Się kółko zamyka

 

 

Pisać mogę jedynie

wiodąc żywot próżniaczy

snując się po nocach

dnie spędzając w szlafroku

Pisanie to zajęcie

które bezwzględnie wymaga

zawziętości w nieróbstwie

i wytrwałości w lenistwie

Daję radę

lecz jak długo wytrzymam?

Problem w tym

że choć na tej ulicy

jest kilkadziesiąt skrzynek na listy

listonosz

złośliwie

wrzuca te wszystkie rachunki

akurat do mojej

A ja pisać mogę tylko

wiodąc żywot próżniaczy

czyli jako utrzymanek

dziedzic fortuny

stypendysta

lub posiadacz szczęśliwego

losu na loterii

Ponieważ żadna z tych opcji

nie wchodzi w rachubę

(niektóre wręcz zaległy

w odległych krańcach kosmosu)

znalazłem się w sytuacji

można powiedzieć…

trudnej

Stąd moja propozycja

Niech pan wyda tę książkę

i dzielimy się kasą

Trzy czwarte dla pana

Jedna czwarta dla mnie

Dziesięć procent ?

Pięć chociaż

To będzie bestseler…

Halo?

Halo?

Haaaalo?

…

 

SMUTEK

 

Czasami, kiedy nikt nie widzi

Idzie do garderoby

Tej w przedpokoju

I wtula twarz w jego ubrania

Które wciąż jeszcze tam wiszą

Bo choć minął już rok

Ona nadal

Czuje jego zapach

Chłonie ten zapach powoli

Drogocenny

Ulotny

I przypomina sobie

Że przez te 25 lat

Nie zawsze była dla niego

Dobra

Prawdę mówiąc bywała

Okropna

Zbyt często bywała

Okropna

A pomieszanie

Smutek i strach

Wraz z wonią maciejki

Tytoniu i lasu

Na zawsze

Wsiąkły

W rękawy jego koszul

W klapy marynarek

W te powyciągane swetry

Teraz bezpańskie

I wilgotne

Od jej łez.

‚

PANAMA, WYJDZIESZ ZA MNIE ?

 

 

 

Ty, jako mój mężczyzna ?

Cóż

Dobrze jest mieć swojego faceta

Tak jak dobrze jest mieć

ciepły sweter na zimę

W ogóle mieć coś ciepłego

pod ręką

Na piersi

Wokół szyi

Przy ustach

Idzie zima

Idzie bardzo zima

Więc dobrze będzie mieć

coś ciepłego

Pod ręką

Na piersi

Wokół szyi

Przy ustach

Tak

Bardzo tak

Ty jako mój mężczyzna …

Tobie nie mogę zrobić krzywdy

Ty mój mężczyzno.

‘

„FRANCUSKI DLA BIZNESMENÓW”

 

 

Słucham lekcji francuskiego

Ze starej taśmy leci opowieść

O Danielu Rouvierre

Daniel to gość

Powiedzmy w średnim wieku

Lekka nadwaga

Pracuje w dziale zbytu

Fabryki obuwia

…

Jego szefowa, Louise, mówi :

„Spóźniasz się do pracy Danielu

Nie powinieneś się spóźniać

Pracujesz zbyt wolno

Powinieneś pracować szybciej

Twój angielski jest zbyt słaby Danielu

Nie możesz korespondować

Z naszymi zagranicznymi kontrahentami

Musisz się podciągnąć w angielskim

Danielu …”

…

Jego żona, Nicole, powiada :

„Zbyt mało zarabiasz, Danielu

Nie robisz nic, by znaleźć

Jakąś lepszą pracę

Nie jesteś ambitny

Za dużo czasu spędzasz w pubie

Nie mamy pieniędzy

Znów nie pojedziemy na wakacje

A moje auto jest już

Całkiem do niczego …”

…

Lekarz, dr. Le Bris, narzeka :

„Jesteś za gruby, Danielu

Nie podobają mi się twoje wyniki

Za dużo pracujesz

Powinieneś

Naprawdę powinieneś

Mniej pracować

Musisz rzucić palenie

I w końcu wyjechać na wakacje …”

…

Dorastający syn Daniela pyta : …

…

Zatrzymuję taśmę

Dalej nie słucham

Sięgam po słownik

I sprawdzam

Jak jest po francusku

”Samobójstwo”

O, proszsz …

Znalazłem

„Le suicide” [sɥisid]

Popełnić …

„ Se suicider” [sɥiside]

 

‘

RIO DE JANEIRO

 

