EZOTERYKA

 

Najpierw myje włosy

potem długo je suszy

gorącym powietrzem

myśli

myśli

rozmyśla

potrząsa głową

mruży oczy

myśli

prawie przysypiam

gdy nagle

zjawia się jak nimfa

zwiewna

pachnąca

milcząca

przysiada na brzegu

łóżka

by w świetle księżyca

jakby od niechcenia

wymasować mi

mnie

zdecydowanie

zuchwale

dość szorstko jak na nimfę

i bezceremonialnie

szast prast

jak to mówią

bo nawet przez chwilę

nie jestem panem

sytuacji

dość szybko daję plamę

a Ona

staje w oknie

a w dłoni

ma już małą butelkę wody

mineralnej

bez gazu

odkręca korek

pije powoli

patrzy na księżyc

myśli

myśli

rozmyśla…

„Co to było ?” – pytam

„Co ?”

„No… to”

„Nie wiem o czym mówisz” – powiada

„Pewnie coś ci się śniło

śpij”

jeszcze jeden łyk wody

głęboki oddech

mnie jakby w ogóle nie było

patrzy na księżyc

myśli

myśli

rozmyśla

a ja już wiem

już jestem pewien

że za cholerę

nigdy się nie dowiem

o czym

.

 

WOJNA W PROWINCJONALNYM MIEŚCIE

 

 

 

W drugą

lub trzecią noc

stanu wojennego

gdzieś tam ginęli ludzie

stolicę rozjechały czołgi

elity skuto w kajdany

a w małym

prowincjonalnym mieście

mój ojciec

zwykły mechanik

pił wódkę z sąsiadem

kapitanem MO

wypili jej tyle

że stary

za wiedzą kapitana

albo i nie

założył jego mundur

i poszedł internować

arystokratę

mieszkającego w bloku

obok

„Nie jestem zdziwiony

panie Lucjanie” – powiedział arystokrata

ja zawsze wiedziałem

że pan z nimi …”

„Milczeć

panie hrabio

bo w pysk dam

idziemy…” – wymamrotał stary

i poszli

w ciemną noc

i potem

do końca tygodnia

pili we trzech

zwykły mechanik

kapitan MO

i pan hrabia

pili wódkę

śpiewając piosenki

o Lwowie

 

***

Po latach

przy jakiejś okazji

powiedziałem

„W drugą

lub trzecią noc

stanu wojennego

gdzieś tam ginęli ludzie

stolicę rozjechały czołgi

elity skuto w kajdany

a ty

piłeś wódkę z sąsiadem

kapitanem MO …”

„A ty ?” – zapytał ojciec

„co ty byś zrobił

w takiej sytuacji ?

co ty byś zrobił

synu ?”

 

***

Właściwie …

do dziś nie znalazłem

dobrej odpowiedzi

na tamto pytanie

.

 

RUSKA MASZYNKA DO KAFLI

przecinarkadoglazurygdansk282544602

 

.

 

Trochę z litości

i trochę dla hecy

w tamtą niedzielę przed laty

jadąc do miasta na bazar

wzięliśmy ze sobą Wacława

wyjątkowo był trzeźwy

miał w miarę czystą koszulę

i nawet się uczesał…

choć niewiele to dało

wyglądał jak wyglądał

Wacław

który więcej nocy

przespał w okolicznych

rowach

niż we własnym barłogu

Wacław

fioletowy od wódki

i taniego wina

jeden z tych

co to młodość

przestali pod sklepem

dla którego szacunku

nie miały nawet psy

a serce jego matki

pękło

na tysiąc kawałków

po tysiąckroć

taki los

pijaka

 

***

 

Wracaliśmy

ja prowadziłem

we wstecznym lusterku

widziałem Wacława

na tylnym siedzeniu

przyciskał do piersi

kupioną od Ruskich za grosze

maszynkę do cięcia kafli

taki blaszany badziew

niewiele wart

pamiętam jak dziś

tę żałość

 

***

 

 

