CIOTKA MAĆKA

 

Powiedziała mi kiedyś

że przecież

raz widziała samolot

”jak to mozliwe  – spytała

ze wy tak

do ty Ameryki

latacie 

tymi samolotami

tyle godzin…

na leząco

jak w trumnie ?

ło Matko Bosko !

tak ciasno

ło Święty Jezu ! ”

cóż

nie miałem pojęcia

o czym mówi

ale mi wyjaśniono

że ten samolot co go raz widziała

to był szybowiec

któremu gdzieś nad polami

zabrakło siły nośnej

i lądował w ugorze

hehe

świetna anegdota

sprzedałem ją z tysiąc razy

przeważnie się śmiano

i nikt mi nie powiedział

jak głupio wyglądam

z rękoma wzdłuż ciała

ściskając ramiona

i udając Pawlaka

lecącego z Warszawy

do Chicago

szybowcem…

musiały upłynąć wieki

nim pojąłem

że to Ona

nie ja

widzi świat

we właściwej perspektywie

że to Ona

nie ja

pójdzie do Nieba

i będzie tam jak u siebie

a dla takich jak ja

co najwyżej

ławka w poczekalni

numerek w spoconej

łapie

a z głośników nad głową

wyrzuty sumienia…

nie moze być

inacej

.

CZAPKINS

tomek

 

 

.

 

Człowiek przystanął na chwilę

oparty plecami o skałę

i walczy o tlen

w dole

dyszące demony

które go tu zagnały

w górze

wszechobecna biel

on już wie co się stanie

głupi nie jest

on już wie

wielka góra

czy wielki błękit

na jedno wychodzi

dalej uciec się nie da

jemu

jest już ciepło

.

DEPRESJA

Bennys_Scarecrow__Andrew_Wyeth

.

Ja jestem strachem na wróble

stojącym w polu

we mgle

ptaki siadają na mym ramieniu

i wyskubują słomki

z mojego kapelusza

taki ze mnie strach…

a kiedyś śniłem

że z mojej osikowej stopy

wbitej w mokrą ziemię

nagle puszcza się korzeń

wierzyłem

że mam w sobie dość soku

i dość siły

by zassać życie

wygenerować liście

by stać się wielkim drzewem

i dawać cień

pokarm

i schronienie

a tu dupa…

zawiodłem

jestem strachem na wróble

stojącym w polu

we mgle

czekającym już tylko

na litościwą burzę

z piorunami

która zakończy

ten wiersz

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Obraz : „Benny’s Scarecrow” (Jim Loper’s Coat). Artist: Andrew Wyeth

 

GOOGLE MAPS – PIOTRKOW DABROWSKIEGO 15

IMG_20180124_204201

GOOGLE MAPS – PIOTRKOW DABROWSKIEGO 15

.

 

Jest takie miasto

którego kamienice

prawie niezmienione

trwają

od czasów rosyjskiego

zaboru

na murach jednej z nich

widziałem

malowane cyrylicą

ślady

po drogeryjnym sklepie

beznadziejne miasto

dokładnie w środku

niczego

w tym mieście

miałem swą pierwszą

procę

pierwsze piwo

i pierwszą dziewczynę

trzy nieporozumienia

trzy bolesne porażki

a potem

wcale nie było lepiej

tam legła w gruzach

i została pogrzebana

większość moich nadziei

a jednak

kocham to miasto

które z takim spokojem

dowodzi

że przemijanie jest nieuchronne

kocham to miasto

tak jak się kocha

cmentarze

.

PRZYPOWIEŚĆ O SENSIE ŻYCIA

 

W pewnej górskiej osadzie, gdzieś na krańcu świata, żyli dwaj bracia, bliźniacy.

Od najmłodszych lat wypasali owce, spędzali noce pod gołym niebem, przyglądali się gwiazdom i dumali nad losem i nad przeznaczeniem.

I nad sensem życia.

Mieli wiele pytań i żadnych odpowiedzi, co bardzo ich frustrowało.

Kiedy ich rodzice zmarli bracia sprzedali stada i obejście, mieli bowiem chytry plan.

Postanowili, działając wspólnie, wydrzeć światu tajemnicę istnienia.

Jeden z nich udał się do pobliskiego klasztoru, w którym zebrano tysiąc najważniejszych książek świata. Został mnichem i zabrał się za lekturę tych ksiąg.

