_
_
To się zdarzyło jakieś
ćwierć wieku temu
przyjąłem Twoje zaproszenie
a plan był taki :
nocny rajd po Piotrkowskiej
a w każdym pubie
jedno piwo
ale w każdym z tych pubów
(a było ich 30)
czyhała przynajmniej jedna
wypasiona laska
która zaraz przy wejściu
wołała Twoje imię
rzucała Ci się na szyję
gotowa postawić Ci drinka
kupić papierosy
zostać Twoją żoną
tymczasem ja
zbity z tropu
niemal uwierzyłem
że droga
którą sam obrałem
nie jest właściwa …
***
Pamiętam
jak mi wyjaśniłeś
istotę egzystencji
i życzliwie wskazałeś
jedyny słuszny kurs –
gromka pieśń
gitara
i beztroski śmiech …
w którymś kolejnym pubie
na Piotrkowskiej
witany oklaskami
promieniałeś
tymczasem ja
zmieszany
zawstydzony
zamknąłem się w kiblu
by zadzwonić do domu
i sprawdzić
czy dziecko już śpi …
***
Dziś mi doniesiono
że masz się coraz gorzej
i nie masz nawet psa
pieśń w końcu wybrzmiała
i jakoś niespecjalnie
niesie się echem …
wiem
obaj marniejemy
w dogasającym blasku
nienapisanych nigdy
powieści
i nienagranych płyt
obu nam dodano
goryczki do piwa
i jest to historia
stara jak świat
lecz gdy teraz patrzę
na to popielisko
Twoje
potem moje
to widzę
że jednak wybrałem
najwłaściwszą
z możliwych
dróg
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
fot: J. Daszyński