ZWYKŁA HISTORIA   

_

Ojciec miał wtedy

19 lat

dorabiał jako ratownik

na poniemieckim basenie

i kręcił się tam stary                                                     

Żyd 

co sprzedawał czekoladę    

i raz chłopaczyska

wepchnęli starca do wody

rzecz jasna natychmiast

zaczął tonąć     

nie krzyczał        

zamachał  jedynie         

rękoma

po czym jego długi

wełniany                                

teraz mokry płaszcz

pociągnął go w dół

a basen miał w tym miejscu

6 metrów głębokości

i ratownik

znaczy ojciec

stoczył heroiczną walkę  

by wydobyć ofiarę 

z chlorowanej toni

i była to bez wątpienia

najtrudniejsza akcja

w jego życiu

a miał ich kilka …

w każdym razie

gdy obaj już znaleźli 

się na trawniku

i jeszcze parskając

walczyli o tlen

stary Żyd

uderzył ratownika

znaczy ojca 

w twarz

rozcinając mu przy tym

wargę

po czym ociekając 

wodą

i przekleństwami

poczłapał do wyjścia

a ludzie wołali : 

„człowieku !

on ci ratował życie !”

następnego dnia

stary Żyd

znów przyszedł na basen

i podszedł do ojca

“ja myślał 

że ty jeden z tych

co mnie wepchli

wybacz” – powiedział

i dał mu tabliczkę

czekolady

spod opakowania

z szarego papieru

wciąż jeszcze sączyła się 

woda …

to taka zwykła 

najzwyklejsza historia

ale ojca już nie ma

starego Żyda                                                              

już nie ma

pewnie jestem ostatnim 

człowiekiem na świecie

który może ją 

opowiedzieć

i ocalić

teraz

kiedy i Ty ją znasz                                                           

być może pomyślisz

o niej czasem

przy jakiejś tam 

okazji

i tym sposobem

ta zwykła historia

będzie żyła

nawet gdy i mnie

już nie będzie

co mnie bardzo cieszy

bo historie

należy opowiadać

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot:  wł. 

DEMON

_

_

Nie chodzić na pogrzeby

samobójców

nie chodzić …

a taki był hardy

miał jakieś tam swoje

zasady

tyle że prawo

miał za nic

kiedy jego samochód

przejechał przez kilka parceli

i zarył w pryzmę piachu

zadzwoniono po mnie

bali się go wszyscy

mówili

że to demon

“on tam nadal siedzi

i pije” – powiedzieli

zbliżyłem się

zajrzałem do kabiny

a tam siedział

człowiek …

nie iść na grób

samobójcy

nie iść …

tam w polerowanej

granitowej ciszy

wyryto pytanie

“gdzieście wtedy

byli?”

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Wilhelm Kotarbiński /Grób samobójcy/ (ca 1900)

W JEJ ŚWIECIE 

_

_

Ona od zawsze była sama

a on się przewijał 

pojawiał  się                                                     

i znikał

mawiała o nim :“mój on”

to było niemal

pewne

że on się w końcu

oświadczy

lub chociaż wprowadzi                                      

niemal pewne

choć nigdy nie dopięte

na ostatni guzik    

kwestia czasu

a dokładnie jakichś 

15 lat

bo tyle już  czeka …

“on teraz co tydzień lata

do Kopenhagi – powiedziała

robi sobie zęby

a to są drogie rzeczy

czasochłonne”

milczymy

wiemy

że on ma kobietę 

po tamtej stronie cieśniny

że się oświadczył

kupił pierścionek

wszyscy wiemy

tylko nie ona

nikt z nas jej nie powie

bo wtedy

będzie już naprawdę 

całkiem sama                                          

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

foto: In Sook Kim /heroin/

WIERZĄCY RACJONALISTA

_

_

W centrum handlowym

zjadłem na szybko 

dwie parówki z musem

po czym udałem się do

toalety

żeby umyć ręce                        

i był tam akurat

Papież Franciszek

kiedy wszedłem

wrzucił niedopałek 

do pisuaru

zamachał rękoma 

rozganiając dym

zakaszlał

i stanął przy umywalkach 

obaj odkręciliśmy 

krany

czekaliśmy aż przyjdzie

ciepła woda

staliśmy ramię w ramię 

zezując na siebie nawzajem 

w wielkim lustrze

“mogę o coś spytać ?” – spytałem                                 

“nie gadam o polityce” – zastrzegł 

“chodzi o ten fajny

pierścionek” – wskazałem na sygnet

leżący na brzegu 

umywalki

“to złoto?” – byłem ciekaw 

“to Pierścień Rybaka – odrzekł

ten akurat jest srebrny

tylko pozłacany”

“lecz pewnie Jezusowi

i tak by się spodobał 

On lubiłby te wasze

ozdoby?” – dociekałem  

milczał chwilę 

“bywasz w kościele ?” – spytał wreszcie

“tylko gdy nie ma tam ludzi

zwłaszcza księży” – odrzekłem

“jesteś wierzący?”

“gdybym był 

łatwiej by mi było

żyć” 

“a zatem 

racjonalista?”