„Jest taki plan” – powiedział

„zarejestruję firmę

mam nawet nazwę

– WACEX-

i będę kładł kafelki

nie macie pojęcia chłopaki

ilu ludzi

ma do remontu łazienki

jakoś żem se uskładał

na tę maszynkę

nareszcie

marzyłem o takiej

profeszjonal

i tera

wiecie

tera koniec z piciem

mam nawet ugadaną

pierwszą robotę

sklepowa potrzebuje

nową podłogę w pralni

tak że wiecie …

trzeba zakasać rękawy

potem kupię auto

matka się ucieszy

a z piciem

koniec …”

 

 

***

 

Spoglądał przez okno

pokaszlał chwilę

coś tam jeszcze marudził

i przysnął

ululany jak dziecko

kołysaniem auta

łzami w oczach

odwieczną

pijacką udręką

jak koło ratunkowe

wciąż przyciskał do piersi

tę tanią

kupioną od Ruskich

badziewną maszynkę do kafli

jego przyszłość

życie

jego w owej chwili

jedyną nadzieję

„On naprawdę w to wierzy” –

powiedział któryś z chłopaków

nie wyglądało to dobrze

pamiętam jak dziś

ten smutny widok w lusterku

tę koszmarną

posępną

beznadziejną boleść

 

***

 

Paręnaście lat później

spotkałem Wacława

pod tym samym sklepem

lecz teraz

ten sklep należy do niego

sklepowa mu urodziła

syna

firma „WACEX”

zatrudnia

dwudziestu paru ludzi

pogadaliśmy chwilę

„Pamiętam tę twoją

ruską maszynkę do kafli… – powiadam

„Jaką maszynkę ?” – zapytał

„Nieważne…

pozdrów mamę”

„Pozdrowię

a wpadnij kiedy na dłużej

to mama się ucieszy…”

obiecałem że wpadnę

będę wpadał częściej

bo w tym Kraju …

cholera

może to ckliwa taniocha…

lecz w tym Kraju

mimo wszystko 

idzie uwierzyć

w Człowieka

.

 

WALENTYNKI

 

Mama ukryła twarz

w bukiecie róż

”Widzisz ?” – zapytała

”Dzieci pamiętały

a ty masz coś dla mnie ?”

„Cóż…” – powiedział ojciec

„Kwiatka nie mam…

ale obiecuję

że dzisiaj będzie tak

jak Ty lubisz”

śmiali się oboje

dzieci uznały

że chodzi o kolację

albo długi spacer

dzieci

mało jeszcze wiedzą

o prawdziwej

miłości

.

KOLEGA

 

Zadzwonił o siódmej rano

jakoś się pozbierałem

i odebrałem

po piątym czy szóstym

sygnale

„Co słychać ?” – pyta

„Zależy gdzie ucho przyłożę” – powiadam

„A zdrówko jak ?”

„Wyśmienicie”

„Na pewno ?”

„Na pewno”

„To dobrze

bo całą noc mi się śniłeś”

„Ok. Miałem coś na sobie ? – pytam

„Hehe

nic z tych rzeczy…

po prostu

moja mama mówiła :

śni ci się ktoś

tak intensywnie

to zadzwoń do niego

sprawdź

zapytaj o zdrowie

taki przesąd

rozumiesz

taki tam…

zabobon”

pogadaliśmy chwilę

potem

poszedłem do łazienki

i od godziny stoję przed lustrem

z wywalonym jęzorem

jakiś taki biały…

oczy podkrążone…

muszę pogooglować

o tych zawrotach głowy

i o zadyszkach…

nawet teraz jakoś

trudno się oddycha…

no i ten nowy pieprzyk…

cholera…

w każdym razie

dzień z głowy

jednym telefonem

załatwił mnie na amen

score vision jeden

.

POPATRZ !

