CIEĆ

_

_

Na tym osiedlu

na którym dorastałem

był ośrodek szkolenia kierowców

marny budyneczek

parę drzew

trawnik

i plac manewrowy

wszystko ogrodzone

siatką

pilnował tego

stary cieć

nie dało się po tym placu

pojeździć rowerami

więc chłopaki zazwyczaj

odjeżdżali na parking

przy sklepie meblowym

ale ja

pewnego dnia

zostałem tam sam

i przez dłuższą chwilę

oparty o siatkę

nie zsiadając z roweru

obserwowałem owego

ciecia

który w jakiś dziwny

sposób

wydał mi się całkiem

wolny

od wszelkich lęków

pretensji

i rozterek

i myślałem

że bardzo bym chciał

być kiedyś taki

jak on

chciałem

kiedy przyjdzie mój czas

zostać cieciem

drzemać na ławeczce

przed stróżówką

słuchać wiadomości

z powiązanego sznurkiem

tranzystora

przeglądać lokalne gazety

w aluminiowym garnku odgrzewać

kaszę gryczaną z mięsem

dzielić się nią

ze swym małym

szczekliwym kundelkiem

potem zapalać “sporta”

lub “mocnego” bez filtra

i śmiało

bez poczucia winy

spoglądać w jasne niebo

mieć marną pensyjkę

która starcza na wszystko

jako że człowiekowi

tak niewiele trzeba

nie spinać się więcej

nie walczyć

nie zabiegać

o nic

mieć życie za sobą

święty spokój

i poczucie dobrze

spełnionego obowiązku …

tymczasem

cóż …

minęły

dziesiątki lat

i nie spełniło się

nic

jestem

tym kim jestem …

i nawet nie wiem

gdzie popełniłem

błąd.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ilustr: postać – wykorzystano zdjęcie Dmitrija Markova

OSTATNI RAZ PŁAKAŁEM 25 LAT TEMU

 

_

_

Ja wiem

moja piękna

wiem

że choć bardzo bym chciał

nie zdołam cię 

zatrzymać

to pewnie kwestia 

godzin

może kilku 

dni

nim opuszczę głowę

zamknę oczy

i już spokojny powiem

biegnij !

czy my się jeszcze kiedyś

spotkamy ?

to niedorzeczne pytanie

moja mała 

my się tak naprawdę

nigdy nie 

rozstaniemy.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.
fot:  Kris Van Der Veken / „Old man and his dog”

MIĘKKI JAK OWOC BRZOSKWINI

_

_

Był taki czas

że nie bałem się

nikogo

i niczego

był taki czas

że nawet Bogu

po kilku piwach

z rękoma w kieszeniach

głupio i buńczucznie

mówiłem

“stawaj waść ! ” …

nigdy nie stanął

zrobił co innego

dał mi do kochania

kilkoro ludzi

i jakieś zwierzęta

dał mi dom

murowany z miłości

kryty pożądaniem

a za domem

ogród

a w nim róże

i ścieżki brukowane

zachwytem

dał mi tak dużo

do stracenia

że załatwił mnie

na amen

jestem teraz

cholera

miękki jak owoc

brzoskwini

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: J. Baranowski (2003)

PANIE PROFESORZE

_

_

Możecie mówić 

że pies 

lub kot

“zdechł”

tak mało wiecie o śmierci

o życiu wiecie niewiele

lecz najsmutniejsze jest to

że jak się zdaje

nie wiecie kompletnie nic

o miłości

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

na fot: Anne – Marie “Amis”, moja przyjaciółka, która zapewne kiedyś umrze – jak my wszyscy.

UN INO DZIEŚ POSED

_

_

A ja wam mówie

ze taki cłowiek jak un

nie zniko tak … ło

to psecie

niemozliwe

un ino dzieś

posed

a jak posed

to i znacy

ze dzieś tam jest

nie moze być

inacy

bo tak to

jaki by to wsysko

miało sens ?

un ino ten zezwłok

zostawił

zucił go na łózko

jak niepotsebnom kapote

i posed

a kiedyś wyndzie po mnie

w kapelusu

w białej kosuli

ze słomkom w zembach

i powi

“ojjj

długoś sie tego zycia

tsymala

kobito

dluuugo

a jo zem cekoł

i cekoł

i zbudowałem dla nas

w tym casie

piknom chaupe

chodź …”

i weźmie mie za rękę

nie moze być

inacy

i poprowadzi

przes te chmury

a tam …

mówie wam

ech …

jakos uno bedzie

pikno

ta chaupa !