“gdybym nim był 

byłoby mi łatwiej

żyć – powtórzyłem 

bo problem w tym

że ja podążam 

najtrudniejszą z dróg                             

bywam pogubiony

jak chłopska furmanka 

na rondzie Dmowskiego

miotam się 

jak ryba w mętnej wodzie

jako że jestem … wierzącym 

racjonalistą”

“przecież to jest

oksymoron ! – zawołał  

to kompletnie bez sensu  

absurd ! ”

“w tym rzecz

właśnie w tym rzecz

dziadku” – westchnąłem 

uruchomił elektryczną 

suszarkę do rąk

i z powodu hałasu

dalsza rozmowa 

nie była możliwa

więc 

wyszedłem

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Andrew Medichini / AP Photo

NASZA ULICA

_

_

Późnym wieczorem 

całą szerokością naszej                        

ulicy

przemieszczają się śniadzi

weseli

rozochoceni

chłopcy

krzyczą

przewracają śmietniki

kopnięcie z półobrotu

każdy ma wyćwiczone 

do perfekcji

lecz kiedy widzą mnie

i moje psy

nagle zmieniają szyk

z tylariery

w kolumnę

mijają nas gęsiego

drugą stroną ulicy

cisi 

powściągliwi

jakby właśnie wracali

z rekolekcji

tak

to jest nasza ulica

chłopcy

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

na fot:  Anne-Marie & Arya Stark / Bullmastiff

KRUCYFIKCJA

_

_

Nie przepracować ani dnia

być nękanym przez władze

lecz uwielbianym przez tłumy

adorowanym przez mężczyzn

i kobiety

spijające słowa

z twoich ust

żyć jak jak gwiazda rocka

umrzeć młodo

i przejść do historii

w niezachwianej wierze

że to wszystko dla wielkiej

naprawdę wielkiej

sprawy

mógłbym przytoczyć

1000 życiorysów

znacznie mniej ciekawych

1000 śmierci

o wiele trudniejszych

niż te 6 godzin

na krzyżu

a przy tym ów 1000

to kropla w oceanie

człowieczej niedoli

więc pytam

o to nadzwyczajne

poświęcenie …

tym bardziej że nasze

zmartwychwstanie

i drugie życie

to chyba tylko

w grach

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Salvador Dali /Ukrzyżowanie/ Corpus Hypercubus

GOŚĆ

_

_

Nagle zjawił się w mieście
„ jak sprawy ?” – zapytał
nie miałem pojęcia
co Mu odpowiedzieć
nie było Go przecież
2000 lat …
„no dobra
sam się trochę
rozejrzę ” – zdecydował
i poprosił
bym Go zawiózł w parę
miejsc
cóż …
to nie była udana
wycieczka
„ tak strasznie mi przykro ” – powiedziałem
gdy się żegnaliśmy
milczał
„ ale… wpadniesz jeszcze ? ” – spytałem
nie odpowiedział
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
(wiersz z r. 2017, zredagowany)
fot: Natalia Kukulska /takżetenalleluja/

TRADYCJA

_

_

A u nas na osiedlu

bez zmian

życie to w sumie

nieskomplikowana gra

religia i picie

podają sobie człowieka

z rąk do rąk

jak szmacianą lalkę

w knajpach i kościołach

niklowane bary

i dębowe konfesjonały

trzeszczą pod naporem

chętnych do spowiedzi

a potem

wracamy do swych domów

z otartymi kolanami

ale oczyszczeni

promieniejąc mocnym

postanowieniem

że od jutra

to już na bank

od jutra

to już na pewno …

i tak raz

za razem

dzień po dniu

wytrwale

jak ojciec

jak dziadek

chociaż bywa

że nasi synowie

miewają teraz nieco

inne religie

taaa …

ale z piciem to bez zmian !

z czego wniosek

że jednak

w toku dziejów ludzkości

powstały pewne

wartości

które mimo upływu

wieków

są prawdziwie święte

i niezmienne

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Wyborcza.pl/ zdjęcie czytelnika/Warszawa.

MAKIJAŻ 

_

_

Makijaż to nie oszustwo

to dopowiedzenie

kredka i róż

są jak wiersze 

odważnie mówią prawdę

wydobywają na światło 

dzienne

nieśmiało skrywane

prawdziwe

piękno 

oszustwem są nasze 

jachty

motocykle

drogie zegarki

kobieta

poprawia usta i mówi

popatrz

tak wyglądam 

bez maski

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Olga Dyżakowska

DO JAKUBA P.

_

_

Powiadają

że życie mężczyzny

tylko wtedy ma jakąś

wartość i sens

gdy istnieje coś

lub ktoś

za co

lub za kogo

gotów by był

bez namysłu

je

poświęcić

to może być ojczyzna

religia

idea

własna córka …

jeżeli jedynym powodem

który trzyma Cię

przy życiu

jesteś Ty

sam

dla siebie

to nie waż się więcej

brać moich spraw

w swoje ręce

bo nie rozumiesz …

wybacz

były przyjacielu

przeżyliśmy razem niemało

z nikim się tak nie śmiałem

jak z Tobą

lecz po latach

ta Twoja beztroska

i Twoje rubaszne

niedźwiedzie trele

stają się uciążliwe

a czasem nawet

niebezpieczne

popatrz

Prosiaczek

jest dyrektorem banku

Królik

ma sieć hurtowni

Tygrys

wyemigrował

a Kłapouchy się

nawrócił

i został pastorem

lecz co ważniejsze

pozakładali rodziny

i muszą się o nie

bić

z całym światem

każdego dnia

a Ty

Kuba

wciąż w Stumilowym Lesie

zdziwiony

pokrzywdzony

z łapą w garnku

miodu

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

na fot: Kuba P. – jak żywy.