BON TON

_

A co będzie
kiedy ten twój Pikuś
w końcu
zdechnie?
spytała baronowa Przędysławska – Klotz
kupię sobie
następnego yorka
odrzekł baron
a co gdybym tak
ja
odeszła ?
sprawię sobie
drugiego
rottweilera
powiedział
ten żart
nie przypadł baronowej do gustu
a jednak
owego wieczoru
starała się być bardziej
miła
niż zwykle
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
mal: J.C. Leyendecker (1874 – 1951)

PEŁNA KULTURA

_


No więc Seba budował dom
gdzieś daleko
za miastem
wziął nas na swoją parcelę
akurat tego dnia
gdy ścinano stuletnie topole
i zasypywano starą
studnię
tu będzie basen- powiedział
a tutaj
garaż
na dwa auta
wiecie…
a tam
oranżeria
pełna kultura…
szczerze powiedziawszy
nudzą mnie te rzeczy
więc odszedłem
że niby muszę zadzwonić
schroniłem się w cieniu nielicznych
nie ściętych jeszcze drzew
szedłem dalej
wzdłuż pola
i była tam działka
inna działka
płotek z żerdzi
obórka
i chatka
cała w porzeczkach
a przed chatką kobieta
tak
kobieta
nigdy nie mówię staruszka
to takie…
nieeleganckie
więc kobieta
ta kobieta
patrzy na mnie
w drżącej dłoni garnuszek
w garnuszku porzeczki
pan spróbuje
mówi cicho
jak gdyby nie wierzyła
że tego mi właśnie trzeba
że zechcę usiąść
na kamiennym stopniu
w cieniu drewnianego
krużganka
a ja chciałem
bardzo chciałem
lecz zatrąbiono
musiałem wracać
wziąłem kilka porzeczek
jedną kiść
łodyżkę
grono
pan tutaj będzie mieszkał? – spytała
nie
ale będzie pan czasem
wpadał?
tak
obiecałem
i chyba była szczęśliwa
bo długo mi jeszcze machała
a gdyśmy tam pojechali
następnym razem
dom Seby już dawno stał
a ta chatka?
ta sąsiadka? – spytałem
jaka chatka?
tam
tam nic nie ma
tam się teraz buduje
ścieżka rowerowa
asfalt
barierki
ledowe latarnie
pełna kultura
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

.

.

.

.

grafika: wykorzystano fragment zdjęcia Jakuba Orzechowskiego z „agencja gazeta”

INTERWENCJA

_

Na środku leśnego duktu
zobaczyłem ślimaka
małego
dzielnego ślimaka
który miał przeciw sobie
belki leśnego igliwia
granitowe głazy
ptaki
ropuchy i jeże
nie było tu niczego
co by mu sprzyjało
lecz byłem
JA
ująłem go delikatnie
w dwa palce
zaniosłem na pobocze
w trawę
w schronienie
w przetrwanie
czułem się jak ktoś
kto czyni dobro
czyste dobro
jak ktoś
kto w chłodny zimowy poranek
rozpala ogień w piecu
i smaży naleśniki
dzieciakom podskakującym przy kuchni…
zaniosłem go na pobocze
lecz on
natychmiast (jak na ślimaka)
zawrócił
i zaczął z mozołem
sunąć z powrotem
przez te belki igliwia
przez granitowe głazy…
wiatr ustał na chwilę
nagle umilkły ptaki
las zamarł
przyglądał mi się w milczeniu
więc zmieszany
odszedłem
i wtedy
las zaszumiał
zamruczały knieje
idiota – usłyszałem za plecami
nie odwróciłem się
i tak widać było
że mam czerwone uszy.

.

.

.

.

.

.

.

.

POSŁANIEC

.

_

Ktoś w tym mieście
pomimo upału
od rana czuł dziwny chłód
i mdłości
do kogoś w tym mieście
przyszedł dziś
Samael *
widziano go na rogatkach
wyśmiały go dzieci
oszczekały psy
nieliczni zwrócili uwagę
że jego prawe ramię
wygląda jak szczypce
którymi zapewne
druzgocze ludzkie serca
tak jak skorupy małży
kruszy bezwzględny krab
albo
rak
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

* Samael – W tradycji talmudycznej jeden z siedmiu Archaniołów Świata. Władca Piątego Nieba. Dostarczyciel wyroków śmierci wydawanych przez Boga.
.
fot: (z kamerki samochodowej) D.Kulbat. lipiec 2020.

JAK ZAWSZE

.

_

I znów zapomniałem
która to alejka
jak zawsze
głupio tak błądzić wśród grobów
i wypatrywać
ojca
ci wszyscy mężczyźni
w pożółkłych
spękanych porcelankach
ubrani są w garnitury
pod krawatem
tylko on jeden w swetrze
z poliestru
jak zawsze
jest
jest
zbieram powietrze w płucach
jak do krzyku
i zdmuchuję liść
suchy liść
z granitowej płyty
przecieram ją rękawem
lekko stukam
puk… puk
puk…
cisza
jak zawsze
.
.
.
.
.
.
.

.

.

.

KOBIETY WOLĄ WYSOKICH

_

_

Heniu
wysoki nie był
i miewał w życiu problemy
z sięganiem po towar
z górnej półki
nie dostał tego wiele
Heniu
w tych zwiędłych tatuażach
wyglądał
jak stary diabeł
i jak diabeł
lżył pielęgniarki
głupie cipy! – wołał
końskie dupy!
a one się śmiały
śmiały się
śmiały
nie rozumiały
że on się w ten sposób
bronił
a kiedy umierał
nie zapaliły lampki
nie otworzyły okna
nie ułatwiły mu
tego
i tak to się właśnie
skończyło

.

.

.

.

.

.

.

grafika: kolaż ze zdjęć znalezionych w sieci.

MELWIN

_

On nie ma żadnych
dylematów
nie traci energii
nie pyta
mości się w czasie
jak w ciepłej pościeli
nigdy się nie wygłupił
nigdy nie zrobił niczego
dziwnego
on nawet wtedy
gdy zabija pisklęta
robi to tak
jak należy
chciałbym być taki
jak ty – powiadam
patrzy na mnie
niewzruszony
.
.
.
.
.
.
.

PIJAK

_

“Trzeba umieć spojrzeć

na to wszystko

z lotu ptaka

a potem odlecieć

na południe” – powiedział

byłem zbyt młody

by zrozumieć znaczenie

żeby ogarnąć sens

a On

choć równie młody jak ja

był już po tamtej stronie

Drogi Mlecznej

spojrzał na siebie

z lotu ptaka

i odleciał

ale nie jak Stachura

nie jak Majakowski  

miał większe poważanie 

dla racji istnienia

i wybrał tę dłuższą

trudniejszą drogę

co zajęło pół wieku

nieźle jak na pijaka

i wygnanego z raju

najlepszego kozera *

jakiego znałem

potrafił opisać

świat

w kilku najprostszych

zdaniach 

świat

opisał Jego

jednym słowem

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

* – kozer  m IV, Ms. ~erze, lm M.  ~ erzy przestarz. dziś książk. 

«ktoś umiejący prowadzić żywą, zajmującą rozmowę»

(“był uroczym kłamcą i ironicznym kozerem” o Andrzeju Łapickim w sztukach Jeana Anouilha

 Kult. 19/1966)

[fr. causer = człowiek rozmowny]

.

.

.

.

:

.

mal. JANUSZ KUCHARSKI  Ascent-Up, 2019  .  acrylic, canvas