THE POWER OF LOVE

_

_

Na stacji benzynowej

zobaczyłem dziwnego faceta

z obłędem w oczach

i butelką w dłoni

gdyby się na mnie rzucił

nie wiedziałbym

jak się bronić

gdyby chciał skrzywdzić 

Ciebie

ukręciłbym mu łeb 

jak szmacianej lalce …

tak działa

to z nami robi

the power of love – pomyślałem 

o ileż prościej jest żyć

gdy masz się o kogo 

bić

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

DEPRESJA (VII)

_

_

Strasznie trudno napisać

dobry wiersz

gdy ma się swoje lata

i oczy szeroko otwarte

gdy się na przykład widziało

jak wśród dymiących zgliszczy

Palestyńczycy

i Izraelscy żołnierze

strzelają dla wprawy

do nagle bezdomnego

psa …

strasznie trudno napisać

dobry wiersz

bo dobry wiersz

powinien przynosić ulgę

zostawiać miły posmak

jak pistacjowe lody

dobry wiersz

powinien być jak śnieżnobiały

gołąb

na tle błękitnego

nieba

tymczasem

z mojego gołębnika

wyfruwają jedynie

posępne

wypłowiałe

kruki i gawrony

kraaa

kraaa

kraaaaaaaa

i nic więcej

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Wheatfield With Crows / Sergey Lesnikov

POEMAT

_

_

Biblia ma jakieś

1500 stron

już na pierwszej z nich

Bóg 

w swej nieskończonej 

boskiej fantazji

brawurowo stworzył 

niebo

Ziemię

ocean

przyrodę …

i widział  Pan

że to było dobre   

po czym rzekł :

“ uczyńmy człowieka ”

ale tu akurat 

coś poszło nie tak

coś poszło nie tak

bo człowiek 

już dwa rozdziały dalej

nie okazał szacunku

i kompletnie 

zawiódł

a potem 

było już tylko gorzej

dużo gorzej 

i tak do dziś …

Biblia

ma ponad 1500 stron

lecz być może 

powinna się kończyć  

już na drugiej z nich

nim padło niefortunne :   

“uczyńmy człowieka …”

a wtedy

niosłaby się w kosmosie

krótka pieśń o stworzeniu

doskonałego 

pełnego cudów świata 

(bez słowa o człowieku) 

i byłby to jedyny  

lecz zarazem

jakże piękny

najpiękniejszy poemat

o Uniwersum

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

foto: Walter Martin/ Osterputs (1939)

ŚWIATEŁKO 

_

_

W najciemniejszym kącie przedpokoju

wśród zapomnianych okryć

i starych parasoli

wciąż jeszcze wiszą

jej smycze 

i obroże

wczoraj ich dotykałem …

na jednym z pasków

nadal tkwi tania

czerwona lampka

z bateryjką małą

jak paznokieć pięcioletniej 

dziewczynki

chińska lampka

przypięta do obroży

przydatna w czasie długich

spacerów po zmroku …

kliknąłem przełącznikiem 

nic

kliknąłem wiele razy

bez efektu

już nie świeci

minęło wiele miesięcy 

“światełko odeszło

razem z nią” – pomyślałem

“światełko zgasło 

na zawsze

tak jak ona” …

i minęła noc

i dzisiaj o świcie

zobaczyłem 

że ta lampka jednak 

świeci

że nagle 

nie ruszana 

zabłysła w ciemności 

i mrugnęła do mnie …

może jakiś elektryk

mi to wytłumaczy

ale ja nie chcę

nie chcę słuchać

niech mi nikt nie mówi

że to był  

przypadek

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

MŁODY PIES W LESIE

_

_

Ok

pójdziemy na długi spacer

do tego lasu

moja mała

jeszcześ tam

nie była

ale trzeba ci wiedzieć

że możemy tam spotkać

różne stworzenia

od tych całkiem niegroźnych

po najprawdziwsze

bezlitosne bestie

możemy tam spotkać

zająca

sarnę

wilka

niedźwiedzia

człowieka …

tak

w tej właśnie

kolejności

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

SPOTKANIE KLASOWE (III)

_

_

To była swego czasu

taka piękna dziewczyna

każde jej spojrzenie

było jak

obietnica

“możemy się kochać w tym śniegu

na plaży” – szepnęła …

ale nasze drogi

porozchodziły się nagle

promieniście

z trzaskiem

jak pęknięcia na marmurowym

blacie

a po latach …

po latach …

tak niewiele trzeba

aby oczy człowieka

wyblakły

a serce przestało

bić

ledwie cztery minuty

bez tlenu

parę dni

bez wody

albo kilka lat

bez miłości

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Emily Mineo / Mary of Bethany with the Alabaster Jar

PARTYJKA

_

_

Marny ze mníe szachista

moje figury

mają dusze    

filozofują 

modlą się 

z niektórymi jestem

związany  

nie poświęcę pionka  

nigdy nie wiem

co zrobi goniec

a królowej   

sam się boję   

moje figury

mają swoje historie

i dylematy

nie rozumiem zaciętości

przeciwników

szachownica

powinna być jednobarwna

zielona

jak bilardowy stół

miejsca wystarczy

dla wszystkich

bez szachówmatów

bez przewracania 

króla

wolę ciszę

lampkę wina

wolałbym napisać  

jakiś wiersz

porozmawiac …

marny ze mnie

szachista

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

foto: Stan

GOŚCIE Z KOSMOSU

_

_

Od stuleci wpatrzeni

w rozgwieżdżone niebo  

nasłuchujemy 

w nadziei

że wreszcie zjawią się tu 

istoty

piękniejsze niż ludzie

takie

które nas zawstydzą

onieśmielą

pogodzą

i które wreszcie będą 

godne 

prawdziwie boskiego 

szacunku …

niepotrzebnie

zadzieramy głowy

One

juz tu są

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

foto: wykorzystano zdjęcie Olgi Dyżakowskiej.  

TURYSTA

_

_

Zajrzałem do sklepu

by kupić butelkę

wina

jednak po dłuższym namyśle            

wybrałem szkocką

whisky

“The Dundee” …

a wyglądałem wtedy

na tyle młodo

że kobieta przy kasie

poprosiła mnie o dowód

tożsamości

pokazałem jej moje

prawo jazdy

a potem

wyszedłem w słońce

w słomkowym kapeluszu   

z wykałaczką w ustach

i z gazetą pod pachą

wśród kolorowych aut

i rozbawionych ludzi

niespiesznie przeszedlem     

na drugą stronę

szerokiej ulicy

i był tam zaciszny

bar

nagle poczułem

że pragnę chwili

wytchnienia

dobrej kawy

i czegoś słodkiego

lecz dziewczyna za ladą

spojrzała na mnie

i przyjęła jedynie

drobniaki za ciastko

“kawa w naszym barze

jest dla emerytów

gratis” – powiedziała

przysięgam

że tak było

i doprawdy nie wiem

jakim cudem

to wszystko

tak szybko

zleciało

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Sunday (1929) / Edward Hopper

POGODZENI 

_

_

Starzy ludzie dużo 

śpią

pragną już tylko 

ciszy 

pozamykali większość 

drzwi 

grzechy wyznane 

wszelkie plany

miłości

marzenia

i nadzieje

zostały spełnione 

lub nie

dla nich to już 

bez znaczenia

większość pytań zostanie 

bez odpowiedzi

dla nich to już  

nieważne

pragną jedynie 

spokoju

starzy ludzie dużo 

śpią

pogodzeni …

i tylko czasem

śni im się

młodość

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Rosa Frei