
_
Po męsku
buńczucznie
stawiam czoła
lodowatym wiatrom
i wygrażam falom
gdy idziemy wzdłuż plaży
w tym styczniowym
sztormie
szukam dużego bursztynu
ogromnego
cennego
wielkiego jak skała
najlepiej z zatopionym
komarem
ważką
lub okrętem
szukam wielkiego
bursztynu
i pewnie dlatego
przegapiłem te małe
jednak Ty
tymczasem
nazbierałaś ich pełną
kieszeń
śnię o wielkim
jantarze
gdy Ty zbierasz te małe
będzie z nich piękna komnata
dla nas
na stare lata
i tylko dzięki Tobie
mam ciepły szalik
i czapkę
i tylko dzięki Tobie
w naszym kominku
nie wygasł ogień
lecz przysięgam
ja w końcu znajdę
ten bursztyn
mój bursztyn
ten ogromny
bezcenny
wielki jak skała
najlepiej z zatopionym
komarem
ważką
lub okrętem
oczyszczę go
z wodorostów
z piasku obmiotę
i podaruję go
Tobie
.
.
.
.
.