MAMIHLAPINATAPAI

 

Ziemia Ognista

to ta część Chile

na samym południu

która wbrew swej nazwie

spoczywa

w okowach lodowców

i podbiegunowego

oceanu

w języku tamtejszych tubylców

którym mówi już tylko

jedna

ostatnia osoba

jest takie dziwne słowo

jakiego nie ma w żadnym

innym słowniku na świecie

Mamihlapinatapai

co znaczy :

„spoglądający na siebie

nawzajem

w nadziei

że ta druga strona

zaproponuje zrobienie czegoś

czego pragną oboje

ale z jakiegoś powodu

żadne

nie chce o tym

powiedzieć”

taka ciekawostka

wiesz…

i czasem mi się zdaje

że właśnie my oboje

jesteśmy

zupełnie bez sensu

tacy mamini…

mahlapi…

pitapi…

eee…

jak to leciało ?

 

.

CZAPKI Z GŁÓW

Kula był pierwszym w tym mieście

właścicielem amstafa

Kula był twardy

szalony

miał łeb na karku

i miał parę w łapie

kleiły się do niego

kobiety

i nawet dzielnicowy

miał dla niego

coś w rodzaju

respektu

Kula mógł mieć to miasto

u stóp

ono się o to prosiło

pragnęło jeść mu z ręki

lecz on ni stąd ni zowąd

założył rodzinę

znalazł pracę na poczcie

i teraz robi co może

by wychować dzieci

na ludzi

trzy razy w tygodniu

wozi córkę na lekcje

fortepianu

zmęczony po nocnej zmianie

czeka na krześle

w korytarzu

przysypia

i wzdryga się zawstydzony

gdy zdarzy mu się zachrapać

miasto niepocieszone

i pijane z rozpaczy

musiało sobie poszukać

jakichś innych idoli

gdyż Kula całkiem świadomie

wybrał

tę trudniejszą

drogę

.

 

BELMONDO

 

Belmondo był raczej gruby

i miał lekkiego zeza

do ciacha mu było

daleko

pierdyliard mil

droga mleczna

od zawsze był na liście

stu najbiedniejszych Polaków

sportu nie oglądał

nawet w telewizji

chodził w tej samej kurtce

szósty rok

a po dziewczyny zajeżdżał

tramwajem

brał je do swej ulubionej

restauracji

tego McDonalda przy obwodnicy

i czasem musiały się dorzucać

jak mu zabrakło

na kawę

lecz one były

szczęśliwe

gdy się zjawiał

kraśniały

i nawijały włosy na palce

kręcąc te zalotne loczki

wiecie

nie mogliśmy tego zrozumieć

chłopaki

a jakże

szybko uznali

że musi mieć

DUŻEGO

i postanowili to sprawdzić

trzeba było tylko

w szatni po basenie

niby przypadkiem

zerwać mu ręcznik

padło na mnie

cholera

więc tam poszedłem

„Jak ty to robisz ?” – spytałem

kiedy zostaliśmy sami

„ że te wszystkie dziewczyny…

tak wiesz…”

wzruszył ramionami

„idź do wypożyczalni czepków” – powiedział

„tej na dole

siedzi tam taka niemłoda

zgorzkniała

i co tu dużo mówić

strasznie wredna baba

pójdź tam i wiesz co … ?

cokolwiek ci zrobi

bądź dla niej zwyczajnie

ale naprawdę szczerze

i tak po prostu

miły

potraktuj ją jak kobietę

potraktuj ją jak damę

zobaczysz jak to działa

a kiedy stamtąd wyjdziesz

to każdą następną dziewczynę

którą spotkasz

każdą bez wyjątku

staraj się traktować

jeszcze lepiej

i tyle…”

skinąłem głową

i wyszedłem

„aha…

i one tak jak dzieci

strasznie lubią

jak im opowiadać

ciekawe historie …” – dodał z uśmiechem

gdy domykałem drzwi

chłopaki tymczasem

czekali na dole

przy automatach

„i co ?”

