MARTWIĘ SIĘ O CIEBIE, SYNU

 

 

Powiadasz że miłość

przyjaźń i

ta cała wiara

to tylko chemia

i prąd elektryczny

mówisz że Chopin

jest na dobrą sprawę

tym samym co bębny

Zulusów

że człowiek w swej istocie

to prosty

białkowy robot

duperela

nic więcej

i że ogarnia Cię nicość

„Jaki to ma sens?” – pytasz

drżącym głosem

a ja milczę

jak nigdy dotąd

milczę

wpatrzony w puszkę piwa

.

PROFESJA

 

 

 

 

 

Mógłbym być

kierownikiem zmiany

w supermarkecie

dystrybutorem w hurtowni

albo cieciem na giełdzie

kwiatowej

mógłbym być królem

pieczarek

trzęsącym rynkiem grzyba

mieć kaczą fermę

hurtownię łożysk

tocznych

czy jakąś posadę

w magistracie

w szkole

na kolei

ja jednak jestem zbyt miękki

i strasznie się przywiązuję

nie potrafię się rozstać z ołówkiem

nawet

gdy zostanie mi z niego

centymetrowy ogryzek

a może raczej

szczególnie wtedy

(mam je wszystkie)

ciężko mi rozstać się z tramwajem

którym przejechałem

więcej niż dwa przystanki

i nie znam nikogo

innego

kto by używał Windowsa

98

dlatego uznałem

że lepiej być

pisarzem

albowiem pisarz to facet

sprzedający ludziom

rzeczy

które i tak na zawsze

pozostaną

jego własnością

.

 

TAKIE CZASY

 

„Pamiętam jak go uczyłam

stawiać pierwsze literki

ha wyglądało

jak połamane krzesełko

el jak kawałek drutu

a o

jak balonik

z którego zeszło powietrze

miał pięć lat

a umiał cały alfabet

za każdym razem jak stawiał literkę

musiałam go upominać

by chował język

Gdy przychodziła rodzina

urządzał sklepik w pokoju

na taborecie układał

krakersy

cukierki

obrane marchewki

i stare gazety

pewnego razu wziął karton

i napisał na nim

„prose panstfa sklep”

co w jego mniemaniu

miało być szyldem

i było

i ja ten szyldzik

do dziś trzymam w szafie

kazałam oprawić i kiedyś mu go dam

jak przyjedzie

jeżeli przyjedzie

bo jak był na studiach

to przyjeżdżał częściej

po słoiki

albo zrobić pranie

pieniędzy nigdy nie brał

wolał

bym mu wysyłała na konto

tak było nowocześniej

Później pisał do mnie

ale tylko pocztówki

(amerykańskie znaczki !)

a teraz już nie odpisuje

wcale

chociaż dzwoni

przeważnie

jak są święta

„Synku

a mój list dostałeś?”

„Dostałem”

„Napisał byś”

„Napiszę” – powiada

ale nie pisze

Z wnuczkiem też rozmawiałam

rzecz jasna mówi po naszemu

i pięknie rysuje

„Przyślesz babci rysunek?”

„Przyślę” – obiecuje

lecz nie przysyła

Nawet nie wiem jak chłopiec

wygląda

żadnych zdjęć

„Przyślesz mi zdjęcia rodziny?”

„Mamo – mamooo !” – złości się na mnie

„Jak mam do ciebie napisać

jak mam ci wysłać zdjęcia

SKORO TY NIE MASZ MEJLA !?”

I tak od lat

Mejla i mejla

i mejla i mejla

Boże

W każdym razie

chyba nie ma rady

inaczej się chyba nie da

dlatego w końcu

przychodzę z prośbą do ciebie

Krzysiu

Twoja mama mówiła

że ty pracujesz

w sklepie z mejlami …

Eh…

macie tam jakieś tańsze … ?

wiesz …

lub używane …?”

.

CHWILA CZUŁOŚCI

„28 lat !” – zawołał

stając znienacka

w futrynie drzwi do kuchni

„28 lat

a właściwie

to 30

bo poznaliśmy się przecież

dwa lata przed ślubem…”

„Że co ?” – spytała

„28 lat – powiadam

to ponad ćwierć wieku…”

„Co ty bredzisz znowu ?”

„No wiesz … rocznica… znaczy”

Ciasto zawirowało w powietrzu

i wyrżnęło z impetem w stolnicę

chmura mącznego pyłu

buchnęła pod sufit złowieszczo

jak atomowy grzyb

„A idź mi stąd nie pieprz lepiej

widzisz że robię pierogi !”

„Ja tylko …”

„I drzwi zamykaj !

muchy lecą !”

Wyszedł

Bukiecik frezji

który miał schowany

za plecami

dał krowie

bo głupio mu było wyrzucić

hmm

kto by pomyślał

że krowy lubią frezje ?

.

