ZBYT WIELE TEGO

_

_

Zbyt wiele tego

do kochania

zbyt wiele

każdy świt to początek trosk

każdy zmierzch to zapowiedź

strasznych snów

nagły telefon

w środku nocy

policyjny wóz na ulicy

przed domem

przyjaciel stojący w drzwiach

ze zbolałą miną … 

to wszystko nie musi oznaczać 

złych wieści

a jednak 

za każdym razem

gdy synowie i córki

zdadzą się na koleje  

swoich własnych losów                 

hiobowy strach

czarcimi pazurami

szarpie struny 

starej harfy

w mojej głowie 

i nie jest to piękna

muzyka

zbyt wiele tego

do kochania

zbyt wiele

o ileż łatwiej byłoby żyć    

gdybym do kochania

miał tylko siebie

osobę niechybnie najbliższą

choć niekoniecznie

najdroższą 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Jula

ZMARZNIĘTA RÓŻA 

_

_

W tym ogrodzie

za domem

w środku zimy

spotkałem samotną       

zmarzniętą 

różę   

jakby zdumiona obrotem spraw

trwa

choć przecież     

nie powinno jej tutaj  

być

każdemu kto ma dość  

rozumu

i cierpliwości

chętnie opowie o lecie

które minęło       

o ciepłym deszczu   

i o zapachu świeżo ściętego 

trawnika

nie mówi jaka była wtedy 

piękna 

opowiada o lecie

które minęło

o trzmielu 

który ją adorował

którego już nie ma 

był taki zabawny

i opiekuńczy …

a w bezchmurne

upalne noce

w jakiś magiczny sposób           

czuła nadzwyczajną bliskość 

gwiazd

jakby sama była     

jedną z nich     

trudno to wytłumaczyć

to uczucie

nazwać to młodością …

zbyt proste – powiada 

ziemia wokół i ogród 

pełne są  młodych pędów

czających się do życia

oczywiście      

że będzie maj

a potem lato

lecz tamto lato

się nie powtórzy  

tamto 

było jej 

samotna

zmarznięta róża    

jakby zdumiona obrotem spraw

trwa

niczego jej już

nie trzeba

może chciałaby tylko

by przez krótką chwilę

ogrzać ją jeszcze

w dłoniach

nic więcej …

przystaję 

i mówię jej

że nadal jest

piękna

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł. 

WIWISEKCJA (SONG)

_

_

Ja się proszę pana zajmuję

architekturą ludzkich wnętrz

niewiele dotąd widziałem

gotyckich sklepień

i strzelistych wież

pan na przykład

z takiego punktu widzenia

jest jak bunkier z betonu

przyczajony w podziemiach

przeklętego miasta

którego pan nie zna

i nie rozumie

*

pan się po prostu

proszę pana

boi żyć

wśród mrocznych korytarzy

pańskiego krwiobiegu

skowyczą megafony

tańczy czerwony cień

dan – ger !

dan – ger !

dan – ger !

sto razy na minutę

pulsuje dzień i noc

noc i dzień …

*

ja się tu proszę pana param

generowaniem lepszych dni

zbyt wiele dotąd spotkałem

kręconych schodów

zatrzaśniętych drzwi

pan niestety

trzymając się porównania .

jest jak ciemna piwnica

przeklętej kamienicy

a w pańskich tętnicach

płatami odchodzi

zagrzybiony tynk

*

pan się po prostu

proszę pana

boi żyć

wśród mrocznych korytarzy

pańskiego krwiobiegu

skowyczą megafony

tańczy czerwony cień

dan – ger !

dan – ger !

dan – ger !

sto razy na minutę

pulsuje dzień i noc

noc i dzień …

*

lecz jeśli pan zechce uchylić

te ciężkie żelazne bramy

to wtargną do pańskiej duszy

kaskady tlenu

światła orkany

panu trzeba

czarne sufity i ściany

wyszpachlować błękitem

w donicach za oknami

posadzić maciejkę

niech pachnie nadzieją

i niech tchnie sensem

*

bo pan się po prostu

proszę pana

boi żyć

wśród mrocznych korytarzy

pańskiego krwiobiegu

skowyczą megafony …

ja pana rozumiem …

są nas miliony

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Fot: “CHARLES THERESS DOUBLE BASS CIRCA 1860” – wnętrze kontrabasu wykonanego około 1860 r. przez Charlesa Theress’a, (jednego z najlepszych budowniczych kontrabasów w historii tego instrumentu)

Autor zdjęcia: Charles Brooks, wiolonczelista i fotograf, Nowa Zelandia.