„i co ?”

„i jak ?”

pytali

więc wyciągnąwszy ramię

pokazałem im odcinek

od łokcia aż po czubek

zaciśniętej pięści

zmarkotnieli

zamilkli

zapalili fajki

prawdy im nie mówiłem

prawdę zostawiłem

dla siebie

oni i tak by mi pewnie

nie uwierzyli

.

WYPADEK

 

 

Kiedy stolik się zachwiał

nie miałem czasu do namysłu

musiałem coś ratować

wybrałem laptopa

dureń

mój kubek do kawy

ten z kaczuszkami

trzasnął o posadzkę

i nie rozsypał się na kawałki

ale pękł na pół

tak jak na przykład pęka

nadzieja

przyjaźń

albo serce

zawsze dwie równe

połówki

dla oka da się to złożyć

lecz jest nie do użycia

i nic już nie będzie jak przedtem

kawa już zawsze

będzie smakować inaczej

Boże…

resztki cukru szklą się na posadzce

jak łzy

co ja teraz pocznę ?

co ja narobiłem ?

bez tego cholernego laptopa

nic by się nie zmieniło

moje wiersze byłyby równie

kiepskie jak dotychczas…

bez mojego kubka

tego z kaczuszkami

będą jednak zapewne

smutniejsze

.

CZARY W MIĘKKIEJ OKŁADCE

 

I wreszcie na koniec

Owen Meany zginął

zamknąłem książkę

po cichu

i zapatrzyłem się w okno

z żalem

i chyba ze łzami w oczach

na pewno ze ściśniętym gardłem

nie dlatego że Owen umarł

w tych książkach ciągle ktoś umiera

i nie dlatego że była

wyjątkowo dobra

bo chyba nie była…

nie wiem

zamknąłem ją z żalem

i niemal w rozpaczy

bo przez te wszystkie wieczory

przez te 700 stron

mnie tu nie było

miałem okazję przebywać

w New Hampshire

w Nowej Anglii

a to przecież daleko

strasznie daleko

wystarczająco daleko

od tego wszystkiego

tutaj

.

DEPRESJA III

 

 

Siłowniki mej woli

ciekną

olej rdzawy jak krew

przy najmniejszym wysiłku

bryzga pod niebiosa

chętnie bym zaległ pod płotem

i umarł

gdyby to było takie proste…

to znaczy to drugie

musujące pastylki Twojej cierpliwości

rozpuszczam w szklance wódki

i łykam

pomaga

lecz tylko na chwilę

zbyt krótką

bym zdołał dokończyć

ten wiersz …

.

WSKAKUJESZ NA TEN MASZT JAK MAŁPA I UŚMIECHNIĘTY PATRZYSZ NA MNIE Z GÓRY…

 

 

 

Ja też miałem kiedyś w sobie

tę siłę

ten wicher

i żar

lecz teraz pozostał jedynie

ledwo tlący się płomień

zadyszka

i cichy żal

cichy

bo nigdy Ci o tym nie powiem

choć może by należało …

nie

to jednak daremne

który syn uwierzyłby ojcu

że to co nas czasem rozpiera

nie jest

nieskończone

że niekiedy zostaje tylko

ledwo tlący się płomień

zadyszka

i cichy żal ?

który syn uwierzyłby ojcu… ?

bo wiesz

ja

nie wierzyłem

„No dobra

złaź na dół” – powiadam

„pójdziemy coś zjeść”

 

.

 

GOSPOSIA Z II PIĘTRA

 

 .

