KWESTIA CZASU

_

_

Do niedawna razem                 

świętowały zwycięstwa                  

i trawiły porażki                                    

były dla siebie nawzajem

inspiracją 

wsparciem                           

podnietą 

jednak dziś 

dusza 

wciąż jeszcze młoda

z kwiatami we włosach

rwie się do przodu

gdy tymczasem ciało 

zdyszane 

zgarbione

przystaje

zgięte w pół

wsparte dłońmi o uda

bezgłośnie prosi o chwilę 

wytchnienia …

wieczorem przy ognisku

milczą

nie patrzą sobie 

w oczy

coraz łatwiej im wierzyć  

że w końcu naprawdę 

przyjdzie się

rozstać 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Carlo Ferrara /Matter Of Time/ ( Kwestia Czasu)

PASAŻER 

_

_   

Silnik promu wibruje

zagłusza jego

słowa

mówi po norlandzku

dialektem z północy

niektórych fraz 

nie rozumiem

mówi cicho

opowiada mi historię

swojego życia

zdaję sobie sprawę

że jemu nie zależy

żebym rozumiał

po prostu opowiada 

rozpoznał we mnie

wyśmienitego 

słuchacza

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Arnaud Montagard / z albumu The Road Not Taken/

DAWID

_

_

Goliat znów dostał     

kamieniem między oczy

“dobra – jęknął 

uznajmy

że dostałeś nauczkę

nie waż się robić tak więcej

bo poznasz co potrafi

me mocarne ramię !”

Dawid stoi

uśmiecha się

kręci procą

lubię tego

chłopaka …

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal Marc Felix /David And Goliath/

CI WSZYSCY POECI

_

_

Ci wszyscy poeci

których znam                                                 

mają dziury w kieszeniach                                    

zepsute lodówki 

nieopłacone rachunki 

tak jakby zaradność 

nie chadzała w parze

z wrażliwością  

i ci wszyscy poeci

których znam       

piją tanią wódkę                                          

a wznosząc toasty                      

używają słów 

na ka

na pie

na ha

albowiem

desperacko pragną 

dodać znamion szorstkości 

do tej ich wstydliwej 

lirycznej 

tkliwości 

chociaż… 

z drugiej strony

pokażcie mi poetę

schludnego 

trzeźwego

żyjącego w luksusie

taki to zapewne 

swoje wiersze 

kupił    

skurwysyn  

mniejsza o to

pies im mordy …

nasze zdrowie ! 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Dmitrij Markov

NARODZINY GWIAZDY

_

_

Betkier

Bekier

Łubowska                                           

Zając                                                  

Gut

Białowąs                                                             

Janowski

Chmielnicka

Dziewulski …

chodziłem z nimi do pierwszej

klasy

potem wyjechałem

ale wciąż pamiętam 

te nazwiska

uśmiechy

gesty …

Waldek jako jedyny z nas

miał  zegarek …                                                 

wszystkie dzieci siedzą 

grzecznie 

tylko  ja 

na tym zdjęciu

trzymam w ręku obsadkę

i udaję 

że coś tam piszę

budzi się we mnie

ta cholerna

gwiazdorska

maniera

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

ZGRZYT

_

_

“Wierzę w Mój Kraj”

potrafię bez zająknięcia

wypowiedzieć te słowa

w trzech obcych językach

tylko w moim własnym

ojczystm

brzmi to jakoś 

nieszczerze

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Jerzy Duda Gracz – 1871/95

TROCHĘ EMPATII

_

Moje psy w zapamiętaniu

obwąchują jakiś 

krzak

już od kilku minut

dla mnie to za długo

próbuję je przywołać

najpierw proszę 

później grożę

jestem jak ktoś 

kto będąc w Luwrze  

mówi do miłośników sztuki          

“zostawcie to dzieło Leonarda

chodźmy na korytarz

pooglądać  gaśnice”

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: miłośnicy sztuki /zdjęcie ilustracyjne/

