PUSTELNIK

 

 

 

Szymon

spędził 40 lat

na kamiennym słupie

a cały jego świat

to była platforma

dwa na dwa

z nieheblowanych desek

i skórzany kaptur

jako dach nad głową

Również cztery dekady

w grocie

u podnóża wapiennej góry

przebywał Antoni

zaś Onufry

gdy go znaleziono

był na tebańskiej pustyni

sam

od 60 lat

i nie pamiętał już

ludzkiej mowy

Każdego dnia podobno

rozmawiał z Aniołami

które go karmiły

i przynosiły wodę

lecz przemawiał do nich

i ich słuchał

bez słów

sercem

a jest to sztuka

którą posiadło niewielu

Liczę szybko

i wychodzi

że ci trzej

razem wzięci

Święci

nie zaprzątając sobie serc

i umysłów

niczym innym

spędzili na medytacjach

140 lat

51 000 dni

i nocy

i nie otrzymali

żadnego wyraźnego znaku

żadnego kodu

uniwersalnego klucza

czy niebieskiego kaganka

który raz na zawsze

rozświetliłby te wszystkie

mroki

Nie otrzymali nic

ponad to

co już mieli

to znaczy

kamienne tablice

i garść przypowieści

Gdyby cokolwiek dostali

to przecież

wiedzielibyśmy o tym…

140 lat – powiadam

51 000 dni

i nocy

Cóż

zanosi się na to

że i ja zarwę

kolejną noc

syty piwem

i plackiem

z pizzerii „Angelina”

będę tu siedział

sam

i gapił się w ekran

szukając na serwerach

jakiegoś wyraźnego znaku

jakiegoś kodu

uniwersalnego klucza

czy niebieskiego kaganka

który raz na zawsze

rozświetliłby te wszystkie

mroki

będę pytał

i czekał odpowiedzi

cierpliwie

przez następne 40 lat

jeśli trzeba

choć może to za mało ?

A może rację miał

Brat Roger

którego spotkałem w Taizé

jeszcze zanim

ta szalona kobieta

rzuciła się na Niego z nożem

i który powiedział kiedyś :

To nie Bóg

trzyma się od nas z daleka

to raczej my

jesteśmy czasem

nieobecni”

.

 

POWSTRZYMAJ SWOJE KONIE, BRACIE

Nie proś o więcej

niż zdołasz udźwignąć

Bujnij się na skrzydłach

fantazji

i wyimaginuj sobie

że prosisz o ogień

a cała potęga słońca

wybucha Ci w twarz

prosisz o kubek wody

a kaskadami spadają na Ciebie

wszystkie oceany świata

lub pragniesz ochłody

a zostajesz skuty

absolutną lodowatością

uniwersum

wszechzimnicą kosmosu

Tak właśnie

mogłoby to

wyglądać

przyjacielu

uważaj

i lepiej nie nalegaj

by Bóg

jeszcze tu

na Ziemi

naprawdę

ukazał Ci całą

potęgę

swej miłości

.

OCZY CHOPINA

Każdy z cesarzy

książąt i artystów

sportretowanych

przez Louisa Bissona

władczo dzierży w dłoni

szablę

laskę

lub własną rozchełstaną pierś

jak w przypadku Balzaca

tylko Chopin

w dziwnym

obronnym geście

skrzyżował ręce

i chroni podbrzusze

To zdjęcie zrobione

na krótko przed śmiercią

mówi więcej

niż malowane portrety

gdyż fotograf nie mógł

wymazać z tych oczu

lęku i cierpienia

strachu i bólu

demonów owego

nieziemskiego geniuszu

nie mógł upuścić grozy

cisnącej tłoki fenomenu

bo jak powszechnie wiadomo

Chopin

im bardziej cierpiał

tym piękniej grał

i gdyby pożył

i gdyby cierpiał dłużej

niż owe marne 39 lat

to z całą pewnością

stworzyłby dzieła

na które jednak

świat jeszcze nie był

i chyba nadal nie jest

gotowy

których by ludzkie umysły

nie zniosły

a serca

nie pomieściły

On tę muzykę słyszał

i sam się jej bał

Wystarczy się przyjrzeć

wystarczy

spojrzeć

w te oczy…

.

 

 

SEKS NA DALEKIEJ PROWINCJI

Stąd do Bajkału wiodą

tysiące kilometrów dróg

przy tych drogach stoją

drewniane chałupy kryte eternitem

studnie z żurawiami

i omszałe stojaki do baniek na mleko

Życie wiosek toczy się wzdłuż drogi

i w jej poprzek

lecz nie ma tam asfaltu

ani bruku

ani nawet zwykłej szlaki

To są drogi błotniste

szerokie

połyskujące autostrady błota

Tamtejsze kobiety kupują

eleganckie buty

jak to kobiety

Wszechobecne błoto sięga im czasem

po kostki

Przy każdym kroku obcasy ich szpilek

wyskakują z brei z cmoknięciem

Pozostaje mała dziurka w gruncie

którą zaraz wypełnia mętna woda

a one

nic sobie z tego nie robią

Błoto na ich butach

jest czymś tak naturalnym

jak rosa na butach mieszkanek Londynu

i refleksy neonów

na lśniących noskach butów paryżanek

Jefrosinja przychodzi z butelką szampana

staje w progu i śpiewa

tęskną ukraińską dumkę

(Jej babuszka pochodziła z Charkowa)