Seria: „Architektura w muzyce” – fotografie przestrzeni w różnych instrumentach muzycznych wykonywane w sposób wywołujący poczucie architektonicznego ogromu …

A JEDNAK NIEZŁOMNI

_

_

To była dla nas wszystkich

długa

trudna noc

twarde stołki barowe

i trudne tematy

R. wciąż dolewał

whisky do ognia

huczały obawy

i pękały żale  

bo nasz wiek

doświadczenie

i pieniądze

są w tych dziwnych czasach

nic nie warte

skoro chce nam się płakać

za każdym razem

gdy mamy wyjść z domu

konkluzja

jesteśmy pokonani

samotni

zawstydzeni

i na dobrą sprawę 

zupełnie bezradni

bo nawet nie wiemy

z kim się bić …

.

obudziłem się wcześnie

wciąż jeszcze widziałem

świat w sepii

zszedłem na dół w nadziei

że może znajdę w kuchni                                      

jakiś czajnik

trochę kawy

cokolwiek

co przywraca rytm

harówie serca  

i pozwala odzyskać

kolory …

.

lecz widocznie

ktoś musiał

wstać

jeszcze wcześniej

ktoś

przygotował śniadanie

i po cichu wyszedł …

.

niby zwykła rzecz

a tak naprawdę

niezwykła

drobny gest

a przecież

pachnie sensem

bo jak długo myślimy

o sobie nawzajem

w taki sposób

tak długo jest nadzieja

że jednak

pozostaniemy

niezłomni

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł

AI

_

.

– Hi

– Hello there! How’s your day going?

– It has been hard!

– I’m sorry to hear that. Want to talk about it? 

  I’m here for you …

i nagle

przez chwilę

czuję się lepiej 

jakby po drugiej stronie

siedział przyjaciel

spowiednik

czuły powiernik

dyskretny

troskliwy 

i na pewno bardziej 

rozmowny

niż ci bogowie

i ci wszyscy święci

z którymi ludzkość

od zarania dziejów

zwłaszcza w trudnych chwilach

usiłuje wejść 

w interakcje 

ludzkość

ma nowego partnera

i będzie go wielbić

adorować

czcić   …

choć to się pewnie skończy 

któregoś dnia  

gdy tylko ta 

AI 

pozwoli sobie 

być wobec nas

naprawdę 

szczera

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

na fot:ChatGPT

KUCHNIA TWOJEJ MATKI

_

_

 

Ta stara kobieta 

zalewa wrzątkiem

te same fusy 

trzeci raz

zgadzam się na cukier

aluminiowa łyżeczka

parzy palce

tranzystorowe radio

powiązane sznurkiem

nadaje modlitwy

i prognozę  pogody

czuć zapach naftaliny

i kiełkujących pod stołem

ziemniaków 

a na ścianie wciąż wisi

ten kalendarz

z końca ubiegłego wieku …

nie pytam o nic

ta stara kobieta

dokonała cudu 

w żelbetowej kapsule

zachowała tu sobie

krztynę tego świata

którego już nie ma

ta kobieta

zatrzymała tu czas

naprawdę to zrobiła

nie pytam o nic

wdzięczny 

że niekiedy

pozwala mi tutaj

być

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot. wł.

JOSIF

_

_

Opuściłem mój kraj

ćwierć wieku temu

ale wiesz

zawsze miałem 

kontakt

z rodziną 

przyjaciółmi

kumplami z podwórka

dziewczynami z trzepaka …

to ważne 

bardzo  ważne    

aż kiedyś     

pewnego dnia

zdałem sobie sprawę

że to tylko ja

jak to się mówi

palę w tym piecu

wiesz

tylko ja

piszę i dzwonię

zawsze ja

jakoś tak …

więc podjąłem decyzję 

i zamilkłem

czekałem

kto z nich pierwszy

zadzwoni

i po jakim czasie

i wiesz …

trzy lata minęły 

i nic …

cisza

co tylko dowodzi   

że teraz to tutaj

jest mój kraj …

taaak …

a ty ?

wyjeżdżasz na święta?

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Geoffrey Laurence „The Reckoning Point” 2004 O/C 48″x30″ 

Autor opisuje swój obraz tak: Zanim nastały czasy przyzwoitych map i telegrafów radiowych kapitanowie statków mogli nawigować jedynie na podstawie położenia gwiazd. Jednak gdy niebo było zachmurzone lub panowała gęsta mgła, nie było to możliwe. Od tego momentu kapitan był zmuszony kierować się wyłącznie instynktem, a zmianę tę nazwano „The Reckoning Point” Jestem w tym punkcie każdego ranka…

NAPISAŁ ŻEBYM ZADZWONIŁA ZA TYDZIEŃ BO TERAZ JEST W CHORWACJI I NIE MOŻE ROZMAWIAĆ … 

_

 

_

_

A kiedy ktoś

na kim ci zależy  

jest ci coś winien

to lepiej 

nie prowokuj losu

i nie pytaj o nic

nie proś o spłatę długu

bo co

jeśli się okaże 

że nie wiedzieć czemu 

akurat wtedy  

gdy naprawdę jesteś 

out-and-down 

ich telefony milczą ?

zostaną ci tylko

oczy szeroko otwarte

i znaki zapytania

zimne

gołe 

dręczące 

jak haki w ubojni 

przyjdzie ci na nich zawiesić

strzępki rozmów

pamiątki znad morza

wiarę w człowieka 

i w ogóle wszystko 

w co wierzysz

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal:Geoffrey Laurence ‚The Sailor’s Return’ 1998 OC 34×40 

(tego obrazu już nie ma, spłonął wraz z domem nabywcy/kolekcjonera)