ŚWIĄTECZNA IDEE FIXE

_

_

To były bardzo trudne

i siermiężne czasy

czarno – biała nijakość

życie na kartki

ale święta to święta

choinka to

choinka

święta rzecz

rzecz święta

zwłaszcza dla dwunasto

i dziesięciolatka …

heroicznie sięgnęliśmy wyżyn

dziecięcego sprytu

i poświęcenia

(to długa historia)

aby kupić rodzicom

butelkę ormiańskiego

koniaku

Araratu

ulubionego trunku Stalina

byliśmy niezwykle dumni

z tej cennej zdobyczy

ochom i achom

miało nie być końca

gdy rodzice otworzą swój prezent

w ten wigilijny wieczór

ja

i mój brat

co rusz zachodziliśmy

do naszego pokoju

aby sprawdzić

czy pudełko z czerwoną kokardą

aby na pewno leży w schowku

za tapczanem

i czekaliśmy okazji

czekaliśmy

aż pod drzewkiem

zjawią się nasze prezenty

a nie oczekiwaliśmy wiele

kilka pomarańczy

tabliczka czekolady

skarpetki …

lecz tamtego roku

rodzice

z jakiegoś powodu

mieli gorsze dni

nie byli rozmowni

trzaskali drzwiami

palili więcej niż zwykle

wigilijna kolacja

była byle jaka

a potem pili wódkę

i oglądaliśmy TV

prezentów nie było

nie było niespodzianki

zaprzęg Mikołaja

przy naszym domu nie stanął

choć słyszeliśmy dzwoneczki …

ten kawałek parkietu

pod choinką

był kwintesencją pustki

emanacją próżni

istotą nicości

a my dwaj

dwunasto

i dziesięciolatek

poczuliśmy w sercach

dziwny

nieznany nam dotąd smutek

i niezręczność

było nam obu

jakby trochę

wstyd …

by nie wprawić rodziców

w zakłopotanie

nie pytaliśmy o nic

milczeliśmy

nie patrząc sobie w oczy

udawaliśmy

że wciągnął nas jakiś

czarno-biały

czeski film

o reniferach …

tę flaszkę Araratu

sprzedaliśmy potem

tym samym osiedlowym łobuzom

od których ją kupiliśmy

tyle że teraz

za pół ceny …

minęły lata

dziesiątki wigilii

kilkadziesiąt choinek

lecz ja do tej pory

w każde święta

obsesyjnie myślę

o tym …

niezmiennie powraca

i dręczy mnie

tamten smutek

to jest moja własna

opowieść wigilijna

moja przeklęta

świąteczna

idee fixe

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Mary Ellen Mark

REFLEKSJA NAD UMIERAJĄCYM MOTYLEM 

_

_

Piękna Rusałka pawik

przegrała nierówną walkę          

z listopadową mżawką 

i chłodem                            

pochyliłem się nad nią          

tak jak się pochylam

nad milionem nieistotnych spraw

czyli bez sensu  

i tracąc cenny czas 

na naiwne

ckliwe refleksje

których i tak nikt nie kupi …

w każdym razie

ta piękna Rusałka pawik

miała swoje dobre dni

swoją historię                     

swą drogę 

przemianę 

z paskudnej 

włochatej larwy

w pięknego 

kolorowego motyla …

dokładnie odwrotnie niż ja – pomyślałem

patrząc na swoje odbicie

w mokrym asfalcie

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

BARBER SHOP

_

_

Centrum miasta

środek zimy

piątek wieczór

na schodach zakładu fryzjerskiego

w chmurze papierosowego dymu

stoi facet w moim wieku

właśnie wyszedł                    

ostrzyżony

ogolony

wypachniony

i jakiś taki …                  

inny

ja to widzę                 

on to czuje

miasto wie

od teraz będzie 

inaczej

teraz już będzie        

lepiej 

teraz to już

na pewno …

tak musi czuć się kobieta

gdy włoży nową sukienkę  

to jest uczucie ożywcze

krzepiące 

mocne  

jak noworoczne 

postanowienie

albo jak czysta kartka papieru

i nowy

pachnący cedrowym drzewem

świeżo zastrugany

ołówek  

to jest wrażenie magiczne

zbawienne

przynoszące nadzieję …

nie  

raczej dające pewność

że teraz już będzie 

lepiej

od teraz będzie

inaczej

teraz to już 

na pewno …

zaciąga się ponownie

stawia kołnierz

odchodzi pewnym krokiem

jak jaki mocarz 

“strzyżenie 

250 koron”

czytam na wywieszce

więc tak niewiele potrzeba

by tchnąć życie w człowieka … 

parkuję za rogiem …    

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: AliExpress//AI

FRYTA

_

_

Fryta zapytała

czy lubię swoje życie

raczej tak – odrzekłem

(najlepsza z możliwych

odpowiedzi

niby twierdząca

a pozostawia pole

do dyskusji)

a ty ? – spytałem

milczała

złamanym paznokciem przegarniała

w tę i z powrotem

niedopałek papierosa

w popielniczce

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Mal: Maria Sochaczewska / „Woman’s treasure”

GDYBYŚ …   

_

_

 