Były to mądrości wschodu i zachodu, święte pisma wszystkich możliwych religii, atlasy, dzieła historyczne, encyklopedie, słowniki, testamenty mędrców, astronomów, świętych i filozofów, a nawet książka kucharska.

Jak szybko obliczył przeczytanie tych dzieł , z uwzględnieniem czasu potrzebnego na notatki i refleksję, miało mu zająć około czterdziestu lat.

Drugi z braci poszedł w świat.

Wziął pieniądze na drogę, lecz go oszukano i omal nie stracił życia.

Wiódł żywot próżniaczy, to znów ciężko pracował, ożenił się i miał syna.

Gdy jego syn dorósł i mógł zająć się matką ruszył w dalszą drogę.

Okrążył świat trzy razy, spróbował wszystkiego, zdobył majątek i potem go stracił.

Obcował z królami i żył wśród żebraków.

Nie było na świecie pieca, z którego by nie spróbował chleba.

Nie było ludzkiej doli i niedoli, której by nie doświadczył.

Potem wrócił tam skąd wyszedł.

Bracia bliźniacy, obaj już bardzo starzy, wdrapali się na połoninę, na której za młodu

wypasali owce.

– A więc przeczytałem wszystko – powiedział pierwszy.

– A ja byłem wszędzie i wszystko przeżyłem – odrzekł drugi.

– Wiesz już zatem, jaki jest sens życia ? – spytał pierwszy

– Nie mam zielonego pojęcia, a ty ?

– I ja nadal nic nie wiem i niczego nie rozumiem.

Rozpalili ognisko i zaparzyli herbatę.

Leżeli w miękkiej trawie i przyglądali się gwiazdom, dumając nad losem i nad przeznaczeniem.

I nad sensem życia.

Mieli wiele pytań i żadnych odpowiedzi.

Milczeli, odnalazłszy błogość w harmonii wszechświata.

Herbata smakowała wybornie, a niebo tej nocy

było piękne jak nigdy.

.

 

SZWADRONY ŻYCIA

angellll

 

.

 

W samym środku czarnej

pochmurnej

styczniowej nocy

usłyszałem lecące

łabędzie

spojrzałem w niebo

było ich osiem

wizg białych skrzydeł

jak brzeszczoty tnących

lodowate powietrze

przeszył mnie na wylot

i nie wiedzieć czemu

napełnił me serce

dziwnym

niepojętym strachem

poleciały za zachód

gdzie nad horyzontem

kłębiła się czerń

jeszcze czarniejsza

jakby się tam zebrało

samo zło

tak będzie wyglądać

Armagedon – pomyślałem

ten klucz białych ptaków

wyglądał jak eskadra

wysłana przez Boga

na ratunek światu

ten klucz białych ptaków…

a może…

to były jednak

Anioły ?

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ilustracja – Anioł narysowany na niebie, za pomocą świec dymnych i rac, przez rosyjską grupę akrobacyjną Русские Витязи”

AKT

 

 

Widziałem Cię wczoraj taką

jaką stworzył Cię Bóg

na Twojej piersi lśnił klejnot

najdoskonalszy

najcenniejszy z tych

które wydała Ziemia

– kropla wody

widziałem Cię wczoraj taką

jaką stworzył Cię Bóg

okrytą jedynie

eterycznym woalem

mojego

podziwu

.

 

CIERPLIWOŚĆ

geduld

                                                                                                               rycina :  Sebald Beham (1500–1550) „Cierpliwość”

.

CIERPLIWOŚĆ

.

Ilekroć wraca nad ranem

zagubiony baran

w poszarpanej kurtce

i z błotem we włosach

przysięga

że już Cię nie zawiedzie

nie zrobi Ci obciachu

a w ogóle

to miał dla Ciebie kwiatek

ale chyba zgubił

goździka

trochę krzyczysz

i wzdychasz

a potem jak zwykle

cerujesz mu życie

tracąc wzrok

i kalecząc palce…

do następnego razu

każdy kto uzna

że to miłość

siostro

schlebiałby jemu

nie Tobie

bo to by oznaczało

że on jest wart miłości

a nie jest

bądźmy szczerzy

miłość jest jak mimoza

i bywa że usycha

szybciej niż roślina

a więc jakim cudem …

tu sam diabeł zamarł

z rozdziawionym pyskiem

nie mogąc zrozumieć

dlaczego …

a to pewnie tylko

ta trudna do pojęcia

właściwa jedynie

kobietom i Aniołom

święta

anielska cierpliwość

Wasz dar od Boga

i zarazem

Wasze przekleństwo

.