Twoje buty…” – mówię

Co tam buty

buty jak i nogi

nieważne

idą na bok !” – powiada i na widok mej miny

zanosi się śmiechem

Jej śmiech i jej śpiew

jak roziskrzone diamentowe szpikulce

rezają w mej pamięci

litery

jej dziwacznego imienia

Jefrosinja

Nigdy go nie zapomnę

Buriackie dziewczyny

uczyły nas nazywać

rzeczy po imieniu

na długo nim byliśmy

wystarczająco dojrzali

by zrozumieć

jakie to jest

ważne

.

 

NAPRAWDĘ WIELKA ORKIESTRA

Wolontariuszka Kasia

była tak szczęśliwa

że nie wiedząc czemu

niespodziewanie dla samej siebie

wzięła proboszcza w ramiona

i wyściskała serdecznie

jak rodzonego dziadka

Czerwone serduszka na ich kurtkach

zetknęły się ze sobą

a para ich oddechów

zbiła się w chmurę

i poleciała do nieba

Ona się śmiała

perliście

lecz stary ksiądz

minę miał dziwną

srogą

zachował powagę

można by rzec

śmiertelną

Widząc jednak

jak bardzo

dziewczę się speszyło

zapragnął

się wytłumaczyć

Ostatnią osobą

która mnie przytulała

była matka – powiedział drżącym głosem

I było to wieki temu

Potem

urodziła się siostra

a ja

urosłem

miałem mutację

i pryszcze

skończyło się przytulanie

Ojciec

raczej surowy w obyciu

nigdy nie bił

ale też

nie przytulał

nawet nie klepał po plecach

a potem seminarium

i inne studia

praca w parafii

przez 40 lat

nie chorowałem

nie byłem w szpitalu

nikogo bliskiego

nigdy nie miałem

siostra na drugiej półkuli

nie była u mnie od lat

mnie

drogie dziecko

właściwie

nigdy nikt nie dotykał…

Wiesz

wy wszyscy przecież

ciągle się obejmujecie

nie mówię tylko

o miłości

macie rodziny

przyjaciół

wy się przytulacie

bierzecie dzieci w ramiona

lub

na kolana

uprawiacie sporty

i obijacie się o siebie

chodzicie na masaże …

a gdy jesteście chorzy

dotykają was pielęgniarki

i lekarze

dla was to zwykła rzecz

naturalna

lecz kiedy mnie nagle

człowiek dotknie

to czuję

jakby przechodził mnie prąd

to …

takie dziwne …

to…

tylko tyle …

Przepraszam …”

Kasia nie wiedziała

co zrobić

i co powiedzieć

dotarło do niej że i ona

ma

podobny problem

jej też nigdy nikt nie dotykał

a jeśli nawet

to zbyt rzadko

lub nie tak

jakby chciała

Rozwarła ramiona

i przytuliła staruszka raz jeszcze

Był drżący i usztywniony

jakby faktycznie raził go prąd

a ich serduszka

znowu się zetknęły

tym razem

na dłuższą chwilę

na długo

do końca świata

i o jeden dzień

dłużej

.

KOFEINA

Wszystko

z wyjątkiem octu

było na kartki

Ludzie kartkami

również handlowali

Moi rodzice

za kawę

oddawali mięso

cukier

buty

benzynę

a także

kartki na słodycze

z mojego

i mojego brata przydziału

Nie mieliśmy pretensji

Nie wiedzieliśmy o tym

Gdy matka przynosiła

nową paczkę kawy

podkradaliśmy trochę

i tym sposobem

po paru tygodniach

mieliśmy odsypane

prawie pół słoika

I przyszedł taki dzień

że kawy im zabrakło

i chodzili po ścianach

obgryzając paznokcie

a wtedy

wpadliśmy do kuchni

z tym naszym słoikiem

wołając

NIESPODZIANKA

i w domu zapanowała

wielka radość

Elektryczny młynek

chrzęścił wesoło

czajnik gwizdał

matka śpiewała

a my

usmarkane gieroje

dostaliśmy po sporym

kawałku czekolady

i potem

długo nie mogliśmy zasnąć

Z odgłosów za ścianą wnosiłem

że starzy też nie spali…

Tak działa

kofeina

.

RAJU

Najbardziej jednak lubiłem

te małe

stacyjki kolejowe

niskie budynki z czerwonej

cegły

z jednej strony

łany zboża

a z drugiej las

Przy budynku klomb

z kwiatami

megafon na słupie

i zielona ławka

W poczekalni

drewniana podłoga

i pożółkłe plakaty

zachwalające uroki

Ojcowskiego Parku Narodowego

a w okienku kobieta

sprzedająca

kartonowe bilety

i jeszcze za oknem

oparty o płot

jej rower …

Gdy mnie kiedyś zabraknie

to wiedz

że będę

na takiej właśnie stacyjce

Usiądę na ławce

zapalę

i będę się gapił

na pociągi

.