Dobrze

już dobrze

teraz jest już

dobrze

ale w tej krótkiej

trudnej godzinie

nagle dotarło do mnie

że wygrana w totka

wydanie powieści

trzecie miejsce w regatach

Swedish Dragon Cup

czy nawet zwykły prysznic

miękki szlafrok                                   

i kawa w niedzielny poranek

nie miałyby już dla mnie

żadnego znaczenia

sensu

ani smaku

jakby co …

gdybyś …                 

nigdy więcej nie jedz

podejrzanych

grzybów

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

rys: Gerhard Glück

SPOSÓB NA TĘ WSZECHOGARNIAJĄCĄ PUSTKĘ 

_

_

Weź czyjeś małe życie

w swoje dłonie

i zrób z niego 

bajkę

rozumiesz?

to ma sens

to dobry sposób na własną

pustkę

i zwątpienie   

ja sam 

chyba bezwiednie

robię tak od lat 

po prostu

weź kogoś i rozpieść        

do granic przyzwoitości

bezwstydnie uchylaj mu nieba

pozwalaj mu

na wszystko

nie znaj umiaru

w wybaczaniu

postępuj tak jakbyś chciała

aby z Tobą postąpił        

dobry Bóg        

znajdź kogoś

kto jest tego wart

weź jego małe istnienie 

w swoje dłonie 

i zainstaluj je

w niebie

bądź temu komuś     

Dobrym Pasterzem

nieskończenie

ekstremalnie

dobrym …

to może być człowiek                

pies

nawet kwiatek …

z tym że kwiatek 

czy pies

z pewnością

nigdy nie obróci tego

 przeciwko Tobie

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Rafał Trzebiński.

ZMIERZCH

_

_

To wszystko tak jakoś   

szybko          

zleciało                            

ciemności gęstnieją  

wahadło zegara            

zwalnia

nowe drogi i mosty 

budują już nie dla nas

żaden bank na świecie 

nie da nam już kredytu

na 25 lat

wszyscy nasi idole

posiwieli

niektórzy umarli

to wszystko tak jakoś 

szybko             

minęło                                           

jak niespodziewanie krótka 

przejażdżka górską kolejką 

gdy nawet nie poczułaś    

mdłości        

ani wiatru we włosach

ani nic …

nikt o tym nie mówi             

lecz myślę                          

że w godzinie zmierzchu

wszyscy czujemy się trochę 

oszukani

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

rys: Miroslav Bartak

HALLOWEEN

_

_

Owego wieczoru

ulice tętniły 

śmiercią

w upiornej poświacie 

ledowych lamp

przy dźwiękach głośnej 

muzyki z horrorów

wirowały duchy

tańczyły wampiry

widmo bladej dziewczynki

w nocnej koszulinie

wspinalo się jak pająk

po fasadach kamienic …

halloween party !

halloween night !

jednak te wszystkie zjawy

strzygi

i upiory

trzymały się rynku

i śródmiejskich deptaków

nikt o tej porze

nie zapuszczał się 

do parku

w parku 

można spotkać

człowieka

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Alexander Sviridov

GENY

_

_

Kiedy miał 6 lat                        

zabrałem go za miasto                    

do opuszczonego domu

który prezentował się nieźle

ale ja wiedziałem

że nazajutrz  zostanie 

zburzony 

i dałem mu do ręki 

kamień

rzucaj w szyby – powiedziałem

dlaczego ? – spytał przestraszony 

bo wkrótce i tak                                   

przyjedzie buldożer

i zrówna to wszystko 

z ziemią – odrzekłem                  

możemy się więc 

zabawić

bezkarnie ciskać kamienie

w te lśniące okna

one jutro i tak

rozprysną się na milion 

kawałków

w kurzu

i huku maszyn  

rzucaj …

ale ja nie chcę – powiedział

to jedyna okazja – nalegałem

ja rzucę pierwszy           

poczujmy jak to 

jest …

ale ja nie chcę – powtórzył

i się popłakał        

i stał  tam taki biedny    

bezradny

usmarkany

z pozoru dzielny rycerz

zabójca smoków

dumny król

a tak naprawdę pastuszek

niechętny wszelkiej

gwałtowności

przeciwny destrukcji

śmiertelnie przerażony

widmem przemocy

i skowytem chaosu

przedniej straży

nicości …  

nie miałem wątpliwości        

że ten chłopiec 

to mój syn

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

na fot: dumny król.

KIEROWCA FURGONETKI

_

_

Gdzie jesteś leszczu ? – zapytała

w trasie grubasie – odrzekł

potrzebny mi samochód – powiedziała

dziś wieje od zachodu

chciałabym pojechać nad zatokę

popływać …                         

wypił łyk kawy z termosu

spojrzał na zegarek

w domu będę najwcześniej 

koło dziesiątej – powiedział

eee … o dziesiątej – odrzekła

to będziesz mnie mógł w dupę 

pocałować …

i odłożyła słuchawkę   

zapalił papierosa   

skręcił na południe                 

wjechał na autostradę

uśmiechał się do siebie                

co chwilę wracał myślami      

do jej słów       

do dziesiątej było jeszcze

parę godzin

nie mógł się         

doczekać  

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Dmitri Markov