EGZAMIN DOJRZAŁOŚCI 

_

_

To nie był najpiękniejszy maj

w moim życiu

nie dla mnie zakwitły wtedy   

bzy

bałem się

bałem

spośród 200 tysięcy dzieciaków

zdających maturę

to ja byłem najgorzej

przygotowany

tak to w każdym razie

widziałem

bałem się

bałem

i byłem przekonany

że jeśli jakimś cudem

zdam

to polecę w niebiosa

uniosę się lekko

jak ptak

i dam nura w chmury

(to znaczy moja głowa

zawsze była w chmurach

lecz teraz miała dołączyć

cała reszta mnie)

no i zdałem

i … nie stało się nic

nastały nowe dni

nowe

a jednak jakby 

takie same

taki sam czas udręki

niemożliwe do ogarnięcia

wyzwania

piasek w oczy

i kłody pod nogi

a przede wszystkim

niepewność i strach

daleko mi było

daleko

do lekkości danej ptakom

o żadnym locie wśród chmur

nie mogło być mowy

bo nadal się bałem

bałem się

bałem …

i wtedy zrozumiałem

że to już zawsze tak 

będzie

że życie 

właśnie takie jest …

i już byłem gotów

byłem 

dojrzały 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: “The window for the light, the apple for the job” / CARLO FERRARA

CZERWONE LAMBORGHINI

_

_

Za kawiarnianym oknem

ludzie

przeważnie młodzi

zatrzymują się  

i robią sobie zdjęcia  

z czerwonym Lamborghini

Boże daj …

myślą     

daj Boże  …

pieniądze   

władza   

sława   

sex

oto czego nam trzeba …

Panie

Boże

daj … !

a Szatan 

znudzony

siedzi przy barze

bawi się kluczykami

czeka aż sobie pójdą

chciałby już tylko 

zapłacić za kawę

wyjść 

i pojechać

do domu

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł. // Stan

ZROZUM

_

_

i nie pal jej na stosie

kiedy wykrzyczy

że nienawidzi wiosny …

ona mówi o świecie

widzianym wyłącznie

z jej piwnicznego 

okienka

rzecz w tym

że jeszcze nikt 

nigdy

nie zabrał jej na długi 

spacer

tak zwyczajnie

z troską

i bez krzyku

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.mal: Grant Gilsdorf / Three Weary Graces

ŚWIATY RÓWNOLEGŁE 

_

_

Gdzieś w równoległym świecie

mieszkam w miejscowości

takiej jak Raków

Rozprza

albo Skierdy 

w niewielkim

nie do końca otynkowanym

domku z suporeksu

krytym trapezową blachą

mam schludny ogródek

5 na 5

a od strony ulicy

rosną tuje 

samochód mam raczej

kiepski 

szyba w drzwiach kierowcy

wciąż opada 

(lecz przegląd prawie 

przeszedł …)

jeżdżę nim z psem

do lasu

po trochu zwozimy drzewo 

na następną zimę …

pani Jola z kiosku przy rynku

zna na pamięć moje numery

jak co tydzień puszczam

totka

spodziewam się sporej

wygranej

lecz tymczasem 

oszczędzam na prądzie 

i na gazie …

w delikatesach kupuję

ser żółty królewski

trochę szynki z Sokołowa

kilka bułek

i dwa piwa po 2,49

w promocji …

zdaje się

że wpadłem w oko

tej pani magister z apteki

mamy coś w rodzaju

platonicznego flirtu

w każdym razie 

tak to wygląda 

he he …

wieczorem gadam chwilę

z sąsiadem i jego zięciem

trochę narzekamy 

na to i na owo

potem stojąc na ganku

w lichym świetle żarówki

zapalam ostatniego 

papierosa …

bociany już przyleciały

ktoś jeździ na motorze   

szczekają psy

u Walczaka gra

telewizor …

puszczam kółko z dymu

patrzę w niebo 

i wyobrażam sobie

że gdzieś w równoległym świecie

mieszkam wśród milionerów

w znanym 

skandynawskim kurorcie

moja łódź stoi w porcie

rzuciłem palenie

pijam drogie trunki

bawię się wyśmienicie

i tylko czasem 

dociera do mnie

jak bardzo 

jak niewymownie

można tęsknić

za Polską

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: miejscowość Rozprza (Dariusz Śmigielski)

SFINKS

_

_

Tego ranka akurat

siliłem się na jakiś

wiersz 

byłem mocno skupiony

strasznie zajęty

gdy na moje biurko 

wskoczył Sfinks

“co robisz ?”  

mruknął

“takie tam … nic ważnego”  

odrzekłem

“a co z tego masz ?”  

zapytał

“właściwie to … nic”

“to po co to robisz ?”

nie bardzo wiedziałem 

co powiedzieć

“może … by zostawić po sobie

jakiś ślad ?”  

“ale po co ?” 

