SPOTKANIE KLASOWE

Pamiętam

że kiedy przed laty

grałem im „Woman in Love”

znały tekst

nuciły słowa

były

tak ufne

piękne

tak zdrowe

i gotowe na każde

poświecenie

na każdy ból

pewne na bank

że przecież

on w końcu przyjedzie

na białym koniu…

siedziały zbite w gromadkę

jak młode foki

rozmarzone

z maślanymi oczkami

teraz siedzą w tym samym miejscu

w tym samym porządku

patrzą na mnie/przed siebie

ja nie gram

nic nie mówię

zakłopotany chrząkam

i grzebię palcem

w popielniczce

bo z tego co widzę

niech to szlag…

żadnej się nie spełniło

.

 

WARIAT

Mężczyzna

w różowym kombinezonie

od tygodnia grabił liście

wokół domu mojego sąsiada

dziś rano sąsiad

powiedział do mnie

„sześćdziesiąt worków liści

rok temu było osiemdziesiąt

upora się z tym

do świąt

biedaczyna”

„Biedaczyna?” – spytałem

„Wiesz

on nie jest całkiem normalny

jest na jakiejś rencie

kiedy w południe

pijemy kawę

nie odzywa się słowem

ten jego kombinezon…

i zauważ

że kiedy skończy

w całym ogrodzie nie znajdziesz

ani jednego listka

ANI JEDNEGO

to chore”

„Robi to

za co mu płacisz” – powiadam

„To nie jest normalne

kolego

płacę mu od całości

więc mnie to nie przeszkadza

ale wiesz dlaczego

tak mu z tym wszystkim schodzi?

otóż on

każdy listek

ogląda bardzo dokładnie

z obu stron

nim go wrzuci do tego

plastikowego worka

a to dlatego że sprawdza

czy aby broń Boże

na którymś z tych suchych liści

nie ma…

ślimaka

rozumiesz

boi się skrzywdzić

ślimaka

to wariat”

Wyjąłem pocztę ze skrzynki

i wróciłem do domu

rachunki

rachunki

rachunki

nie stać mnie na ogrodnika

lecz pomyślałem

że też zatrudnię tego gościa

w różowym kombinezonie

zapłacę za to

by chociaż przez chwilę

mieć w mym ogrodzie…

   Człowieka

.

PÓJDĘ Z TOBĄ

nie powinienem zostawać

na tym parkingu sam

ani na dworcu

na lotnisku

czy w galerii

nie wolno mi tak siedzieć

i przyglądać się ludziom

kiedy oni o tym

nie wiedzą

bo po jakimś czasie

przepełnia mnie już tylko

smutek

i nicość

zgroza

i żal

i sam nie wiem czego

bardziej się wstydzę

nie powinienem zostawać

na tym parkingu sam

nie wolno mi tu siedzieć

i przyglądać się bliźniemu

memu

bo po czymś takim

przeważnie

ciężko mi się

pozbierać

lepiej pójdę z tobą

do tego fryzjera

poczekam przy poczcie

pooglądam

znaczki…

.

JAKIEŻ TO PRAKTYCZNE

Na statku mieliśmy umowę

„sikamy na siedząco”

cóż

faktycznie

trudno jest trafiać w punkt

gdy się obijasz o ściany

z początku czułem się głupio

lecz doceniłem stan rzeczy

gdy przyszła moja kolej

by sprzątać toalety

potem

sikałem na siedząco

nawet gdy staliśmy w porcie

i szczerze mówiąc

tak mi już zostało

gdy tylko mam możliwość

robię tak do dzisiaj

z tą tylko różnicą

że teraz

jedynym co mną kiwa

i co mną kołysze

jest whisky

no i jeszcze

mój wiek

.

.

TRELE

 

 

 

Wyszedłem przed dom

było już prawie

ciemno

w płuca wciągnąłem

powietrze

dużo chłodnego

dobrego

pachnącego ziemią

morzem

i lasem powietrza

zamknąłem oczy

i wtedy

troposfera buchnęła pieśnią

lub może ta pieśń

dopiero teraz do mnie

dotarła

przebiła się przez łoskot

w mej głowie

to śpiewały ptaki

a były ich tysiące

i każde z tych tysięcy

małych serduszek

wyśpiewywało swe trele

tak perliście

i tak szczerze

że było mi żal

bo ja

tak nie potrafię

utonąłem w tym dźwięku

co to za fenomen ? – myślałem

co to za muzyka

jakby jedno

skondensowane

wszechobecne tchnienie ?

wiem

nie może być inaczej

to musi być Bóg

który mówi :

JESTEM

.

