„Pozwól mi całować
Twoje usta
wilgotne
i proszę
pozwól mi całować
Twoje wargi” – powiedział
A ona była wdzięczna
chmurze
która zasłoniła słońce
akurat
gdy zaczęła
się rumienić
.
„Pozwól mi całować
Twoje usta
wilgotne
i proszę
pozwól mi całować
Twoje wargi” – powiedział
A ona była wdzięczna
chmurze
która zasłoniła słońce
akurat
gdy zaczęła
się rumienić
.
Poranek ciepły
słoneczny
świeży
Niebo jak kryształ
Powietrze jak kryształ
Ja jak kryształ
…
Poranek zimny
wilgotny
szary
Niebo jak ścierka
Powietrze jak ścierka
Ja jak kryształ
…
„Znowu ?
Nic tylko ryj masz czerwony
od tej wódy ! „ – zawołała
„Nie tylko ryj” – odrzekł
czknął i zaczął rechotać
Tak się śmiał
że się zakrztusił
i zwymiotował
do kosza na śmieci
„A ja” – powiedziała smutno
do przytulania
mam już tylko
zasłonkę od prysznica”
„Że so, kuwa ?” – zapytał
„Byłeś taki nieśmiały
gdy przynosiłeś mi kwiaty …”
Tramwaj przyjechał
I odjechał
A oni tam zostali
Zdaje się
że płakali
oboje
.
Profesor uciszył salę
przysiadł na katedrze
i rozpoczął zajęcia
”Każdy żywy organizm
na Ziemi – powiedział
od pojedynczej komórki
przez wszystkie bakterie
owady
płazy i gady
ssaki i ptaki
a także każda roślina
od nikczemnego grzyba
po najwspanialsze sekwoje
ma wdrukowany
jeden nakaz
jedno odwieczne zadanie
które zaczyna zawzięcie
wykonywać
już będąc nasionkiem
zarodkiem w skorupce jajka
lub tylko zygotą
w ciepłym matki łonie
Zadania tego
uczyć go nie trzeba
bo z nim się rodzi
i od początku nosi je
w sobie
Wszakże pewnym jest
że pająk
jakiś glon marny
nietoperz
albo i człowiek
urodzony i wychowany samotnie
pozostawiony sam sobie
odcięty od świata
w ciemnym
i pustym lochu
bez najmniejszej wskazówki
i tak
będzie się trzymał
tego planu
bo jest mu on dany od …
natury
od NATURY
powiadam
cokolwiek się kryje
w tym słowie …
A jaki to plan?
Cóż
to tylko trzy
proste przykazania
-Przeżyć
-Rozmnożyć się
-Zadbać by potomstwo przeżyło
I tyle
I to wystarczy by życie
było silniejsze niż wszystko
A cała reszta
czyli miłość
przyjaźń
walka
sztuka
mnogość religii
i filozofii
technologie
zabawy
zakupy
sport
i interesy
to tylko
tło
to narzędzia jedynie
i środki do celu
Żadna cywilizacja
jak dotąd
nie stworzyła niczego
co byłoby silniejsze
niczego co by się stało
choć w części tak pierwotne
jak te trzy przykazania
jak owa prosta
naturalna idea
która żywy świat
napędza
i której wszystko jest
podległe
I lepiej
niech tak zostanie
bo ze zgrozą myślę
co będzie
jeśli człowiek zuchwały
pewnego dnia
w swej manii równania się
z Bogami
na twardym dysku komputera
o nazwie
na przykład
ADAM
umieści te priorytety
nakazujące maszynom
by teraz one z kolei
za wszelką cenę
–Przetrwały
-Same się rozbudowały
-Zadbały o wdrożenie
kolejnych generacji
Trzeba nam pamiętać
że życie
jako forma białkowa
jest jednak dość miękkie
i jakby nie było
słabe
lecz stalowych maszyn
i tytanowych robotów
które posiądą
ten Pierwiastek Boży
nic
już nie zatrzyma…
Zaklinam was
zawsze
miejcie to na uwadze”
Uczniowie kiwali głowami
i przytakiwali
zbyt ochoczo
jakby tylko
udawali
że rozumieją
Profesor zmarkotniał
bo oto
zobaczył przyszłość
w ich oczach
”Czemu im nie wierzę ? – pomyślał
I skąd ja wiem
cholera
że oni i tak
na pewno
kiedyś to zrobią ?”
.
Człowiek
dla swej wygody
zbudował aksamitne szezlongi
chesterfieldzkie sofy
kryte miękką skórą
fotele w klasie biznes
we wnętrzu „Dreamlinera”
i łóżka z materacami
w cenie samochodu
Lecz nie wiedzieć czemu
jeden sprzęt
codziennego użytku
nie został doceniony
oparł się inwencji
i od zarania dziejów
nie oferuje niczego
poza płaską
twardą deską
z drewna lub z plastiku
ewentualnie z klapą
Dlaczego?
Przecież ledwie
godzina mija
na tym marnym siedzisku
najwyżej dwie godzinki
i muszę rezygnować
z lektury
albowiem krzyż mnie boli
i drętwieją mi nogi
A potem się narzeka
że taki jeden z drugim
przy książce
usiedzieć nie potrafi …
.
