
.
Śniło mi się coś jakby
alternatywne życie
po prostu ta zatoka
którą znam tak dobrze
w moim śnie była dłuższa
a za nią
było miasto
z dębu i piaskowca
słoneczne
i puste
i były tam strome
granitowe schody
co wiodły bezpośrednio
na plażę
gdy po nich stąpałem
wydawały cudne
dźwięki
niczym wielki kamienny
fortepian
grały kawiarniany
jazz
no i pies
gdy tylko pomyślałem o psie
zjawił się pies
ideał psa
wszystko zdawało się wołać
„tu wreszcie odpoczniesz
zostań”
jeszcze nie czas – pomyślałem
jeszcze nie czas
pożegnałem się z psem
i wróciłem
tą samą drogą
po owych granitowych schodach
słońce zostawiając
za plecami
tylko ten jazz
wciąż jeszcze
w duszy mi
gra
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
painting: Sung Kim