HALLOWEEN

_

_

Owego wieczoru

ulice tętniły 

śmiercią

w upiornej poświacie 

ledowych lamp

przy dźwiękach głośnej 

muzyki z horrorów

wirowały duchy

tańczyły wampiry

widmo bladej dziewczynki

w nocnej koszulinie

wspinalo się jak pająk

po fasadach kamienic …

halloween party !

halloween night !

jednak te wszystkie zjawy

strzygi

i upiory

trzymały się rynku

i śródmiejskich deptaków

nikt o tej porze

nie zapuszczał się 

do parku

w parku 

można spotkać

człowieka

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Alexander Sviridov

GENY

_

_

Kiedy miał 6 lat                        

zabrałem go za miasto                    

do opuszczonego domu

który prezentował się nieźle

ale ja wiedziałem

że nazajutrz  zostanie 

zburzony 

i dałem mu do ręki 

kamień

rzucaj w szyby – powiedziałem

dlaczego ? – spytał przestraszony 

bo wkrótce i tak                                   

przyjedzie buldożer

i zrówna to wszystko 

z ziemią – odrzekłem                  

możemy się więc 

zabawić

bezkarnie ciskać kamienie

w te lśniące okna

one jutro i tak

rozprysną się na milion 

kawałków

w kurzu

i huku maszyn  

rzucaj …

ale ja nie chcę – powiedział

to jedyna okazja – nalegałem

ja rzucę pierwszy           

poczujmy jak to 

jest …

ale ja nie chcę – powtórzył

i się popłakał        

i stał  tam taki biedny    

bezradny

usmarkany

z pozoru dzielny rycerz

zabójca smoków

dumny król

a tak naprawdę pastuszek

niechętny wszelkiej

gwałtowności

przeciwny destrukcji

śmiertelnie przerażony

widmem przemocy

i skowytem chaosu

przedniej straży

nicości …  

nie miałem wątpliwości        

że ten chłopiec 

to mój syn

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

na fot: dumny król.

KIEROWCA FURGONETKI

_

_

Gdzie jesteś leszczu ? – zapytała

w trasie grubasie – odrzekł

potrzebny mi samochód – powiedziała

dziś wieje od zachodu

chciałabym pojechać nad zatokę

popływać …                         

wypił łyk kawy z termosu

spojrzał na zegarek

w domu będę najwcześniej 

koło dziesiątej – powiedział

eee … o dziesiątej – odrzekła

to będziesz mnie mógł w dupę 

pocałować …

i odłożyła słuchawkę   

zapalił papierosa   

skręcił na południe                 

wjechał na autostradę

uśmiechał się do siebie                

co chwilę wracał myślami      

do jej słów       

do dziesiątej było jeszcze

parę godzin

nie mógł się         

doczekać  

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Dmitri Markov

CUD

_

_

Wyjaśniono mi ten fenomen

dokładnie

sam byłem jego świadkiem 

dwa razy

a jednak

nadal nie pojmuję

cudu człowieczych

narodzin

tej heroicznej świętości 

i nadprzyrodzonych mocy

kobiecego brzucha 

choć minęło ćwierć wieku

nadal nie pojmuję …

mogę tylko milczeć

w zachwycie

zadumany …

a tę fałdkę tłuszczu

która Cię tak martwi

z największym szacunkiem

całuję

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

A GDYBY …

_

_

A gdyby się nagle coś stało

to pozbądź się wszystkich moich

ubrań

wywietrz szafy

wyrzuć do śmietnika

te książki 

z parapetu w łazience

i mój ulubiony kubek

do kawy …

ja i tak będę wszędzie

w starej piosence

w gwiazdach

w szklance wody …

po prostu nie zwracaj na mnie

uwagi

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: William Lazos (Egyptian-Canadian. b. 1964) // WEDDING