STWÓRCY

_

_

W małym warsztacie

na obrzeżach miasta

staliśmy

i patrzyliśmy

na karbonowy szkielet

najszybszego (w owym czasie)

roweru na świecie

“skoro wam zależy

żeby był lżejszy

to dlaczego w opony

zamiast powietrza

nie pompujecie helu?” – spytałem

zmarszczył czoło

“taki żart” – powiedziałem zmieszany

“w naszym fachu

nie ma głupich pytań” – odrzekł

właściwie to tak powstawały

najciekawsze odkrycia …”

wyjął ołówek

i szybko przeliczył

te wszystkie PSI

mole

decymetry

bary

gramy

i paskale …

“ nieopłacalne – powiedział wreszcie

” sztuka dla sztuki …”

wziął pilnik

i powrócił do swych zmagań

z materią

pomyślałem wtedy

że to właśnie oni

są rzeczywistymi

kreatorami

tego świata

który znam

bo dzieło stworzenia

wciąż trwa

przez dzieje ludzkości

toczy się pochód

stworzycieli

na czele idą

Newton

Einstein

i Łukasiewicz

a za nimi czwórkami

wszyscy inni fizycy

technicy

konstruktorzy

chemicy

murarze

mechanicy

krawcy

architekci …

dopiero gdzieś tam

na samym końcu

wlokę się ja

ściskając w ręku

ten swój zeszycik

z wierszami

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: miniatura pt. „Architekt Świata” ilustracja z XV wiecznego wydania “Skarbca wiedzy” Brunetto Latiniego.

ZWYKŁA HISTORIA   

_

Ojciec miał wtedy

19 lat

dorabiał jako ratownik

na poniemieckim basenie

i kręcił się tam stary                                                     

Żyd 

co sprzedawał czekoladę    

i raz chłopaczyska

wepchnęli starca do wody

rzecz jasna natychmiast

zaczął tonąć     

nie krzyczał        

zamachał  jedynie         

rękoma

po czym jego długi

wełniany                                

teraz mokry płaszcz

pociągnął go w dół

a basen miał w tym miejscu

6 metrów głębokości

i ratownik

znaczy ojciec

stoczył heroiczną walkę  

by wydobyć ofiarę 

z chlorowanej toni

i była to bez wątpienia

najtrudniejsza akcja

w jego życiu

a miał ich kilka …

w każdym razie

gdy obaj już znaleźli 

się na trawniku

i jeszcze parskając

walczyli o tlen

stary Żyd

uderzył ratownika

znaczy ojca 

w twarz

rozcinając mu przy tym

wargę

po czym ociekając 

wodą

i przekleństwami

poczłapał do wyjścia

a ludzie wołali : 

„człowieku !

on ci ratował życie !”

następnego dnia

stary Żyd

znów przyszedł na basen

i podszedł do ojca

“ja myślał 

że ty jeden z tych

co mnie wepchli

wybacz” – powiedział

i dał mu tabliczkę

czekolady

spod opakowania

z szarego papieru

wciąż jeszcze sączyła się 

woda …

to taka zwykła 

najzwyklejsza historia

ale ojca już nie ma

starego Żyda                                                              

już nie ma

pewnie jestem ostatnim 

człowiekiem na świecie

który może ją 

opowiedzieć

i ocalić

teraz

kiedy i Ty ją znasz                                                           

być może pomyślisz

o niej czasem

przy jakiejś tam 

okazji

i tym sposobem

ta zwykła historia

będzie żyła

nawet gdy i mnie

już nie będzie

co mnie bardzo cieszy

bo historie

należy opowiadać

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot:  wł. 

DEMON

_

_

Nie chodzić na pogrzeby

samobójców

nie chodzić …

a taki był hardy

miał jakieś tam swoje

zasady

tyle że prawo

miał za nic

kiedy jego samochód

przejechał przez kilka parceli

i zarył w pryzmę piachu

zadzwoniono po mnie

bali się go wszyscy

mówili

że to demon

“on tam nadal siedzi

i pije” – powiedzieli

zbliżyłem się

zajrzałem do kabiny

a tam siedział

człowiek …

nie iść na grób

samobójcy

nie iść …

tam w polerowanej

granitowej ciszy

wyryto pytanie

“gdzieście wtedy

byli?”

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Wilhelm Kotarbiński /Grób samobójcy/ (ca 1900)