Matka krwawiła

przez 25 dni z rzędu

Zrobiła się biała

i jakby przybyło jej lat

Zioła nie pomogły

Nie pomogła święta Agata

Nikt nie wiedział co matce dolega

Była przecież jeszcze młoda

Jako tako ogarnęła obejście

i umarła

Po pogrzebie ojciec założył swoje szelki

„Wracam do Chile” – powiedział

„Urządzę się to po was przyślę

tu nie ma dla mnie przyszłości”

Julio wziął swoją małą siostrę za rękę

Miał dopiero 7 lat

ale jednego był pewien

dla takich jak ojciec…

nigdzie nie ma przyszłości

„Mamy czekać ?” – zapytał

Mężczyzna wzruszył ramionami

pogrzebał w kieszeni

i rzucił na stół pomięty banknot

„Idźcie do Rio” – powiedział

„Tam są różni ludzie, oni wam pomogą

Jak się urządzę to was odnajdę”

I wyszedł

Dzieci poszły na południe

Do Rio

Nikt z wioski ich nie zatrzymał

Nikt o nic nie pytał

Sprawy się skomplikowały

gdy dotarły do rzeki

Rzeka była szeroka

lecz nurt miała łagodny

a Julio był silny

więc wziął siostrę na plecy

„Trzymaj się mnie mocno” – powiedział

Trzymaj się i nie puszczaj

choćby nie wiem co

Damy radę”

Wszedł po pas do wody

„Damy radę” – powtórzył

już jakby mniej pewnie

A Rio było niedaleko

Panowała tam wielka radość

Pływak Michael Phelps

został właśnie

Olimpijczykiem Wszechczasów

Zdobył

swój 22 medal

czym pobił legendarny rekord

Leonidasa z Rodos.

‚

J.S.Bach – „AIR on the G-string”

 

Co takiego jest w tej muzyce

Że dotyka

Że przenika

Że prąd elektryczny wzbudza

i uruchamia projektor

ze starymi filmami ?

Co takiego

jest

w tej dźwięków sekwencji

że ogień w kominku rozpala

podaje lampkę koniaku

i prosi siadać w fotelu

i każe się już nie martwić

niczym nie kłopotać

bo wszystko będzie dobrze

I ty w to wierzysz

Przynajmniej dopóki

nie wybrzmi ostatnie

De major

czy jak to się tam nazywa …

Tak

Zagraj to

Zagraj to jeszcze raz, Stan.

,

 

DZIEŃ ÓSMY

Pismo się myli

Pismo prawdy nie mówi

Dzieło stworzenia nie jest skończone

a dzień siódmy

nie był zwieńczeniem procesu

lecz przerwą jedynie

Krótką chwilą wytchnienia

Bo potem był poniedziałek

Świat wszedł na obroty

i dalej kręci się sam

Ale dusze ?

O ile wyjaśniono nam

dokąd idą

to jednak nie wiemy

skąd się biorą

Skąd wyłażą

szeregami

miliardy całe

Jedna za drugą

A każda przecież

funkiel nówka

Nieśmigana

Bo duszy nie można zafasować

To nie żołnierski płaszcz

co właśnie wrócił z pralni

Nie można jej nabyć

w komisie

dostać w spadku

ani wygrać w karty

I dusza to nie konopia

Nie wysieje się sama

Dusze trzeba stwarzać

Jak symfonie

Lub

jak poematy

I Pan

dnia ósmego

wziął się za kreowanie

dusz

I w pocie czoła

tworzy je do dziś

Wciąż nowe

Stworzył moją

I Twoją

I jej …

.

DLACZEGO NIE NAPISZESZ JAKIEJŚ PIOSENKI ?

 

„SKRZYDŁA”

.

 

Gdybym mógł polecieć

Aż pod same chmury

Gdybym tak miał skrzydła

Wzniósłbym się do góry

.

Poleciałbym prosto

Na okrągłe słońce

I małym lusterkiem

Puszczałbym zające

.

Latał bym z ptakami

W chmurach dookoła

Może bym tam spotkał

Jakiego anioła

.

Zapomniałbym ludzi

Bo mi ziemia zbrzydła

I byłbym szczęśliwy

Gdybym tak miał skrzydła …

 

„PODANIE”

.

Bylem wczoraj na swoim pogrzebie

W lakierkach i w garniturze

Złożyli mnie w wilgotnej glebie

W czwartej alei przy murze

.

