CO POWIE TATA ?

_

_

I co

moja mała ?

pewnie myślisz

że jak już masz

te 18 lat

to teraz się skończy

prowadzenie za rączkę

dmuchanie na zimne

mówienie jak żyć ?

nic z tego

nie zmieni się nic

zapewne do czasu

gdy prędzej czy

później

zamienimy się

rolami

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

piosenka w tle : Natalia Kukulska “Co powie tata”

tekst: Jerzy Dąbrowski,

muzyka: Jarosław Kukulski.

WIZYTA

_

_

No

cześć

wpadłem na chwilę

pogadać

wiem

że przeszkadzam

i wcale za to nie

przepraszam

nikt ci tego nie mówi

bo nikt nie śmie

ale ja ci powiem

że pisanie tych wierszy

jest delikatnie mówiąc

głupie

i mało męskie

wiesz

gadanie o uczuciach

i o kwiatach na łące …

strata czasu

do tego w twoim wieku

człowieku

mężczyzna powinien

mało mówić

robić swoje

jak kot

powściągliwy i obojętny

na atencję

jaką darzy go świat …

i nie rób tych twoich

min

to ja zdecyduję

jak długo tu zabawię

idź do innego pokoju

użalać się

nad sobą

najlepiej napisz

jakiś wiersz…

aha

przyniosłem ci kleszcza

w prezencie

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Melvin z wizytą.

KUCHARKA Z PORT-AU-PRINCE 

_

_  

Stałem obok niej

i patrzyłem 

jak na małej żeliwnej patelni

zamienia cebulę w złoto

gdy miałam 15 lat – powiedziała

nie wiedziałam co z sobą począć 

matka radziła mi wtedy

“zostań kucharką

przynajmniej nigdy nie będziesz

głodna”

chwilę to trwało 

nim pojąłem   

że tutaj      

takie słowa 

to błahy żart    

ale tam

to walka o życie 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: autor nieustalony

prawdopodobnie slumsy w Port-au-Prince (Haiti)

WIEWIÓRKA

_

_

Pies leniwie powłóczył łapami

i nawet nie uniósł  łba

gdy ścieżkę przed nami przebiegła 

młoda wiewiórka

(nic co jest mniejsze od dzika

nie burzy jego spokoju)

ja przystanąłem na chwilę 

bo jej widok 

tej wiewiórki 

zwyczajnie mnie zachwycił

zaś kot 

który najczęściej 

drepcze gdzieś z tyłu

za nami

wyrwał się nagle do przodu

w trzech susach 

lecz zaraz odpuścił

bo rzecz jasna 

w bieganiu po drzewach 

wiewiórki nie mają 

sobie równych

w tej jednej 

krótkiej sekundzie 

wszyscy troje

pies

kot

i ja

każde z nas z osobna

zachowaliśmy się 

jak należy

zachowaliśmy się godnie

zgodnie z algorytmem 

wszechrzeczy

tak jak nas stworzono

i poszliśmy dalej

a Matka Natura

tymczasem

strzepnęła okruch z fartucha 

i uśmiechając się lekko

doprawiła to wszystko

szczyptą słońca i 

miarką zieleni

najwyraźniej spokojna 

i dumna 

ze swych dzieci

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot. wł.

NIESWÓJ 

_

_  

Podlewałem rabatki

gdy nagle

wzdłuż naszej ulicy

rozdzwoniły się blaszane

skrzynki na listy

i na moim podjeździe

zjawiło się kilku znajomych 

co to akurat byli

w okolicy

na motorach

odziani w czarne skóry

z przepaskami we włosach

i w pancernych buciorach

operatorzy koparek

betoniarze – zbrojarze

spawacze 

łapy jak bochny chleba

dziwne tatuaże… 

niskie tony tłumików

pełzały po asfalcie

by nagle zryć powietrze

rykiem przygazówek

a gdy zgasły silniki 

wokół zaległa

cisza

żaden pies nie zaszczekał

poznikały gdzieś ptaki

w co niektórym oknie

lekko drgnęła firanka

lecz poza tym 

nic

cisza

odstawiłem konewkę

i wyszedłem do nich

i przez pół godziny

wśród rubasznych śmiechów

i gromkich okrzyków  

gadaliśmy o sporcie

Harleyach

o pogodzie

lecz 

dziwna rzecz 

przez cały ten czas

kiedyśmy tam stali

byli ode mnie 

jacyś wyżsi 

głośniejsi

bardziej męscy

hardzi 

i na luzie

rzadko kiedy mogłem 

dokończyć jakieś zdanie

klepali mnie po plecach

przybijali żółwika

lecz coś w ich postawie

zdawało się mówić 

“fajny z ciebie 

gość

ale wiesz

tak naprawdę 

nie jesteś jednym z nas

kolego …”

