ZNÓW TA WIOSNA…

 

 to smutne wspomnienie

jest jak chmura

tytoniowego dymu

co nagle się formuje

w postać kościotrupa

wkłada ci rękę do gardła

po łokieć

i próbuje wyrwać

serce

to boli

cofnę zegary

lecz nie cofnę czasu

zmyję krew

lecz tego bólu nie zmyję

to złe wspomnienie

będzie zawsze przy mnie

na wyciągnięcie ręki

a nie do złapania

jak cień

lub jak odbicie w lustrze

choć drżące i płochliwe

to nie da się przegonić

dopóki wraz ze mną

skubane

w proch się nie obróci

.

ZWYKŁA MĘSKA RZECZ

 

 

 

 

Budzisz się czasem spocony

w poniedziałek

o piątej rano

i nie mażesz spać ?

Pali cię troska

o obrót spraw

oraz pytanie

dlaczego to tak poszło

i co będzie dalej ?

Czujesz strach

i wstyd

i sam nie wiesz co gorsze ?

Gdy ci to znowu siądzie na piersi

by dusić kleszczami grozy

wstań

i podejdź do okna

Spójrz na uśpione miasto

Wierz mi

nie ty jeden

dałeś się tak załatwić

Nie jesteś sam

Tam

w którymś z tych ciemnych okien

stoi ktoś jeszcze

i czuje strach

i wstyd

i sam nie wie co gorsze

Wiesz

takimi rzeczami

zazwyczaj

nikt się nie chwali …

A może się wszyscy umówmy

że w przyszły poniedziałek

dokładnie pięć po piątej

zapalimy lampkę

latarkę

zapałkę

cokolwiek co świeci

w tym oknie

w którym tak stoimy…

Gwarantuję ci bracie

że wtedy to miasto

rozbłyśnie

jak Las Vegas w Sylwestra

.

 

LUNCH MISTRZA

Chleb wyskoczył z tostera

chrupki

opieczony na złoto

nie spalony

lecz na tyle gorący

by pikantne skrawki

pachnącego edamera

rozpłynęły się na nim

pociągle

miękko i perliście

Na to plasterki

soczystej wiejskiej szynki

zarumienione na patelni

z odrobiną cebulki

nic tak nie pachnie

jak smażona cebula

i wreszcie dwa jajka

dwie słoneczne kule

posadzone na chmurkach

świeżutkiego białka

połyskliwe i drżące

gotowe rozlać się smakowicie

pod czułym dotykiem

widelca

zaś obok

trzy małe

ogóreczki konserwowe

pachnące octem i czosnkiem

i plaster pomidora

takiego prosto z krzaka

przyprószony obficie

wonnym pieprzem

i zasypany najlepszą

gruboziarnistą solą

sztućce

serwetka

szklanka zimnej wody

ech

warto żyć

dla tych chwil wytchnienia …

Wtem

do domu wpada chłopiec

„Cześć tata” – woła

„Jest co zjeść?

O!

skąd masz takie?!

eee…

są jeszcze jajka w lodowce?”

Dzieciak przełyka ślinę

zagląda do chlebaka

otwiera lodówkę

zamyka lodówkę

drapie się po głowie

„Co tam w szkole?” – pyta stary

„Test oddali”

„I co?”

„Na dwadzieścia dwa pytania

dwadzieścia dwie dobre odpowiedzi”

„Stać cie na więcej synu”

„Ale jak to?”

„Na dwadzieścia dwa pytania

trzydzieści dobrych odpowiedzi

tego się trzymaj

inaczej

daleko nie zajdziesz

i będziesz nikim

jak twój tata”

„Hehehe”

„Hahaha”

Ojciec odsunął talerz i złożył

wciąż jeszcze czyste sztućce

„Wiesz co ?

Możesz to zjeść” – powiada

„Naprawdę?

a ty nie chcesz?”

„Nie

Ja muszę wracać do pracy

cholera

i tak już jestem spóźniony”

„Aha…

no dobra

to dzięki”

Stary przełknął ślinę

zmierzwił chłopakowi włosy

złapał kubek kawy i

wyszedł z domu

mając nadzieję

że może jeszcze zdąży

kupić na stacji

po drodze

jakąś parówkę

.

 

 

 

 

JESTEŚ JUŻ DUŻA, MOJA MALEŃKA

 

 

Z bajek

królewno

chyba już wyrośliśmy oboje

od teraz

wieczorami

będę Ci opowiadał wyłącznie

prawdziwe historie

każda z morałem

lecz trudniej będzie

o dobre zakończenia

trzeba Ci wiedzieć

że tutaj

„żyli długo i szczęśliwie”

nie zawsze się zdarzy

i że nie wszędzie gdzie byłem

miód i wino piłem…

Tak

Zacznę jednak od pewnej

pogodnej

krzepiącej

i bardzo dobrej historii

otóż :

„Gdy pierwszy raz ujrzałem

Twoją mamę …

.