 

Nim Cię poznałem

zjechałem kawał świata

widziałem cuda

i rozmaite dziwy

widziałem soczyste winnice

na południowym stoku

niebosiężnej góry

której szczyt spowijały

śniegi

i widziałem glony

które to sprawiały

że nocą

północne morze

falowało w zielonej poświacie

niczym ocean nie z tej ziemi

widziałem setkę koni w galopie

i porcelanową figurkę Buddy

całą czarną od świeżo wyklutych

maleńkich tarantuli

widziałem cuda

i rozmaite dziwy

a jednak…

jakbym nic nie widział

albowiem

cóż  warte są olśnienia

jeśli nie masz do kogo

zawołać : „Popatrz !”

co znaczą uniesienia

jeśli nie ma przy Tobie

drugiego serca

co rezonuje w zachwycie

zanim Cię poznałem

zjechałem kawał świata

i

nic nie widziałem

.

SŁYSZYSZ ?

stargazing

.

 

On jest jak fale radiowe

w eterze

przenika ściany i dachy

wszechobecny

niewidzialny

i zupełnie darmowy

osiągalny dla wszystkich

po równo

tak samo

dla świętego w krużganku katedry

i dla łotra w więziennej piwnicy

dla palacza najdroższych cygar

i dla biedaka

który je zwija

dla Ciebie

i dla mnie

Bóg

jest jak fale radiowe

w eterze

bez przerwy przeszywa

każde serce żywe

i każdy umysł

On już tam jest

od dawna

nam trzeba jedynie

dostroić odbiorniki

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

autor grafiki : nie ustalony 

LICZNIK BIJE

licznik

.

A może jest tak

że faktycznie

z góry mi wyznaczono

określoną

zamkniętą

nieodwołalną

liczbę

wypitych szklanek wody

zapłaconych rachunków za gaz

karmelkowych całusów

kroków po plaży boso

jajek na miękko o poranku

albo dajmy na to

późną nocą pisanych

wierszy

a potem

nastąpi koniec ?

I może faktycznie jest tak

że za każdym razem

Wielki Rachmistrz pociąga za wajchę

chrzęszczą tryby

dźwięczy dzwonek

dzyń !

i w okienkach z cyframi

zaczyna się ruch

który do owej

określonej

zamkniętej liczby

wypitych szklanek wody

karmelkowych całusów

kroków po plaży boso

zapłaconych rachunków za gaz

jajek na miękko o poranku

albo na przykład

późną nocą pisanych

wierszy

nieodwołalnie mnie

przybliża … ?

DZYŃ !

no i proszę …

licznik znowu

przeskoczył

.

ZWYKŁA SOBOTA

 

Chłopiec gra na fortepianie

nuty perlą się rzęsiście

i mienią kolorami

C jest żółte jak cytryna

tak to widzę

w półśnie

półjawie

Kobieta prasuje koszule

i ogląda seriale

pozwala mi drzemać na sofie

zadowolona

że nie widzę jak podjada

żelki

chłopiec gra na fortepianie

dziewczynka zamknęła się w łazience

i wlazła na stołek przed lustrem

próbuje makijażu

potem to wszystko zmyje

i pójdzie w zaparte

że nie ruszała szminek i tuszy

choć smugi i cienie na jej buzi

będą mówiły

co innego

chłopiec gra na fortepianie

psu śni się gonitwa

warczy

i szczeka przez sen

ciekawe czy pies wie

że sen to sen

czy raczej uważna za normalne

istnienie równoległych światów

bo przecie w obu tak samo

gania te zające

chłopiec gra na fortepianie

a ja

czule wykrawam tę chwilę

i magazynuję w sercu

już mi jej żal

już tęsknię za nią

choć przecież ona

jeszcze trwa

bo wiem

ja dobrze wiem

Boże

jak ja dobrze wiem

że wkrótce

przyjdzie mi napisać

taki wiersz :

„ W tym domu nikt już nie gra

na fortepianie

i nikt nie zajmuje łazienki

dwoje starych ludzi

słucha koncertu z radia

lecz to nie to samo

wyglądają listonosza

czekają na telefon

przy stole w kuchni

drżącymi rękoma

gładzą i pokazują sobie nawzajem

owe zwykłe chwile

niegdyś tak czule zebrane

i zmagazynowane

w sercu”

.