a kiedy odjechali

gdy już opadł pył 

jakiś ptak w zaroślach

zaćwierkał nieśmiało 

i z domu naprzeciwko

wyszedł sąsiad

ten lekarz

co gra na fortepianie

w pewnym jazzowym klubie

i jego przyjaciel 

ten co jest kucharzem 

i znanym z telewizji

ekspertem od win

i byli jak zawsze 

niezwykle uprzejmi

a jednak wyczuwalnie 

niedostepni

gładcy

wykwintni

zadbani

bez cienia szorstkości

krótko mówiąc

z pewną klasą 

uśmiechali się do mnie

zapytali jak leci

i w ogóle …

jednak coś w ich postawie

zdawało się mówić 

“fajny z ciebie 

gość

ale wiesz

tak naprawdę 

nie jesteś jednym z nas

sąsiedzie …”

pokręcili się chwilę

a potem bez słowa

zniknęli w ogrodzie …

no to

i ja

poszedłem do domu

bo co tu tak będę 

sam

stał 

na tej ulicy?

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Marius van Dokkum  “Lentebriesje” (wiosenna bryza)

MĘSKI ŚWIAT ?

_

_

To tylko kot …

jej …

jej bursztynowe

gasnące oczęta

mają kolor whisky …

a ja się szykuję

na jej odejście

oswajam się z tą myślą

już od dawna

lecz wiem

że gdy odejdzie

będę kompletnie

nieprzygotowany

i nie wierzcie

tym co mówią

że smutek tego rodzaju

da się utopić

w alkoholu

to taka sama prawda

jak ta

że faceci

nie płaczą

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Marius van Dokkum “Mannenhuishouding”

RAJ NA ZIEMI

_

_

“Widziałam takiego pana

w supermarkecie

samotnego włóczęgę

kupił najtańsze wino

i puszkę kociego jedzenia

a potem

wieczorem

siedział na plaży

pił wino

a tę puszkę rozdzielał

między bezdomne

koty” – napisała

i jeszcze przysłała mi kilka

swoich zdjęć

ta wyspa – pomyślałem

promienieje

czystym

rzeczywistym

pięknem

natury 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

foto: wł.

DEMENCJA

_

_

Było kilka obrazów
które ostatnimi laty
tak bardzo pragnął wymazać
z pamięci
wściekłe gesty mężczyzny
zawód w głosie kobiety
łza na policzku dziecka
strach w oczach zwierzęcia …
lecz nigdy
rzecz jasna
nie znalazł sposobu
by powyjmować z serca
owe dręczące drzazgi
i nagle
proszszsz …
błogosławieństwo …
siedzi przy oknie
i patrzy na morze
o 4:30 nad ranem
choć równie dobrze
może to być
późny wieczór
w palcach obraca kolbę
kukurydzy
siedzi i patrzy na morze
i teraz
myśli już tylko o tym
że trzeba by jeszcze
trochę masła
i sól …
siostro !
tak, tato ?
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
ilustr: “portrait of an old man looking through a window with a thoughtful expression”
wygenerowane przez AI

Id al-Adha*

_

_

Większość ulic w dzielnicy

w której stoi meczet

znów będzie nieprzejezdna

co mnie w tych dziwnych czasach

jednak krzepi

jacyś ludzie w tym wielkim

europejskim mieście

wciąż jeszcze garną się

do boga

i nie ma znaczenia

który to spośród bogów

gdyż każdy bóg

jest lepszy

od tego szaleństwa

jakie się nam oferuje

zamiast Niego

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

*Id al-Adha – Muzułmańskie „Święto Ofiarowania”

.

foto: Clint Ralph