“no … żeby dowieść 

że coś tam 

przemyślałem 

zrozumiałem

i żeby się refleksją

podzielić …?”

“a potrzebne to komu?”

znów nie wiedziałem

co powiedzieć

“on tak na poważnie?”

zapytał po chwili

nie patrząc na mnie

zwracał się do okna

biurka

ścian

sufitu

i w ogóle

do reszty świata

“jeżeli to jest wszystko 

do czego doszedłeś

w twoim wieku – powiedział 

to proponuję już teraz

zacząć wpadać w panikę” 

sięgnąłem po kubek

wypiłem łyk kawy

była zimna

niedobra

bez cukru

bo ostatnio

odstawiłem cukier

choć nie wiem jaki 

to ma sens …

“trawę byś lepiej skosił”  

dodał jeszcze

polizał łapę

machnął ogonem

i zniknął

i zostałem 

sam

wybity z rytmu

z wierszem urwanym 

w połowie

z myślą poszarpaną

wątkiem poprutym 

i zerwaną

nicią  …

przez chwilę

bawiłem się ołówkiem

a potem

próbowałem sobie

przypomnieć

z której strony domu

zostawiłem ostatnio

kosiarkę

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

na fot: Melvin – Sfinx

PIEPRZONY PIESZCZOCH LOSU

_

_

No przecież to jest facet

który się rozwijał

do ósmego roku życia

a potem już tylko

rósł

aż urósł

duży

rubaszny

egzaltowany

z wielką gębą

wiecznie roześmianą

atomowa bomba

egoizmu

książę

samouwielbienia

zawsze w błogim nastroju

niczym miś koala

na eukaliptusowym

haju

w najtrudniejszym dla mnie okresie

mojego życia

udzielał mi rad w rodzaju

“jak na pierwszą żonę

może być”

“po co komu bachory”

albo

“kocha to poczeka

zamówimy jeszcze po piwie”

z przyczyn dla mnie niejasnych

los darzy go szczególną

atencją

i bije mu brawo

czasem na stojąco

(choć sztuka

którą uprawia

to jeden wielki

zgrzyt)

z nieznanych mi powodów

piękne kobiety

są dla niego

miłe

silni mężczyźni

przyjaźni

pogoda łaskawa

i jeszcze …

coś mi cholera

mówi

że kiedy umrę

i dane mi będzie

ujrzeć Boga

to ten pieprzony

pieszczoch losu

będzie siedział po Jego

prawicy

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

na fot: miś koala na eukaliptusowym haju / zdjęcie ilustracyjne 🙂

ABSOLUTNE NIC

_

_

Podobno za googol lat

(a googol to 

10 000 000 000 

000 000 000 

000 000 000 

000 000 000 

000 000 000 

000 000 000 

000 000 000 

000 000 000 

000 000 000 

000 000 000 

000 000 000

czyli jedynka i sto zer)

wszechświat 

ostatecznie się skurczy

wypali

i zgaśnie

i nie będzie już

nic

absolutnie

nic

a “nic” w tym kontekście

to pojęcie dla mnie

niepojęte

wszystko co widziałem

wszystko o czym wiem

i o czym choćby

pomyślałem

zawsze można było 

jakoś opisać

absolutnego nic

opisać się nie da

w żadnym języku

ani żadnym wzorem

nie ma na nie miary

ani skali

nie wpisuje się w żaden

ze znanych wymiarów

nie podlega nawet

luźnym dywagacjom

absolutnego nic

nie wyobrazi sobie

żaden naukowiec

duchowny

filozof

czy poeta

absolutne nic

nie istnieje

choć zarazem wiem

że prędzej czy później …

raczej prędzej …

wcale nie za googol lat

przyjdzie mi się z nim

zmierzyć

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

rys: Patrick McDonnell (Mutts)

ŚWIĘTY

_

Ty jesteś jak księżyc w pełni

oświetlasz dukty leśne

skrzysz taflę na ciemnym jeziorze

jesteś jak księżyc w pełni

zachwycasz światłem odbitym

a źródłem owego lśnienia

może być tylko

Bóg

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: European Pressphoto Agency

DOWÓD  

_

_

Eloi

Eloi 

lema sabachthani ?

co znaczy :  

Boże mój 

Boże 

czemuś mnie opuścił ? 

to wykrzyczał Jezus

i wyzionął ducha …

a przecież 

On zawsze mówił 

prawdę

nigdy się nie

mylił 

nie rzucał słów 

na wiatr

więc Eloi

faktycznie Go 

opuścił …

chyba że Boga 

o którym mowa

nigdy

nie było

wtedy ostatnie słowa 

Jezusa

byłyby dowodem

na nieistnienie Boga

najważniejszym 

najpewniejszym

jaki znam …

czasami

nachodzi mnie myśl 

że w tej Chrystusowej

sprawie

daliśmy się oszukać

wszyscy 

a najboleśniej

najokrutniej

On sam

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Jezus wg. AI