 

Niebo płakało, Ewka płakała

Grabarze byli pijani

A potem dziwnie ciemno się stało

Gdy wieko zabijali

.

 

Nie miałem domu, ani pieniędzy

Ale miałem gitarę

A oprócz tego, chyba po dziadku

Niesamowity wprost talent

.

 

Nie mów mi Piotrze, że trudna sprawa

Ze wam tu miejsc brakuje

Ja mam do Raju szczególne prawa

Poeta na Raj zasługuje

.

 

 

Masz tu podanie, krótki życiorys

Zdjęcia i znaczki skarbowe

Zanieś je Bogu, a ja tu sobie

Poczekam na jego odpowiedź …

 

 

 

.

 

„WIETNAMCZYK”

.

Mały, chudy Wietnamczyk

W brudnej, podartej koszuli

Modli się do swego Boga

I płacze

.

Po co się modlisz mój mały

Twój Bóg już dawno umarł

To nie ma sensu mój mały

Zostały Ci tylko łzy

.

 

Mały chudy Wietnamczyk

W czerwonej od krwi koszuli

Leży w wyschniętej trawie

I już nie płacze

.

 

Dokąd odszedłeś mój mały

Twój Bóg już dawno umarł

To nie ma sensu mój mały

Zostały mi tylko łzy … 

 

 

„BALLADA BAŁUCKA”

‘

 

Jak romantyczny, chudy poeta

Siedzę przy świeczce i piszę Twe imię

Znowu dziś kurna prąd wyłączyli

Puenta mi kurna w ciemności ginie

 

Byłbym się pociął z tej beznadziei

Ale nie mogłem znaleźć żylety

Coś mi się nie chce ballada kleić

Znowu zgłupiałem z powodu kobiety

……………………………… kobiety

‘

 

Ciebie nie rusza mój czar osobisty

Łażę za Tobą jak pies za rzeźnikiem

Z czarnej rozpaczy na wpół przezroczysty

Wezmę i w końcu odwalę kitę

 

Puszczam do Ciebie oko co chwila

Ludzie już mają mnie za kretyna

Rzęsy mi chodzą jak skrzydła motyla

A Ty mnie nie chcesz dostrzec Grażyna

………………………………. Grażyna

‘

 

Na trzecią zwrotkę nie mam pomysłu

Dwie pierwsze wyszły jakoś pokracznie

Bardzo się meczę, odchodzę od zmysłów

Nie mogę trzeciej to czwartą zacznę

 

Wstaję i chodzę dokoła stołu

Gdzieś w tym pokoju pomysł się kryje

Świeczka się kończy i gaśnie pomału

W drzwi od kredensu walnąłem ryjem

…………………………………ryjem

‘

Jak romantyczny jaki bohater

Z rozciętą wargą szukam apteczki

Chyba w łazience powinien być plaster

W kiblu na półce są nowe świeczki

 

Pewnie dam sobie spokój z balladą

Nie daje rady, jestem za słaby

Ty mnie nie kochasz, ty głupia babo

Wszystkie nieszczęścia na świecie przez baby

…………………………………………. baby

,

———————————

————————————————————————

POŚWIĘTNE, PAMIĘTASZ ?

 

 

Sa takie miejsca na ziemi

Święte

Jak święty jest kobiety brzuch

Sa takie drzewa w tych miejscach

Które

O świcie z Tobą

Całować bym mógł

 

Wargi po to są

Byśmy mogli

Dotykać nimi kory tych drzew

Palce nagie po to są

Byśmy darli je

O korę tych drzew

 

Jeszcze tylko wina łyk

W Poświętnem

Jeszcze tylko jeden wina łyk

 

Sa takie drogi w lesie

Przyjazne

Jak wierny pies u naszych stóp

Jest taki piasek na drogach tych

Który

O świcie z Tobą

Całować bym mógł

 

Wargi po to są

Byśmy mogli

Dotykać nimi piasku tych dróg

Palce nagie po to są

By nimi przesiewać

Piasek tych dróg

 

Jeszcze tylko wina łyk

W Poświętnem

Jeszcze tylko jeden wina łyk

 

Są takie noce bezsenne

Których

Jeszcze nie nazwał nikt

Sa takie gwiazdy nad domem

Ogień na ziemi

Przy ogniu my

 

Wargi po to są

Byśmy mogli

Dotykać nimi swych dłoni

Palce nagie po to są

Byśmy mogli

Dotykać nimi swych ust

 

Jeszcze tylko wina łyk

W Poświętnem

Jeszcze tylko ostatni wina łyk

‚