WYWIAD Z MŁODĄ AKTORKĄ

 

 

„otóż…

ja zawsze byłam …

historia mego życia …

z mojego doświadczenia …

mam cudowną babcię …

mocno się trzymałam …

empiria…

bagaż doświadczeń …

wiecie…

jak sięgam pamięcią…

dojrzałam do decyzji …

skończyłam dwadzieścia…

a w mojej biografii…

hahaha…

ja jestem osobą …

odnalazłam światło …

piję tylko wodę…

naturalnie bez gazu…

odnalazłam siebie…

zawsze potrafiłam …

jestem przekonana …

kiedy na to patrzę…

z perspektywy czasu …

taka już jestem…

definitywnie…

tak

a jak sobie radzę

z tym ogromnym stresem ?

cóż

joga

tylko joga

świetny nauczyciel

odpowiednio długo

trzymane asany

i wtedy

tak cudnie doświadczam

jak mój stres

odpływa …”

Kurwa !

co ty wiesz o stresie ?! – wołam

i wyrywam wtyczkę

radio milknie

cisza

.

 

PRYSZCZE

Ilu chłopców na świecie

będzie dziś pobitych i poniżonych ?

Ile kobiet zostanie

zgwałconych

ile matek będzie błagać

o życie dla swych synów

a córek o ulgę

dla ojców w cierpieniu ?

Tysiące ?

Miliony ?

Lecz On

nie uleczy nikogo

nikogo nie ochroni

nie ulży żadnemu

z nich

suma nieszczęść i dzisiaj

z jakiegoś powodu

musi się dopełnić

Ty jednak liczysz

że zjawi się tutaj

i zajmie się Twymi

pryszczami … ?

Jeśli naprawdę tak myślisz

to schlebiasz swej dumie

i sięgasz zenitów

dobrego o sobie mniemania

Lepiej uważaj

bo może jest ktoś kto chętnie

przyjdzie i jednak Cię

„uzdrowi”

cudownie

z pieśnią na ustach

radośnie

byle tylko dąć w Twoje żagle

owe wiatry

co znoszą na mielizny

samouwielbienia

i na skały pychy

Błagam

nie dryfuj w tę stronę

On

Ten Prawdziwy

nie musi nam nic udowadniać

On z nami nie handluje

On jedynie

patrzy

.

WIECZÓR W SUPERMARKECIE

W wąskim przejściu

między jogurtami

a wędlinami

stanąłem oko w oko

z młodą kobietą

chciałem ją wyminąć

więc zrobiłem krok w prawo

ale

jak to zwykle bywa

ona w tym samym czasie

zrobiła krok w lewo

to znaczy swoje lewo

czyli moje prawo

czyli szliśmy na kolizję

to ja w lewo

moje lewo

a ona w swoje prawo

znaczy moje lewo…

co za niezręczna sytuacja

chrząknąłem zmieszany

postanowiłem ją wziąć

(w sensie – ominąć)

od strony jogurtów

lecz kobieta w tym czasie

zrobiła to samo

i nie wiem cholera

jak długo to trwało

aż wreszcie ona

chwyciła mnie za klapy

marynary

i osadziła w miejscu

jak spłoszonego konia

„Świetnie mi się z tobą tańczy – powiedziała

niestety muszę już lecieć”

cmoknęła mnie w policzek

„Pa” – usłyszałem

i zniknęła

Stałem tam dłuższą chwilę

oparty o drzwi gabloty

jak ten głupek

zastanawiając się

czy jeszcze kiedyś

ją zobaczę

.

DZIWNE RZECZY, KTÓRE DOROŚLI LUDZIE ROBIĄ KIEDY SĄ SAMI

gdy zostałem sam

całkiem pewien

że nikt mnie nie widzi

że nikt nie wejdzie do pokoju

znienacka

że nie ma tu kamer

ani nic takiego

pozwoliłem sobie na zachowanie …

powiedzmy trochę dziwne

otóż najpierw

odchyliwszy się w fotelu

próbowałem sobie postawić

linijkę na czubku nosa

jak cyrkowiec

lub jak pięciolatek

a potem

potem było gorzej

o Matko

gdyby się wydało …

bo potem

nerwowo nasłuchując

kroków w korytarzu …

napisałem wiersz

tak

gdyby mnie ktoś przyłapał

nie potrafiłbym się

wytłumaczyć …

.