– Zimno mi mamo
– To rosół ugotuję
węgla przyniosę
dłonie ochucham
pled wełniany
gruby
na ciebie narzucę
i jeszcze…
– Mamo
już dobrze
Wiesz
jeżeli idzie
o ten rodzaj zimna
to wystarcza mi
Twoje serce
do ogrzania
usiądź
przy mnie
.
Tym światem Bóg nie włada
tu zdaje się kto inny
karty rozdaje
obsługuje stoły
i prowadzi bar
Czarny Krupier
co na pustyni
wskazując przepych
wszystkich królestw
na Ziemi
mówił
„Tobie dam potęgę
i wspaniałość tego wszystkiego
bo
MNIE SĄ PODDANE
i mogę je odstąpić
komu chcę”
Tak powiedział przecież
i wciąż to powtarza
każdemu z nas
i każdego dnia
Może to dlatego
kiedy się modlimy
o dużą wygraną
Pan rozkłada ręce
jakby mówił
„Nie moja to działka
ode Mnie dostałeś
wszystko czego Ci trzeba”
„Co dostałem ?” – pytam
„To serce lękliwe
te drżące skrzydełka
i ledwie trochę puchu
bym nie zamarzł czasem ?”
„Jesteś wolny” – słyszę
„Wolny ?
Jak wystraszony kanarek
który
obdarzony wolnością
rozpaczliwie
wciąż wraca
i próbuje usiąść
swemu Panu
na ramieniu?”
…………….
Cisza
.
Józef
z Małej Wsi
był piękny
z twarzy
z serca
i z duszy
tyle że pił
wszyscy pili
i ta jego
niezwykła uroda
jakoś się rozmyła
Pamiętam jak siedział
na swoim motorze
na środku piaszczystej drogi
(asfaltu tam wtedy nie było)
i wpatrywał się w linię
wysokiego napięcia
Coś go w tych drutach
urzekło
i często się na nie gapił
Papierosem wodził w powietrzu
jak smyczkiem
rysując na wietrze
bajeczne
wiolinowe klucze
Przymykał oczy
i mruczał
sobie tylko znane
melodie
Lecz w końcu
rzecz jasna
to co w nim grało
bez reszty rozmienił na drobne
i wydał na wino
Nie było innej drogi
Koledzy
szczodrze pozwalali
by im stawiał
Bywało
że zasnął
na schodach
przed sklepem
i śnił
o hebanowych skrzypcach
i smyczkach
z anielskiego włosia
o których czasem
gadał
Kto wie
być może był Paganinim
w poprzednim wcieleniu
A może był to talent
jedyny w swym rodzaju
jedyny taki
od zarania dziejów
Być może najznamienitsze
„Stradivariusy” świata
drżałyby w swych futerałach
spragnione
dotyku jego dłoni
gdyby tylko ktoś go nauczył
grać na skrzypcach
A gdy go chowano
myślałem
o epokowych koncertach
które pewnie by stworzył
gdyby tylko dane mu było
poznać nuty
Nie zrozum mnie źle
synu
ja dla pijaka
szacunku nie żądam
miej jednak baczenie
na człowieka
Kto wie
może ciało
o które potknąłeś się
w bramie
należy na przykład
do najlepszego
poety na świecie
który jednak miał pecha
któremu zabrakło tylko
papieru
ołówka
i chwili wytchnienia
.
Jego „Mała Królewna”
jego „Bułeczka z cynamonem”
„Pulpecik”
„Ociupinka”
której wczoraj jeszcze
nie szczędził bajek
i kupował różowe
spinki do włosów
z plastiku
powiedziała do niego
„przesuń się tata”
Zrobił krok do tyłu
a ona
postawiła na podłodze
pięć par swoich butów
para za parą
jakby niewidzialni ludzie
ustawili się
w kolejce
a potem
stawała przy każdej z nich
mrużąc oczy
i kontrolując w lustrze
jak harmonizują
z błękitem
jej ciasno opiętych
dżinsów ze streczem
Wybrała te brązowe
z suwakami z mosiądzu
a on zrozumiał
że właśnie
skończyła się jakaś
epoka…
„Uważasz że te nie ?” – spytała
widząc jego minę
bo minę miał nietęgą
jak hazardzista
którego koń przybiega ostatni
jak piekarz nad piekarze
któremu ciasto siadło
lub jak kapitan
którego okręt tonie…
„Te czarne lepsze ?”
milczał
wzruszył ramionami
przełknął ślinę
pewien
że zaraz się rozklei
„Ech tata, tata
taki pożytek z ciebie”
spięła włosy
cmoknęła go w policzek
złapała plecak
i pofrunęła
zostawiając go w przedpokoju
w tych góralskich kapciach
w powyciąganym szlafroku
wciąż jeszcze
bliskiego
płaczu
.
Bóg wyrył
10 powinności
na szafirowych tablicach
i w sercu człowieka
lecz kwestii
radosnych polowań
na dzikie zwierzęta
wśród tych przykazań
nie ma
Pan nie sądził zapewne
że ludziom
trzeba
takie rzeczy
mówić
– Masz zamiar to zjeść ?
– Nie
– Czy to ma zamiar zjeść ciebie ?
– Nie
– To nie zabijaj
.