KIEROWCA PŁUGA ŚNIEŻNEGO

_

_

Wracałem do domu o czwartej
albo o piątej nad ranem
brałem prysznic
jadłem grzanki
przeglądałem poranne
gazety
i wypijałem szklaneczkę
czasem dwie
czegoś naprawdę mocnego
po czym kładłem się spać
ze świadomością
że jestem jednym z nielicznych
na tym świecie
szczęściarzy
którym wolno spać
do południa
a przez resztę dnia
chodzić w szlafroku …
czułem się wtedy jak lord
albo jak jaki
artysta

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

SZYBKI CHIŃCZYK

_

Kiedy nie było czasu

na nic innego

to zadowalał nas tani

szybki lunch

w samochodzie

pudełko chińszczyzny

kurczak z warzywami

nudle

sajgonki

smażone banany                      

sos z orzeszków ziemnych

coś na deser                             

i półlitrowa cola                        

szybki chińczyk

czyli Bruce Lee

jak to nazwaliśmy

ja jednak zawsze

brałem tego więcej

niż potrafiłem zjeść

co było w owym czasie

znamienne

dla całej mojej                  

życiowej postawy …

teraz

po latach

potrafię już brać od życia

z umiarem

umiar przychodzi z wiekiem

lecz na tym nie koniec         

bo jest to

niestety

proces nieustanny

więc kiedyś zapewne

przyjdzie taki dzień

że wystarczy mi

sucharek

łyżka wody

i znaczek pocztowy

do poczytania

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł. Szybki chińczyk, czyli “Bruce Lee”

KFIR BIBAS

_

_

A jeśli idzie o dzieci

to temu Narodowi 

całkiem niedawno

odebrano ich prawie

milion

gdyby je wszystkie ustawić 

parami

i tak odeslać Bogu

to owa kolumna 

miałaby jakieś 

500 kilometrów 

długości

świat który wtedy

milczał 

ma teraz doprawdy 

wątpliwe prawo

by przywoływać Was 

do porządku 

skoro macie w pamięci

tę  kolumnę   

miliona dzieciaków

rączka w rączkę …

a na samym jej końcu

drepce malutki

Kfir Bibas

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

na fot: Kfir Bibas, który wraz z matką i czteroletnim bratem Arielem, został porwany przez Hamas 7.10.2023. Wszyscy troje zostali zabici (według raportu śledczych gołymi rękoma) w lutym br.roku. 

ŻYJ  

_

Kiedyś tam                                   

na początku

wiele lat temu

często wpadałem w panikę                           

bo życie 

zdawało mi się nagle

trudniejsze 

niż się spodziewałem              

zaś teraz       

bliżej końca                                     

widzę że życie 

było jednak prostsze

dużo prostsze

niż sądziłem …               

co do życia

to zawsze się 

myliłem 

byłem w błędzie 

przez całe 

życie 

bo się spodziewałem …        

sądziłem … 

czekałem …

tego nie rób

po prostu

zjedz swoje ciastko

zjedź z góry na sankach

zostaw ten telefon

wskocz do jeziora …

nie spodziewaj się

nie sądź

nie oczekuj

nawet nie myśl

żyj

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: „Refleksja” / Jula.

PORTAL

_

_

Hej Rickard …

byłem dzisiaj w Waszym

letnim domku nad morzem

i na chwilę usiadłem 

przy tym Twoim małym 

mahoniowym stoliku

tym pod oknem

to tutaj 

na starym laptopie

(dwa takie widziałem

jeden jest u Ciebie

a drugi w sztokholmskim 

Muzeum Techniki)

pisałeś powieści

i tłumaczyłeś wiersze …

mężczyźni zazwyczaj

zazdroszczą sobie nawzajem

kobiet

stanowisk

fortun

kolekcji broni …

a ja Ci zazdroszczę

tego mistycznego

portalu do światów

lepszych

i piękniejszych

bo wymyślanych

przez Ciebie                                                     

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.