WHISKY

Pół butelki mi trzeba

Wieczorem

mała

szybka szklaneczka

potem druga

na apetyt

Kabanosy

ser

krakersy

dużo coli

jakiś owoc

szklaneczka

szklaneczka

szklaneczka

A kiedy prąd zaczyna płynąć

to nie wolno się spieszyć

trzeba wiedzieć kiedy

dokładnie w której sekundzie

dosączyć kilka volt

by maszyneria grała

jak należy

Pół butelki mi trzeba – powiadam

wieczorem

by powstał wiersz

Byłem w garażu

oceniałem zapasy

szturchałem dźwięczące kartony

jest nieźle

będą tam tego

dobre dwa

tomiki

.

PARDOKS

I po co te kwiaty ?

Przychodzić na pogrzeb człowieka

który targnął się na życie

to bolesna ironia

to jakby kto przyzwoitości

dał w twarz

„ Znałem go od takiego…”

„Równy chłop”

„Przyjaciel”

„Kto by pomyślał”

Cóż

bądźmy szczerzy

mówienie „przyjaciel” o człowieku

który właśnie się zabił

to świętokradztwo

to kłamstwo

i smutny paradoks

bo jeśli faktycznie tak było

jeżeli to był

nasz przyjaciel

to jak do cholery wyjaśnić

dlaczego przyszliśmy

o te parę dni

za późno ?

.

UCIEKAJ

 

„nie wyrywaj się z tego tłumu

Rajmundzie

i nie wołaj za mną „tato”

oni przyszli po twoją siostrę

lecz nie było jej w domu

gdzieś przepadła

więc matkę wzięli za nią

matka już raczej nie wróci

mnie też prowadzą do transportu

nie bez powodu mam dłonie

splecione na karku

widzisz te kolby karabinów

szturchające mnie w plecy

nie mogę nic zrobić chłopcze

wiem jak bardzo

chcesz być ze mną

wiem

że zostaliśmy sami na świecie

tylko Ty

i ja

tym bardziej

zaklinam

nie wyrywaj się z tłumu

i nie wołaj za mną „tato”

zostań wśród gapiów na ulicy

masz aryjski wygląd

to może chociaż Ty jeden

przeżyjesz

kocham Cię mały

zrozum

nie będą mieli litości

dla dziesięciolatka

skoro jej nie mieli

dla dziecka

w łonie Twojej matki

uderzenia kolbami

mniej bolą

kiedy wiem

że Ty jesteś bezpieczny

uciekaj synku

nie patrz na to

nie wybiegaj z tłumu

i błagam

nie wołaj za mną „tato”

.

 

Chłopiec posłuchał

i przeżył

lecz ojciec Rajmunda

nie miał rzecz jasna czasu

i sposobności

by patrząc w oczy syna

móc niepostrzeżenie

wypowiedzieć powyższe słowa

To co krzyczało mu w sercu

i w umyśle

to i o wiele więcej

zdołał wyszeptać w sekundę

w jednym krótkim…

„spierdalaj”

i było to najdziwniejsze

najbardziej poruszające

wyznanie miłości

z jakim się w życiu

spotkałem

.

 

ZWIĘDŁE TATUAŻE

 

 

Po schodach

jeszcze niedawno

zbiegał z łoskotem

drzwi bramy otwierał z kopa

a gospodyni zamiatała podwórko

udając

że go nie widzi

bo w owym czasie

zaczepiony słowem

odpowiadał rykiem

No ale teraz

w jego wieku

jest już spokojny

.

Wszelkie obawy

jeszcze niedawno

niczym kawałki kredy

wcierał w płyty chodnika

dylematy darł na strzępy

i ciskał nimi na wiatr

wypinając pierś buńczucznie

zdmuchując z policzków

kosmyki włosów

i skrawki zwątpienia

lecz teraz

w jego wieku

już tak nie szumi

.

W parku

do niedawna

był wulkanem zamętu

lecz od pewnego czasu

gdy śniady młodzieniaszek

gwizdnie

i rzuci za nim szyszką

lub butelką z plastiku

puszcza rechot mimo uszu

i z godnością odchodzi

bo teraz

w jego wieku…

już nie ma innego wyboru

.

Widziałem go na przystanku

Skorpiony

na jego ramieniu

siną farbą kłute

powiędły i zmarniały

i jakby ugrzęzły w mule

Stał zadumany

i chyba zdziwiony

wpatrzony

w tramwajową szynę

Nigdy by nie pomyślał

że będzie żył

tak długo

.

 

ELEMENTARZ ŁÓDZKI

Julka to mądra dziewczynka

która wie

że kiedy ojciec przychodzi pijany

i zaczyna się rzucać

to trzeba wziąć portmonetkę mamy

schować ją do lalczynego wózka

i jakby nigdy nic

iść sobie na spacer po podwórku

Córki ojciec nigdy nie ruszy

nigdy się nie zdarzyło

bo to w sumie

przyzwoity chłop

W ogóle jak ojciec nie pije

to jest to fajna rodzina

i zżyta

Odkładają na wczasy w Bułgarii

Między innymi

dzięki zmyślności Julki

marzenie być może się spełni

jeszcze rok

lub dwa

byle przed końcem podstawówki

żeby i ona choć raz

po wakacjach

miała co opowiedzieć

koleżankom

bo tak to nie ma

.