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Lauritz Andersen Ring / Na cmentarzu we Flöng (1904)

PIESKA SPRAWA

_

_

Zdarzyło się pewnego dnia

gdy synowie Boży

udali się

by stanąć przed Panem

że i Szatan przyszedł z nimi

i rzekł Bóg do Szatana

“skąd przychodzisz?”

a Szatan odrzekł Panu

“przemierzałem ziemię

i wędrowałem po niej”

i mówi Pan do Szatana

“a czyś zwrócił uwagę

jak zacnie tam sobie żyją

dobrzy ludkowie moi ?”

“jacy tam oni dobrzy ? – odrzekł Szatan

poślij do nich Panie

pomniejsze anioły

i niechaj się zdadzą

na Twych ludków łaskę

a wtedy wrócimy

do sprawy”

tak też uczyniono

pomniejsi aniołowie

zstąpili na ziemię

bezbronne sierściuchy

z ogonami

czterema łapami

i wielkimi sercami

oddali się pod opiekę

wszechwładnej ludzkości

a gdy zaczęli powracać

i zdawać relacje

słuchał tego Pan

słuchali synowie Boży

a między nimi Szatan

i nawet jego

ogarnął wielki smutek

i zapadło ponure

milczenie

nikt bowiem nie przypuszczał

że jest aż tak

źle

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Frodo “Edek szuka domów” (https://www.facebook.com/edekszukadomow/?locale=pl_PL)

CENNE RADY

_

_

Tego uczył mnie ojciec :

“nigdy nie dopuść 

by kobieta

owinęła sobie

twoją duszę       

wokół palca            

i kręciła nią młynka                         

niczym sznurem pereł 

i nie pozwól

by jakaś kobieta 

beztrosko sypała ci w oczy

solą drobnych kłamstewek

i oczywistych oszustw

a przyłapana 

bezwstydnie kruszyła 

twoją męską stanowczość

jednym słodkim

uśmiechem … “ 

i tak dalej 

i te pe 

taaa …

bla bla bla

cenne rady

mój ojciec

nigdy nie miał 

córki

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Olga Dyżakowska

NAPRAWDĘ 

_

_

 W radiu mówią 

że nad miastem przejdzie 

nawałnica

budynki zadrżą w posadach

padną najstarsze drzewa

sztorm pozatapia 

najdzielniejsze łodzie

kataklizm zostawi ludzkość 

bez dachów nad głową 

bez prądu

bez nadziei …

mówią 

że nadchodzi prawdziwy 

armagedon 

tak jak mi kazali

pochowałem meble

ogrodowe

pozamykałem wszystkie

okna

i drzwi

stoję na tarasie 

patrzę w ciemniejące 

niebo

z nadzieją

że tym razem 

to 

naprawdę 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Zdzisław Beksiński / POSTAĆ (1978)

WYJECHAŁAŚ 

_

_

Psy stoją przy furtce

węszą 

pilnie śledzą 

każdy ruch   

na naszej ulicy

nasłuchują

bo wyjechałaś

i czekają

tymczasem ja …

nareszcie laba !

dzień pierwszy:

późne śniadanie       

patelnia moczy się w zlewie

i zero komentarzy !

fasola z puszki

i trzy piwa

wieczorem mecz

TV na cały          

regulator

spanie na kanapie

w ubraniu

dzień drugi:

beztroska drzemka 

w środku dnia

patelnia nadal w zlewie

pełny relaks        

luz                                           

blues

sielanka 

tyle że …

w domu 

taka dziwna 

cisza

dzień trzeci:

umyłem patelnię 

stoję przy furtce

razem z psami

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Olga Dyżakowska  

GRILL

_

GRILL

Siedzieliśmy sami

na tarasie

i rozmawialiśmy

gadka toczyła się gładko

acz leniwie

wszyscy trzej

mieliśmy ochotę

na jeszcze jedno

piwo

“przewróćcie steki – powiedziałem

zaraz wracam”

wszedłem do domu

otworzyłem lodówkę

wziąłem trzy

oszronione butelki

lecz wracając na taras

zobaczyłem

ze lampka monitoringu

mruga na czerwono

przystanąłem na chwilę

i przejrzałem zapis

a to byli

Świadkowie Jehowy

nawet nie tknęli

dzwonka

zostawili broszurki

w skrzynce na listy

i poszli

pewnie dlatego

że na trawniku przed domem

leżały moje psy

i patrzyły na nich …

a więc przez te psy

być może

nie zostanę zbawiony

hmm …

no i dobrze

nie żebym miał coś

przeciwko Świadkom

Jehowy

katolikom

Żydom

buddystom

i tak dalej

oni wszyscy mają

jakieś tam swoje

koncepcje

ale ja te sprawy

widzę inaczej

taaa …

no więc wróciłem

z tym piwem

na taras

“ty

ale patrz

jaki fart

że nie ma tych cholernych

komarów” – powiedział Bóg

przewracając steki

Szatan wstał

i podał mi

otwieracz

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

na fot. : psy