Na tym zdjęciu z Powstania

dostrzegłem znienacka

bohaterkę drugiego planu

i od rana

nie mogę przestać myśleć

o Niej

ta myśl jest obłąkańcza

więc nikomu nie powiem

(znam te uśmieszki

i spojrzenia)

lecz na tym zdjęciu widzę

że prawdziwa

realna kobieta

urobiona po łokcie

z mydlinami we włosach

taka co przy kolacji

chowa dłonie pod stołem

bo się ich wstydzi

która również marzy

i kocha

i się lęka

i taka pracowita

(gosposie muszą być pracowite)

zginęła

choć pewnie miała plany

na resztę dnia

i na resztę życia

drogi poległych herosów

tych znanych z nazwiska

oświetlają w zaświatach

dedykowane im znicze

lecz kto zapala lampki

tym

o których nawet za życia

mało kto pamiętał ?

a może ci co odeszli

czekają na te światełka

jak zakochani na listy

jak matki na telefon

jak niemowlęta na porę karmienia

może nimi żyją

i tylko nimi się żywią

oczekując Sądu

czy Czegoś Tam ?

to jest tak niedorzeczne

że nikomu nie powiem

ale dziś wieczorem

pójdę z psem do lasu

potem wrócę

i zapalę świeczkę

i postawię ją w oknie

myśląc o Tobie

Gosposiu z II piętra

która nawet dla tych

co Cię chowali

byłaś bezimienna…

to jest tak absurdalne

że nikomu nie powiem

lecz ja naprawdę wierzę

że to nam obojgu

w jakiś sposób pomoże

myślę dziś o Tobie

dziś nie jesteś sama

dzisiaj ktoś zawoła

„Hej

Gosposiu z II piętra !

patrz

to światełko dla Ciebie !”

„Dla mnie ? Ale jak to … ?”

„Dla Ciebie !”

„Przecież to niemożliwe … Mój Boże …”

„A jednak !”

.

.

.

.

(fot. Sylwester Braun/ NAC z profilu Mikołaj Kaczmarek – Kolor Historii, za Gazeta.pl)

 

CZEKAM

Z wiarą jest jak z tańcem

albo jak z kochaniem

gdy nie wypływa z serca

to lepiej zostać w domu

poodkurzać książki

albo zrobić pranie

lecz jeśli coś tam się tli

jeżeli się śni

jeśli woła po nocy

ledwo słyszalne

gdzieś z zakamarków duszy

to nie wolno odpuścić

to trzeba przymknąć oczy

i trzeba nasłuchiwać

bo z wiarą jest jak z tańcem

albo jak z kochaniem

w końcu buchnie

popłynie

i tak już zostanie

.

 

 

 

 

REFLEKSJA NAD ZDJĘCIEM Z WAKACJI

20451911_1392939240818313_3527732399148373152_o

 

 

Serce ojca jest jak stara dębowa beczka, chropawe, omszałe, twarde, skute stalowymi obręczami ale mieści w sobie galony wytrawnej, długo dojrzewającej miłości.
Chcecie wiedzieć dziewczyny co czuje serce ojca kiedy rozkwitacie, kiedy z małych różowych, pulchnych księżniczek zmieniacie się w rajskie ptaki, prawie już gotowe do odlotu ? Chcecie wiedzieć co czuje ojciec kiedy przegląda najnowsze zdjęcia i orientuje się, że jego „Precelek” „Pulpecik” „Balbinka” „Kropelka” coraz bardziej przypomina tę dziewczynę, w której zakochał się przed laty, swoją matkę?
A co może czuć szkutnik, który latami z cedrowego drzewa strugał najpiękniejszą łódź na świecie, w mozole tkał żagle z czerwonego jedwabiu, a teraz może jedynie patrzeć jak dzieło jego życia kołysze się na falach i czeka już tylko na pomyślne wiatry, co wkrótce powiodą je za horyzont … ?
Bądźcie wyrozumiałe dla swoich dzielnych staruszków, którzy przez to przechodzili, zazwyczaj z pokorą i w milczeniu.
Jeżeli nigdy się nie skarżyli to tylko dlatego, że głupio im było mówić jak to boli.
Miejcie na uwadze tę bezradną, heroiczną, dumną i durną powściągliwość.
A jeśli jesteście daleko to zadzwońcie czasem …