A co będzie kiedy ten twój Pikuś w końcu zdechnie? spytała baronowa Przędysławska – Klotz kupię sobie następnego yorka odrzekł baron a co gdybym tak ja odeszła ? sprawię sobie drugiego rottweilera powiedział ten żart nie przypadł baronowej do gustu a jednak owego wieczoru starała się być bardziej miła niż zwykle . . . . . . . . . . . . . . . . mal: J.C. Leyendecker (1874 – 1951)
No więc Seba budował dom gdzieś daleko za miastem wziął nas na swoją parcelę akurat tego dnia gdy ścinano stuletnie topole i zasypywano starą studnię tu będzie basen- powiedział a tutaj garaż na dwa auta wiecie… a tam oranżeria pełna kultura… szczerze powiedziawszy nudzą mnie te rzeczy więc odszedłem że niby muszę zadzwonić schroniłem się w cieniu nielicznych nie ściętych jeszcze drzew szedłem dalej wzdłuż pola i była tam działka inna działka płotek z żerdzi obórka i chatka cała w porzeczkach a przed chatką kobieta tak kobieta nigdy nie mówię staruszka to takie… nieeleganckie więc kobieta ta kobieta patrzy na mnie w drżącej dłoni garnuszek w garnuszku porzeczki pan spróbuje mówi cicho jak gdyby nie wierzyła że tego mi właśnie trzeba że zechcę usiąść na kamiennym stopniu w cieniu drewnianego krużganka a ja chciałem bardzo chciałem lecz zatrąbiono musiałem wracać wziąłem kilka porzeczek jedną kiść łodyżkę grono pan tutaj będzie mieszkał? – spytała nie ale będzie pan czasem wpadał? tak obiecałem i chyba była szczęśliwa bo długo mi jeszcze machała a gdyśmy tam pojechali następnym razem dom Seby już dawno stał a ta chatka? ta sąsiadka? – spytałem jaka chatka? tam tam nic nie ma tam się teraz buduje ścieżka rowerowa asfalt barierki ledowe latarnie pełna kultura . . . . . . . . . . .
.
.
.
.
grafika: wykorzystano fragment zdjęcia Jakuba Orzechowskiego z „agencja gazeta”
Na środku leśnego duktu zobaczyłem ślimaka małego dzielnego ślimaka który miał przeciw sobie belki leśnego igliwia granitowe głazy ptaki ropuchy i jeże nie było tu niczego co by mu sprzyjało lecz byłem JA ująłem go delikatnie w dwa palce zaniosłem na pobocze w trawę w schronienie w przetrwanie czułem się jak ktoś kto czyni dobro czyste dobro jak ktoś kto w chłodny zimowy poranek rozpala ogień w piecu i smaży naleśniki dzieciakom podskakującym przy kuchni… zaniosłem go na pobocze lecz on natychmiast (jak na ślimaka) zawrócił i zaczął z mozołem sunąć z powrotem przez te belki igliwia przez granitowe głazy… wiatr ustał na chwilę nagle umilkły ptaki las zamarł przyglądał mi się w milczeniu więc zmieszany odszedłem i wtedy las zaszumiał zamruczały knieje idiota – usłyszałem za plecami nie odwróciłem się i tak widać było że mam czerwone uszy.
Ktoś w tym mieście pomimo upału od rana czuł dziwny chłód i mdłości do kogoś w tym mieście przyszedł dziś Samael * widziano go na rogatkach wyśmiały go dzieci oszczekały psy nieliczni zwrócili uwagę że jego prawe ramię wygląda jak szczypce którymi zapewne druzgocze ludzkie serca tak jak skorupy małży kruszy bezwzględny krab albo rak . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
* Samael – W tradycji talmudycznej jeden z siedmiu Archaniołów Świata. Władca Piątego Nieba. Dostarczyciel wyroków śmierci wydawanych przez Boga. . fot: (z kamerki samochodowej) D.Kulbat. lipiec 2020.
I znów zapomniałem która to alejka jak zawsze głupio tak błądzić wśród grobów i wypatrywać ojca ci wszyscy mężczyźni w pożółkłych spękanych porcelankach ubrani są w garnitury pod krawatem tylko on jeden w swetrze z poliestru jak zawsze jest jest zbieram powietrze w płucach jak do krzyku i zdmuchuję liść suchy liść z granitowej płyty przecieram ją rękawem lekko stukam puk… puk puk… cisza jak zawsze . . . . . . .
Heniu wysoki nie był i miewał w życiu problemy z sięganiem po towar z górnej półki nie dostał tego wiele Heniu w tych zwiędłych tatuażach wyglądał jak stary diabeł i jak diabeł lżył pielęgniarki głupie cipy! – wołał końskie dupy! a one się śmiały śmiały się śmiały nie rozumiały że on się w ten sposób bronił a kiedy umierał nie zapaliły lampki nie otworzyły okna nie ułatwiły mu tego i tak to się właśnie skończyło
On nie ma żadnych dylematów nie traci energii nie pyta mości się w czasie jak w ciepłej pościeli nigdy się nie wygłupił nigdy nie zrobił niczego dziwnego on nawet wtedy gdy zabija pisklęta robi to tak jak należy chciałbym być taki jak ty – powiadam patrzy na mnie niewzruszony . . . . . . .