IDOL

_

_

Byłem ich idolem

ufali mi

wierzyli we wszystkie

moje historie

z tarasu naszego domu

do końca tego pomostu

jest dokładnie

3000 metrów

kiedyś to sprawdziłem

gdy chłopcy byli mali

potrafiliśmy biec

całą tę drogę

po asfalcie

trawie

i piasku

a potem

ów drewniany pomost

dudnił pod naszymi

bosymi stopami

i bach

bach

bach

lot w zimną toń

parskanie i krzyki

ufali mi

wierzyli

byłem ich

idolem …

i wyławiałem

najpiękniejsze muszelki …

teraz przychodzę tu sam

chłopcy dorośli

i heroicznie próbują

dojść do ładu

z posępnym

nieprzyjaznym duchem

tych dziwacznych czasów

w jakich przyszło im żyć

a których ja

kompletnie nie rozumiem

i których tak bardzo się

boję …

prawda jest taka

że teraz to wy

jesteście moimi

idolami

chłopcy

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

PRIORYTETY

_

_

Fachowiec

obejrzał klepkę pod światło

zmrużył oczy

zmarszczył brwi

wyglądał

jakby miał powiedzieć :

“to dąb

czerwony dąb

amerykański sort

wschodnie wybrzeże

wilgotny las

dobrze nasłoneczniony

południowy stok …

na oko jakieś

100 – 150 lat …”

ale powiedział tylko :

“coś się dobierze

szefie

ale tej podłogi

w salonie

to bym nie zmieniał

dopóki masz pan w domu

takie dwa wielkie

psy …”

wyjąłem mu klepkę

z rąk

“to zapomnijmy – odrzekłem

nie zmienię tej podłogi

nigdy”

i przeszliśmy do kwestii

okna na poddaszu

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

WIRAŻKA

_

_

Ludzie robią sobie

po pijaku

różne dziwne

rzeczy

blizny

tatuaże

nieplanowane dzieci

trudne związki

złamane kariery …

a ja

jak byłem sam w domu

to się upiłem

coś mnie naszło

i pomalowałem na żółto

ścianę w kuchni

tak żółto

że żółciej się nie da

jajeczko

cholera

i teraz się muszę

tłumaczyć …

mniejsza o to

w każdym razie

ja jednak znam

granice

własnego szaleństwa

trzeba Ci bowiem

wiedzieć

że o ile pamiętam

to przez chwilę

miałem też w ręku puszkę

czarnej

farby …

taaa

taki to już ze mnie

niebezpieczny

wirażka

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

JEJ PIERWSZY BAL

_

_

Nosiłem Ją na rękach

gdy zrywaliśmy porzeczki

a wieczorami

czytałem Jej bajki

i bywało

że to ja usypiałem

pierwszy

“oj tata

tata

nie chlap” – mówiła

a dziś

proszszsz

Jej pierwszy bal

i wiem co będzie potem …

najlepsze co stary ogrodnik

może zrobić

dla cudnego

rajskiego ptaka

to otworzyć szeroko

wrota oranżerii

i niech leci

niech leci

choć pewnie

zabierze ze sobą

wszystkie kolory

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

GRY MAŁŻEŃSKIE

_

Trochęśmy się z rana

posprzeczali

a w południe

gdy wściekły kosiłem 

trawniki

przypomniałem sobie

jak bardzo lubisz 

stokrotki 

więc Ci zostawiłem 

pięknie okrojony 

półkolisty 

łan stokrotek

biały łan

tak byś go widziała

z okien

i rzecz jasna

by nie wyjść 

na sentymentalnego 

głupka

jeśli spytasz

to powiem

że to dla 

owadów

te kwiatki …

bo owady

też muszą jeść

żeby żyć …

i będę plótł      

te ekologiczne bzdury …

a Ty i tak 

nie będziesz mi

wierzyła                  

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

CHWILA SZCZEROŚCI

_

_

Zadzwonił do mnie

w sobotnie popołudnie

(u niego była wtedy

9 rano )

i włączył kamerkę

ujrzałem

lazur oceanu

soczystą zieleń palm

błękit nieba

stolik na tarasie

nadmorskiej restauracji

jajka na bekonie

jogurt

pomarańczę

pustą szklankę

i wreszcie

jego pijaną

zarośniętą twarz

“człowieku – wybełkotał

śniadanko z browarem

za 5 dolców

zostaję tu do końca

świata

mam robotę

ściągam Martę

i dzieciaka

znalazłem miejsce

do życia

raj

co ty na to ?!”

