DO JAKUBA P.

_

_

Powiadają

że życie mężczyzny

tylko wtedy ma jakąś

wartość i sens

gdy istnieje coś

lub ktoś

za co

lub za kogo

gotów by był

bez namysłu

je

poświęcić

to może być ojczyzna

religia

idea

własna córka …

jeżeli jedynym powodem

który trzyma Cię

przy życiu

jesteś Ty

sam

dla siebie

to nie waż się więcej

brać moich spraw

w swoje ręce

bo nie rozumiesz …

wybacz

były przyjacielu

przeżyliśmy razem niemało

z nikim się tak nie śmiałem

jak z Tobą

lecz po latach

ta Twoja beztroska

i Twoje rubaszne

niedźwiedzie trele

stają się uciążliwe

a czasem nawet

niebezpieczne

popatrz

Prosiaczek

jest dyrektorem banku

Królik

ma sieć hurtowni

Tygrys

wyemigrował

a Kłapouchy się

nawrócił

i został pastorem

lecz co ważniejsze

pozakładali rodziny

i muszą się o nie

bić

z całym światem

każdego dnia

a Ty

Kuba

wciąż w Stumilowym Lesie

zdziwiony

pokrzywdzony

z łapą w garnku

miodu

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

na fot: Kuba P. – jak żywy.

SZTUKA

_

Chłopaki wycinali z katalogów

i wieszali na ścianach

swych pokoi

zdjęcia porywczych

ognistych Lamborghini

Ferrari

Maserati

(a z tego co widziałem

do każdego pojazdu

te firmy dołączały

jedną

czasem dwie 

atrakcyjne blondynki

w ciemnych okularach

i skąpych bikini)                                               

tymczasem ja 

moje kieszonkowe

i kasę za sprzedane

butelki 

wydawałem na „Twórczość”                    

“Dialog”

“Literaturę  na świecie”

i takie tam …

i jeszcze czasopismo 

“Sztuka”

z którego błyszczącej okładki 

wyciąłem  

i powiesiłem nad drzwiami  

(tam gdzie zazwyczaj

wieszało się krzyż)

magiczny portret 

tej kobiety …

chłopaki śnili 

o szerokich gumach 

i eksplozjach mocy

tysięcy luksusowych 

rączych 

mechanicznych koni

pod lśniącymi maskami

drogich Porsche

Jaguarów  

Bugatti

(no i te laski

wsparte o ich maski …)

gdy ja pragnąłem jedynie

udobruchać wrażliwość

okiełznać tę niemęską

uciążliwą ckliwość 

szukałam  sposobów

by pootwierać wentyle

i dać upust tym dziwnym 

stanom ducha

kotłującym się we mnie

żeby raz wypowiedzieć

wykrzyczeć 

te wszystkie rozterki

i ochłonąć

i wreszcie móc 

odetchnąć …

byłem wtedy naiwnym 

pogubionym dzieciakiem

nie rozumiałem jeszcze 

nie wiedzialem 

że marzenia chłopaków

są o niebo bardziej 

realne

niż moje

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: okładka “Sztuki” nr 2/7/80 – zostało mi tylko to zdjęcie z okładki i dziś nie pamiętam, nie wiem, kto namalował ten portret  😦 

CIAŁO 

_

_

I udaliśmy się do magistratu    

gdzie w majestacie prawa

rozbawiona powagą 

urzędowych pieczęci 

i podpisów 

oddałaś mi w wieczystą

dzierżawę 

swoje ciało

i mimo upływu lat

tamta ugoda 

niezmiennie trwa   

i myślę 

że był to interes

mojego 

życia    

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł. 

HE HE

_

_  

Badania dowiodły                                

że aby obniżyć ryzyko 

raka prostaty

o 30%

mężczyzna powinien mieć 

21 wytrysków

w miesiącu – powiedziała

a czy to trzeba jakoś

rozłożyć w czasie

czy też można 

wszystkie na raz 

jeden po drugim ? – spytałem                                

spojrzała na mnie

jak na kretyna

cóż                                                                                                                                

poniekąd słusznie …                                          

młoda lekarka                                                         

nie musi mieć poczucia

humoru

facet po 50

powinien

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

foto: Kerry Skarbakka /shower/

 Kerry Skarbakka is an American artist and an assistant professor of photography at Oregon State University. He is most known for his photographed images of himself apparently falling.

FART

_

_

Ty to masz szczęście

że mieszkasz w tej

Australii – mówili

twoje zdrowie

chłopie !

wyjął spod stołu

spracowaną

pogiętą reumatyzmem

dłoń

lewą

bo lewej mniej się wstydził

i chwycił szklankę

i łapczywie pił

jak gdyby chciał wypłukać

zalegający w gardle

azbestowy pył

jakby chciał zapomnieć

30 lat udręki

wśród pająków i węży

w bezlitosnym słońcu

kiedy konik polny

stara jabłoń

i polski chleb

były obecne

w jego snach

co noc

o ile w ogóle mógł spać

jakby chciał zagłuszyć

wciąż słyszany

płacz matki

która już wtedy wiedziała

że więcej go

nie zobaczy

i jakby się wstydził

nieznośnej irytacji

swojej wnuczki

gdy mała nie rozumie

co on do niej mówi …

i w ogóle to dziwne

że po tylu latach

jego starsi bracia

wyglądają młodziej

niż on …

wypił

odstawił szklankę

schował dłoń pod stół

ano – powiedział

czasem trzeba mieć

trochę farta

w życiu

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Dmitrij Markov

I TY TEŻ

_

Wieki eksperymentów

tysiące prób

i wreszcie

Syn Ciemności wymyślił

niezawodny sposób

by zniewolić nas wszystkich 

wypruć nasze dusze 

i czwórkami powieść  

do piekła bram

te świecące ekrany

to opium dla mas

nasz bliski koniec

ludzkość przegrała

i Ty też

bo jeśli czytasz ten wiersz

to przecież 

robisz to sobie

właśnie teraz

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Anna Maria Lindholm Rogberg /group chat/