 

MALMÖ 2017

Asija miała 11 lat

jako jedyna z rodziny

znała trochę angielski

Ta dziwna kobieta o białych włosach

z pomalowanymi ustami

mówiła

mówiła

mówiła

bardzo wyraźnie i powoli

Asiji rosły oczy

zatkała buzię dłońmi

i wreszcie

zalała się łzami

„Co się stało?” – spytała matka

„Co ta kobieta

ci powiedziała

czemu płaczesz córeczko ?”

„Mamo” – załkało dziewczę

„Bo ja

nie mogę w to uwierzyć

mamo

ona mówi

że tutaj będę mogła…

naprawdę…

ja będę mogła chodzić…

do szkoły ! ”

.

 

 

 

 

LATA LECĄ, STARY PSIARZU

Leon rzucił patyk
 
Psiak rozpędził się pięknie
 
ale hamowanie
 
będzie musiał poćwiczyć
 
Przeturlał się
 
złota kulka życia
 
przez rabatkę
 
przewrócił konewkę
 
i spłoszył koguta
 
a gdy wreszcie zziajany
 
powrócił na ganek
 
Leona tam nie było
 
to znaczy był
 
lecz jakby go nie było
 
Znieruchomiał w hamaku
 
gapił się w horyzont
 
i milczał
 
trochę w szoku
 
bo nagle świadom
 
że jakkolwiek
 
psów
 
miał w życiu wiele
 
to ten tutaj
 
już raczej na pewno
 
jego samego
 
przeżyje
 
.

„SYDSVENSKAN”

 

Kruszę skorupkę i obieram jajko

Dziś w „Sydsvenskan”

to samo

co każdego ranka

od miesięcy

„Człowiek pruł samochodem

czterech do niego strzelało

nie ujechał daleko

uderzył w zaparkowane auta

podeszli bliżej i dokończyli dzieła

nie miał żadnych szans”

Dolewam mleka do kawy

„Mamö to miasto stracone”

„Policja się wycofuje” 

„Czas na wojsko” – powiadają świadkowie

(Nikt

ale to NIKT

nie używa słowa „imigranci”

Nie wypada)

Kruszę skorupkę

i obieram drugie jajko

„Terror w naszym mieście?”

„Trump bezczelnie kłamie!” – pisze redakcja

„Nie ma powodów do obaw”

„Panika niewskazana”

„Nie damy się zastraszyć !”

Też jestem tego zdania …

Grzanki wyskakują z tostera

podskakuję na krześle

i rozlewam kawę

zalewając „Sydsvenskan”

.

GEORGE THE JACK RUSSEL

 

Dziewięć lat to sporo jak na psa
Można powiedzieć
że George był staruszkiem
lecz kiedy stanął oko w oko
i nos w nos
z dwoma młodymi pitbulami
nie miało to znaczenia
Wziął na siebie ich furię
ratując piątkę dzieci
za co jeden z weteranów
wojny w Wietnamie
posłał mu później swą własną
„Purpurową Gwiazdę”
Właściciel Georga
i zarazem przyjaciel
(lat 69 – byli w podobnym wieku)
zgodził się
na niosący ulgę zastrzyk
i to małe
wielkie
psie serce
przestało bić
lecz nie było to serce
wyjątkowe
takie serce bije
w piersi każdego psa
Biły także w piersiach
tych dwóch pitbuli
które potem uśpiono
bo to człowiek jak zwykle
znowu coś …

zaniedbał

.

.

 


.

„ …TY W TEJ SAMEJ KURTCE ÓSMY ROK… ”

 

Mali chłopcy to tandeciarze

jedzą szybko i byle co

oddają cześć plakatom

szafki

szuflady

i kieszenie

mają pełne niepotrzebnych rzeczy

które dla nich

z nieznanych powodów 

są cenniejsze niż złoto

na przykład helikopter z plastiku

z urwanym wirnikiem

mosiężny uchwyt

od jakiegoś zaworu

albo zielona piłeczka

pingpongowa

Mali chłopcy to tandeciarze

zasypiają na siedząco

z umorusanymi buziami

bo łazienka i łóżko

to ślepe zaułki

czasoprzestrzeni

i gdy się tam zapętlić

to wszechświat dzieje się sam

a to niedopuszczalne

Dziewczynki są schludne

i poukładane

lecz mali chłopcy

(ja wiem że są wyjątki)

to tandeciarze

ćwiczą na kolegach

zabójcze ciosy karate

by chwilę potem

łupać z nimi w piwnicy

kradzione włoskie orzechy

Niektórzy z tego wyrosną

lecz inni

w sposób zupełnie zwyczajny

i zgodny z naturą

na zawsze pozostaną

tandeciarzami

Inaczej nie potrafię

tego wytłumaczyć

Ostatni raz Ci powtarzam

nie trzeba mi nowej kurtki

przecież ta się jeszcze dopierze …

i ma prawie nowe guziki

a przy okazji …

eee…

widziałaś może moją

zieloną

piłeczkę pingpongową ?

.