi

trzeba

by powiedzieć bliźniemu

swemu

to co dla niego

akurat w danej chwili

najlepsze

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Dmitrij Markov.

KOŁYSANKA

_

_

Pan Bóg pochylił się

nad Europą

sypnął złotym piaskiem

poprawił jej kołderkę

odgarnął loczki z czoła

i nuci kołysankę

“śpij

moja maleńka

śpij … ”

tymczasem

inne dzieci płaczą

bo chce im się pić

i znów nie dostały kolacji

Zair

Somalia

Gaza

Etiopia

Jemen …

„ciszej tam ! – woła Pan

moja córeczka

śpi ! “

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Krzysztof Miller, Zair (1997)

Krzysztof Miller (1962-2016) fotoreporter wojenny, długo walczył ze stresem pourazowym. Mimo intensywnej terapii popełnił samobójstwo w wieku 54 lat.

“To, że fotografowałem żołnierzy rosyjskich opijających zwycięstwo nad Czeczenią, niczego nie zmieniło, żołnierze pojechali walczyć dalej. Zdjęcia umierających z głodu uchodźców Hutu też o niczym nie zdecydowały. Najbardziej decydujące momenty mojej fotografii były wtedy, gdy robiłem zdjęcia dla „Gazety Stołecznej” – one rzeczywiście zmieniały los mojego otoczenia. Fotofelieton z dzikiego wysypiska śmieci przy stadionie Politechniki sprawił,

że śmieci uprzątnięto. W przypadku wojny, uchodźców, ludzkiej tragedii moja fotografia nie decydowała o niczym” – mówił …

WIZJE PRZYSZŁOŚCI

_

_

Sporo się już pospełniało

na przykład

kieszonkowe telewizorki

na baterie

w których można obejrzeć

wszystkie filmy świata

rozmowy przez ocean

a jakby twarzą w twarz

albo zakupy

w sklepach

bez pieniędzy

tak to malowałem

będąc dzieckiem

gdy pani w przedszkolu

zadała nam temat

“świat

za 100 lat”

lecz jedno się wciąż

nie spełniło

na tych moich rysunkach

byłem wielkim

pewnym siebie facetem

pędzącym w stronę Marsa

w srebrnym kabriolecie

gdy tymczasem

nadal jestem małym

zezowatym chłopcem

w za dużych okularach

malującym kredkami

swe marzenia

i udającym

że to realny

świat

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ilustr: “Echte Wagner” (1930)

“Echte Wagner” to niemiecka marka margaryny produkowana przez firmę Wagner w Elmshorn w Holsztynie. Firmę założył Carl Wagner w 1907 r. (istniała do r.1976) W 1930 roku stworzono serię obrazków na opakowaniach margaryny, znaną jako “Zukunftsfantasien” (Wizje przyszłości) To jest jeden z nich.