“fajnie by było – odrzekłem

ale myślę

że ty to jak zwykle

przepijesz”

“znaczy … że co ?” – zapytał

“przechlasz to – powiedziałem

zamienisz na wódę

jak te wszystkie szanse

które dotąd miałeś

jak twe sny

i myślę

że znów wszystkich

zawiedziesz

mięczaku”

zamilkł

zaciął się

jakby otrzeźwiał

i jak się zdaje

miał w oczach łzy

“nie chce mi się z tobą

gadać

łajzo – dodałem

i się rozłączylem

i w ogóle

wyłączyłem telefon

bo się bałem

że znów zadzwoni …

ileż cholernej odwagi

trzeba

by powiedzieć bliźniemu

swemu

to co dla niego

akurat w danej chwili

najlepsze

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Dmitrij Markov.

KOŁYSANKA

_

_

Pan Bóg pochylił się

nad Europą

sypnął złotym piaskiem

poprawił jej kołderkę

odgarnął loczki z czoła

i nuci kołysankę

“śpij

moja maleńka

śpij … ”

tymczasem

inne dzieci płaczą

bo chce im się pić

i znów nie dostały kolacji

Zair

Somalia

Gaza

Etiopia

Jemen …

„ciszej tam ! – woła Pan

moja córeczka

śpi ! “

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Krzysztof Miller, Zair (1997)

Krzysztof Miller (1962-2016) fotoreporter wojenny, długo walczył ze stresem pourazowym. Mimo intensywnej terapii popełnił samobójstwo w wieku 54 lat.

“To, że fotografowałem żołnierzy rosyjskich opijających zwycięstwo nad Czeczenią, niczego nie zmieniło, żołnierze pojechali walczyć dalej. Zdjęcia umierających z głodu uchodźców Hutu też o niczym nie zdecydowały. Najbardziej decydujące momenty mojej fotografii były wtedy, gdy robiłem zdjęcia dla „Gazety Stołecznej” – one rzeczywiście zmieniały los mojego otoczenia. Fotofelieton z dzikiego wysypiska śmieci przy stadionie Politechniki sprawił,

że śmieci uprzątnięto. W przypadku wojny, uchodźców, ludzkiej tragedii moja fotografia nie decydowała o niczym” – mówił …

WIZJE PRZYSZŁOŚCI

_

_

Sporo się już pospełniało

na przykład

kieszonkowe telewizorki

na baterie

w których można obejrzeć

wszystkie filmy świata

rozmowy przez ocean

a jakby twarzą w twarz

albo zakupy

w sklepach

bez pieniędzy

tak to malowałem

będąc dzieckiem

gdy pani w przedszkolu

zadała nam temat

“świat

za 100 lat”

lecz jedno się wciąż

nie spełniło

na tych moich rysunkach

byłem wielkim

pewnym siebie facetem

pędzącym w stronę Marsa

w srebrnym kabriolecie

gdy tymczasem

nadal jestem małym

zezowatym chłopcem

w za dużych okularach

malującym kredkami

swe marzenia

i udającym

że to realny

świat

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ilustr: “Echte Wagner” (1930)

“Echte Wagner” to niemiecka marka margaryny produkowana przez firmę Wagner w Elmshorn w Holsztynie. Firmę założył Carl Wagner w 1907 r. (istniała do r.1976) W 1930 roku stworzono serię obrazków na opakowaniach margaryny, znaną jako “Zukunftsfantasien” (Wizje przyszłości) To jest jeden z nich.

JEŚLI NAPRAWDĘ JĄ KOCHASZ …   

_

_

“Pieniądze z mojego ubezpieczenia

to nie będą kokosy – powiedział

lecz pozwolą jej wygodnie 

i bezpiecznie żyć

przynajmniej do czasu 

gdy odnajdzie szczęście u boku 

jakiegoś innego 

mężczyzny …”

najpierw pomyślałem

że to żart

potem się jakby

oburzyłem

i wreszcie

zrozumiałem 

z tym 

że to ostatnie

zajęło mi prawie

30 lat

.   

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Jack Vettriano