JAKA PIĘKNA PARA

_

_  

Migdalą się na ławce

w parku

ich ciała

w miłosnym uniesieniu

stają się jednością

lecz dusze 

każda sobie

nic z tego

nie będzie – myślę 

mam więcej lat

niż ci dwoje razem

to wiem …

przywołuję psy

i odchodzę 

znikam w głębi alejki

odprowadzany pod rękę

przez dwa mgliste demony

po prawej kroczy

moralizatorski mus

po lewej

zazdrość 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Guido Borelli da Caluso /ballo verde 2/

.

.

KONKLUZJA

_

_

Dziedziczka

jednej z największych fortun

w Skandynawii

przyniosła mi butelkę

17 letniej

japońskiej whisky

(Nikka Taketsuru)

to była piękna

pod każdym względem

kobieta

wykształcona

mądrzejsza ode mnie

drzemała na kanapie

w naszym salonie

gdy zmywałem naczynia

a potem wyznała

że w tym półśnie

uroiła sobie

że ma dom i rodzinę

i było to najlepsze

pół godziny jej życia

od wielu

wielu lat

za to Józef

jak sam mówił

był w rankingu magazynu

“FORBES”

na czele pierwszej dziesiątki

100 najbiedniejszych Polaków

raczył się jabolem

o nazwie”Komandos Strong”

(po 4,80 flaszka)

miał posuchę

sklep był obok

więc kupiłem dwa wina

“oj … niepotrzebnie

taki wydatek

taki wydatek” – biadolił

napełniając plastikowe

szklanki

w potem wyznał

że gdy konał w rowie

przyszedł jego tata

podniósł go

i odprowadził do domu

przedwcześnie zmarły

tata

którego tak zawiódł

któremu nie zdążył powiedzieć

jak go kocha

“przysięgam” – mówił

i płakał

piłem

piłem i słuchałem zwierzeń

milionerów

biedaków

artystów

budowlańców

niebieskich ptaków

profesorów

nieudaczników

mistrzów świata …

to były lata

długie lata studiów

i teraz

gdy przeglądam te wszystkie

notatki

nachodzi mnie

w sumie nieco banalna

konkluzja

że ilość naprawdę szczęśliwych

ludzi

w każdym z tych światów

jest tak samo znikoma

nie ma żadnej różnicy

fortuna

nie ułatwia sprawy

proste życie

nikomu nie daje

forów

bo tak zwanym

szczęściem

obdzielono nas licho

ale za to

bez względu na płeć

status

i majątek

sprawiedliwie

równo

tak samo jak

śmiercią

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Raghu Rai (Delhi 1970)

PRZESŁANIE 

_

_

Żegnaj 

drogi Bernardzie 

a jeśli tam

dokąd się udasz

napotkasz naszych przodków

opowiedz im proszę

jak się u nas sprawy 

mają

przekaż im

że maszyny

uwolniły nasze kości

ścięgna

i mięśnie

od fizycznej siermięgi

i że to było dobre

lecz poszliśmy dalej

i teraz maszyny

myślą za nas

planują

malują   obrazy

a nawet piszą wiersze

biorąc w ten sposób na siebie

wszystek wysiłek

i wszelkie troski

jakie dotąd trudziły

ludzkie umysły

i powiedz

że niektórym z nas

zostały jeszcze 

serca

lecz naukowcy

nie ustają w wysiłkach …

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Carl Sundt – Hansen /Pogrzeb morski/ (1920)

RECENZJA

_

_

Żadna opinia

nigdy nie była dla mnie

tak ważna

jak Jej

właściwie to inne

się nie liczyły

kiedy prezydent

papież

i sam diabeł

twierdzili

że wreszcie udało mi się trafić

w sedno

milczałem

dopiero kiedy Ona

to potwierdziła

ledwie zauważalnym

skinieniem głowy

mówiłem

yes! yes! yes!

dziś zawołała z salonu:

“ten twój ostatni wiersz

jest całkiem do rzeczy

dziwne

można by pomyśleć

wow !

co za facet !

w tym co pisze czuć zapach

skóry

benzyny

i wolności

zero wątpliwości

co za gość !

a tu co?

jakaś łajza

niemota

nieogolona

w góralskich kapciach

w wypchanych kalesonach

pałęta mi się

po domu

drapie się po doopie

i szpera w lodówce …

mój Boże

co za koszmarny

rozdźwięk

między wyobrażeniem

a faktum

dla tych

co cię nie znają …

ty !

izi rajder !

długo będziesz siedział

w tym kiblu ?! „

a ja

nie mówię nic

promienieję

jak Ona to ujęła ?

“całkiem do rzeczy” ?

patrzę w lustro

przeszczęśliwy

cały opuchnięty

z dumy

w tych moich

góralskich kapciach

i wypchanych

kalesonach

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: /Easy Rider/ zdjęcie ilustracyjne. ;)))