Dziś pewien lekarz z Uppsala
opowiadał
co w Rwandzie robiono
kilkumiesięcznym dziewczynkom
i …
stary chłop …
a beczał …
i ja…
ech…
niech to szlag …
kurwa …
dziś wiersza
nie będzie…
.
Dziś pewien lekarz z Uppsala
opowiadał
co w Rwandzie robiono
kilkumiesięcznym dziewczynkom
i …
stary chłop …
a beczał …
i ja…
ech…
niech to szlag …
kurwa …
dziś wiersza
nie będzie…
.
Szymon
spędził 40 lat
na kamiennym słupie
a cały jego świat
to była platforma
dwa na dwa
z nieheblowanych desek
i skórzany kaptur
jako dach nad głową
Również cztery dekady
w grocie
u podnóża wapiennej góry
przebywał Antoni
zaś Onufry
gdy go znaleziono
był na tebańskiej pustyni
sam
od 60 lat
i nie pamiętał już
ludzkiej mowy
Każdego dnia podobno
rozmawiał z Aniołami
które go karmiły
i przynosiły wodę
lecz przemawiał do nich
i ich słuchał
bez słów
sercem
a jest to sztuka
którą posiadło niewielu
Liczę szybko
i wychodzi
że ci trzej
razem wzięci
Święci
nie zaprzątając sobie serc
i umysłów
niczym innym
spędzili na medytacjach
140 lat
51 000 dni
i nocy
i nie otrzymali
żadnego wyraźnego znaku
żadnego kodu
uniwersalnego klucza
czy niebieskiego kaganka
który raz na zawsze
rozświetliłby te wszystkie
mroki
Nie otrzymali nic
ponad to
co już mieli
to znaczy
kamienne tablice
i garść przypowieści
Gdyby cokolwiek dostali
to przecież
wiedzielibyśmy o tym…
140 lat – powiadam
51 000 dni
i nocy
Cóż
zanosi się na to
że i ja zarwę
kolejną noc
syty piwem
i plackiem
z pizzerii „Angelina”
będę tu siedział
sam
i gapił się w ekran
szukając na serwerach
jakiegoś wyraźnego znaku
jakiegoś kodu
uniwersalnego klucza
czy niebieskiego kaganka
który raz na zawsze
rozświetliłby te wszystkie
mroki
będę pytał
i czekał odpowiedzi
cierpliwie
przez następne 40 lat
jeśli trzeba
choć może to za mało ?
A może rację miał
Brat Roger
którego spotkałem w Taizé
jeszcze zanim
ta szalona kobieta
rzuciła się na Niego z nożem
i który powiedział kiedyś :
„To nie Bóg
trzyma się od nas z daleka
to raczej my
jesteśmy czasem
nieobecni”
.
Nie proś o więcej
niż zdołasz udźwignąć
Bujnij się na skrzydłach
fantazji
i wyimaginuj sobie
że prosisz o ogień
a cała potęga słońca
wybucha Ci w twarz
prosisz o kubek wody
a kaskadami spadają na Ciebie
wszystkie oceany świata
lub pragniesz ochłody
a zostajesz skuty
absolutną lodowatością
uniwersum
wszechzimnicą kosmosu
Tak właśnie
mogłoby to
wyglądać
przyjacielu
uważaj
i lepiej nie nalegaj
by Bóg
jeszcze tu
na Ziemi
naprawdę
ukazał Ci całą
potęgę
swej miłości
.

Każdy z cesarzy
książąt i artystów
sportretowanych
przez Louisa Bissona
władczo dzierży w dłoni
szablę
laskę
lub własną rozchełstaną pierś
jak w przypadku Balzaca
tylko Chopin
w dziwnym
obronnym geście
skrzyżował ręce
i chroni podbrzusze
To zdjęcie zrobione
na krótko przed śmiercią
mówi więcej
niż malowane portrety
gdyż fotograf nie mógł
wymazać z tych oczu
lęku i cierpienia
strachu i bólu
demonów owego
nieziemskiego geniuszu
nie mógł upuścić grozy
cisnącej tłoki fenomenu
bo jak powszechnie wiadomo
Chopin
im bardziej cierpiał
tym piękniej grał
i gdyby pożył
i gdyby cierpiał dłużej
niż owe marne 39 lat
to z całą pewnością
stworzyłby dzieła
na które jednak
świat jeszcze nie był
i chyba nadal nie jest
gotowy
których by ludzkie umysły
nie zniosły
a serca
nie pomieściły
On tę muzykę słyszał
i sam się jej bał
Wystarczy się przyjrzeć
wystarczy
spojrzeć
w te oczy…
.
Stąd do Bajkału wiodą
tysiące kilometrów dróg
przy tych drogach stoją
drewniane chałupy kryte eternitem
studnie z żurawiami
i omszałe stojaki do baniek na mleko
Życie wiosek toczy się wzdłuż drogi
i w jej poprzek
lecz nie ma tam asfaltu
ani bruku
ani nawet zwykłej szlaki
To są drogi błotniste
szerokie
połyskujące autostrady błota
Tamtejsze kobiety kupują
eleganckie buty
jak to kobiety
Wszechobecne błoto sięga im czasem
po kostki
Przy każdym kroku obcasy ich szpilek
wyskakują z brei z cmoknięciem
Pozostaje mała dziurka w gruncie
którą zaraz wypełnia mętna woda
a one
nic sobie z tego nie robią
Błoto na ich butach
jest czymś tak naturalnym
jak rosa na butach mieszkanek Londynu
i refleksy neonów
na lśniących noskach butów paryżanek
Jefrosinja przychodzi z butelką szampana
staje w progu i śpiewa
tęskną ukraińską dumkę
(Jej babuszka pochodziła z Charkowa)
„Twoje buty…” – mówię
„Co tam buty
buty jak i nogi
nieważne
idą na bok !” – powiada i na widok mej miny
zanosi się śmiechem
Jej śmiech i jej śpiew
jak roziskrzone diamentowe szpikulce
rezają w mej pamięci
litery
jej dziwacznego imienia
Jefrosinja
Nigdy go nie zapomnę
Buriackie dziewczyny
uczyły nas nazywać
rzeczy po imieniu
na długo nim byliśmy
wystarczająco dojrzali
by zrozumieć
jakie to jest
ważne
.
Wolontariuszka Kasia
była tak szczęśliwa
że nie wiedząc czemu
niespodziewanie dla samej siebie
wzięła proboszcza w ramiona
i wyściskała serdecznie
jak rodzonego dziadka
Czerwone serduszka na ich kurtkach
zetknęły się ze sobą
a para ich oddechów
zbiła się w chmurę
i poleciała do nieba
Ona się śmiała
perliście
lecz stary ksiądz
minę miał dziwną
srogą
zachował powagę
można by rzec
śmiertelną
Widząc jednak
jak bardzo
dziewczę się speszyło
zapragnął
się wytłumaczyć
„Ostatnią osobą
która mnie przytulała
była matka – powiedział drżącym głosem
I było to wieki temu
Potem
urodziła się siostra
a ja
urosłem
miałem mutację
i pryszcze
skończyło się przytulanie
Ojciec
raczej surowy w obyciu
nigdy nie bił
ale też
nie przytulał
nawet nie klepał po plecach
a potem seminarium
i inne studia
praca w parafii
przez 40 lat
nie chorowałem
nie byłem w szpitalu
nikogo bliskiego
nigdy nie miałem
siostra na drugiej półkuli
nie była u mnie od lat
mnie
drogie dziecko
właściwie
nigdy nikt nie dotykał…
Wiesz
wy wszyscy przecież
ciągle się obejmujecie
nie mówię tylko
o miłości
macie rodziny
przyjaciół
wy się przytulacie
bierzecie dzieci w ramiona
lub
na kolana
uprawiacie sporty
i obijacie się o siebie
chodzicie na masaże …
a gdy jesteście chorzy
dotykają was pielęgniarki
i lekarze
dla was to zwykła rzecz
naturalna
lecz kiedy mnie nagle
człowiek dotknie
to czuję
jakby przechodził mnie prąd
to …
takie dziwne …
to…
tylko tyle …
Przepraszam …”
Kasia nie wiedziała
co zrobić
i co powiedzieć
dotarło do niej że i ona
ma
podobny problem
jej też nigdy nikt nie dotykał
a jeśli nawet
to zbyt rzadko
lub nie tak
jakby chciała
Rozwarła ramiona
i przytuliła staruszka raz jeszcze
Był drżący i usztywniony
jakby faktycznie raził go prąd
a ich serduszka
znowu się zetknęły
tym razem
na dłuższą chwilę
na długo
do końca świata
i o jeden dzień
dłużej
.
Wszystko
z wyjątkiem octu
było na kartki
Ludzie kartkami
również handlowali
Moi rodzice
za kawę
oddawali mięso
cukier
buty
benzynę
a także
kartki na słodycze
z mojego
i mojego brata przydziału
Nie mieliśmy pretensji
Nie wiedzieliśmy o tym
Gdy matka przynosiła
nową paczkę kawy
podkradaliśmy trochę
i tym sposobem
po paru tygodniach
mieliśmy odsypane
prawie pół słoika
I przyszedł taki dzień
że kawy im zabrakło
i chodzili po ścianach
obgryzając paznokcie
a wtedy
wpadliśmy do kuchni
z tym naszym słoikiem
wołając
NIESPODZIANKA
i w domu zapanowała
wielka radość
Elektryczny młynek
chrzęścił wesoło
czajnik gwizdał
matka śpiewała
a my
usmarkane gieroje
dostaliśmy po sporym
kawałku czekolady
i potem
długo nie mogliśmy zasnąć
Z odgłosów za ścianą wnosiłem
że starzy też nie spali…
Tak działa
kofeina
.
Najbardziej jednak lubiłem
te małe
stacyjki kolejowe
niskie budynki z czerwonej
cegły
z jednej strony
łany zboża
a z drugiej las
Przy budynku klomb
z kwiatami
megafon na słupie
i zielona ławka
W poczekalni
drewniana podłoga
i pożółkłe plakaty
zachwalające uroki
Ojcowskiego Parku Narodowego
a w okienku kobieta
sprzedająca
kartonowe bilety
i jeszcze za oknem
oparty o płot
jej rower …
Gdy mnie kiedyś zabraknie
to wiedz
że będę
na takiej właśnie stacyjce
Usiądę na ławce
zapalę
i będę się gapił
na pociągi
.